niedziela, 27 marca 2011

rzucający ogniem

Powtórzę z dyskusji zawiązanej na fb:

Ktoś, mniej więcej tak, modlił się kiedyś przekornie:
"Jezu, zbaw mnie od swoich zwolenników".
Co raz bardziej rozumiem te słowa.
Dzisiaj wielu ludzi jest skutecznie wyleczonych
od pragnienia potrzeby Jezusa,
patrząc na skrzywiony Jego obraz w Jego "naśladowcach".
To smutne, kiedy „naśladowca” Chrystusa to,
co tylko potrafi, to wytykać palcem, grozić, potępiać,
z podniesioną, dumną głową,
że jako chrześcijanin jest to jego obowiązek,
który skrupulatnie wypełnia.
Niepokoi mnie, jak ludzie mieniący się uczniami Chrystusa
tak łatwo, nieraz jakby z zamiłowania posyłają ludzi do piekła,
spuszczając nań ogień nienawiści.

Ja zaś przypominam,
że to kompetencje nie człowieka, a (tylko) Boga.

W księdze Ozeasza możemy przeczytać,
jak Bóg ukazuje swe rozdarcie,
raz grożąc sądem Izraelowi,
drugi raz czule o nim wspominając.
Chociaż wówczas Izrael zasłużył
na odtrącenie, Bóg mówi:
"Jakże cię mogę odrzucić Efraimie i jak opuścić ciebie, Izraelu".
Kończy swoje wyznanie względem grzesznego ludu słowami:
„Nie chcę, aby wybuchnął płomień mojego gniewu,
i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem,
nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty,
i nie przychodzę, aby zatracać” (Oz.11:9).

Ta historia uczy, jaki jest Bóg, jakiego jest charakteru.
Wskazuje na to, że robi On wszystko co możliwe,
by odzyskać swoje dzieci.
Dzisiaj, co niektórzy natomiast są gotowi tylko rzucać ogień,
pałając zgoła odmiennymi uczuciami co Ojciec.

Postarajmy się podumać i zobaczyć takie myślenie w świetle słów:
"jakim sądem sądzicie i takim was osądzą".

sobota, 26 marca 2011

powracająca pokusa

"Moją stale powracającą pokusą jest,
by wejść do tego Morza
(myślę, że to Jan od Krzyża nazywał Boga - Morzem),
lecz nie pływać, nie nurkować czy żeglować,
a jedynie taplać się i chlapać, bacząc,
by nie dostać się na głębinę,
kurczowo trzymając się liny ratunkowej
łączącej mnie ze sprawami doczesnymi."

C.S.Lewis

czwartek, 24 marca 2011

kostka Marty

Znajoma z pracy własnoręcznie, bezinteresownie,
z jednego tylko powodu: „chciało jej się”,
wykonała dużą kostkę z pianki obszytej materiałem
dla pacjentów z zaburzeniami sprawności manualnej rąk.
Na każdej ze ścian kostki umieszczony jest inny rodzaj zapięcia:
różne rodzaje zamków do zapinania,
guziki płaskie, guziki podłużne,
sznurowadła, łączenia na rzepy, klamry zaciskowe.
Kapitalny pomysł, świetne wykonanie.
Teraz wykorzystuje kostkę przy terapii zajęciowej z pacjentami.

Imponują mi ludzie twórczy,
potrafiący zrobić coś jeszcze bezinteresownie,
z tego tylko powodu, że widzą taką potrzebę.
Ludzie, którzy chcą, z wrażliwym sercem.

poniedziałek, 21 marca 2011

idź precz

Na to odrzekł mu Jezus:
„Idź precz, szatanie!”
(Mat. 4:10)


Oto przykład skutecznej walki z szatanem.
Jezus nie wdaje się z nim w dyskusję.
On nie walczy z pokusą, ale odrzuca ją jednym zdaniem:
Idź precz!
Nie daje narodzić się pokusie. Jest czujny.
Kiedy nie zdasz sobie sprawy ze swych słabości,
pokusa rozwinie się i nawet się nie zorientujesz,
jak znajdziesz się w sytuacji, w której nie będziesz
w stanie trzeźwo myśleć ani analizować skutków tego, co nastąpi.
Nie zdołasz powiedzieć: „Idź precz!” i polegniesz.
Znam to z autopsji. Ty pewnie też.

Trzy pustynne pokusy szatana to trzy odwieczne pokusy,
których używa on i dziś do zwiedzenia człowieka:

- władzapowiedz, żeby te kamienie stały się chlebem
(ciężko oprzeć się pokusie demonstracyjnego udowodnienia swych racji, szczególnie wtedy, kiedy rzeczywiście ma się rację)

- chwała rzuć się w dół, napisane jest bowiem:
Aniołom swoim da rozkaz co do ciebie,
a na rękach nosić cię będą

(trudno w niezauważalny sposób robić swoje,
szczególnie wtedy, kiedy inni odbierają nasze zaszczyty)

- majątek
dam ci wszystko,
jeśli upadniesz i oddasz mi pokłon

(niełatwo odmówić pokusie, by „mieć”,
kiedy kreowany wokoło model życia to „mieć więcej”)

Nietrudno niestety dać się zwieść
i wybrać drogę mamony, władzy i chwały,
oddając pokłon bogu ciemności.

czwartek, 17 marca 2011

Psalm 100

Wejdźcie w bramy Jego z dziękczynieniem,
w przedsionki Jego z pieśnią chwały!
Wysławiajcie Go, błogosławicie imieniu Jego!


To dwa etapy przystąpienia do Boga,
zbliżenia się to tronu Jego łaski.
Pierwszym jest wejście w bramy,
drugim - wejście w przedsionki.

Tak upodobał sobie Bóg,
byśmy do bram Jego mieszkania
przychodzili
z dziękczynieniem,
a do przedsionków
z chwałą.

Dziękczynienie i chwała.

Dlaczego?

Mała Deborka przyszła kiedyś
do mnie na kolana prosząc:
„psecytaj mi bajkę”.
Czytaliśmy wspólnie, po czym,
gdy skończyliśmy wstała
i podchodząc do mnie
beztrosko powiedziała:
„kocham Cieeee!!!”
Zrobiło się ciepło w środku,
jakby spływał po mnie
kojący balsam.

Wyobraziłem sobie, co musi czuć mój Ojciec,
gdy zwracam się do Niego,
jak mała Deborka do mnie.
Nie z przymusu, nie z wyuczenia,
ale z jednego powodu
– bo CHCĘ –
kocham Cię Tato!!!

Dlatego wstępuję w Jego bramy wśród dziękczynienia,
w przedsionki Jego chwały z pieśnią chwały,
chwalę Go i błogosławię Jego imię!

bo jedynie godny dziękczynienia i chwały jest nasz Bóg i Ojciec.

Albowiem dobry jest Pan, łaska Jego trwa na wieki,
a wierność Jego z pokolenia na pokolenie.


Nie ma człowieka na ziemi,
który nie byłby odbiorcą tych błogosławieństw.

poniedziałek, 14 marca 2011

niebawem


W ciągu długiej historii świata
nigdy nie było tak
wyraźnych oznak
zbliżającego się
powrotu Mesjasza
jakie mamy obecnie.
Wśród bezradnych narodów
każdy dzień przynosi
nowe kryzysy
i budzi nowe obawy,
świat nawiedzają trzęsienia ziemi,
powodzie i inne kataklizmy.
To wszystko zgodnie ze słowami Jezusa
zapowiada powtórne przyjście na ziemię
Mesjasza Żydów, chrześcijan i całego świata.
Te wszystkie wydarzenia,
od powstania państwa Izrael począwszy,
świadczą o tym,
że słowo Boże jest niezawodne
i wypełnia się na naszych oczach.


Jezus Chrystus przyjdzie niebawem na ziemię.


Co zrobisz, gdy przyjdzie?
Czy rozpozna w tobie swego ucznia?
Czy będzie skłonny powiedzieć, że cię zna?
I czy ty znasz Jezusa?

piątek, 11 marca 2011

kolejne tsunami...


Czytam właśnie,
że po trzęsieniu ziemi
w Japonii
i czyniącej spustoszenie
fali tsunami
zginęły setki osób,
a 88 000 jest zaginionych.
To już kolejny taki kataklizm. Nie tak dawno przecież
tsunami zalały Filipiny. Do tego cały świat
nasłuchuje wiadomości z Libii, wcześniej z Egiptu.

Kiedy słyszę o trzęsieniach ziemi, tsunami, powodziach, wojnach…
staram się modlić za ludźmi, którzy stracili dach nad głową
i swych najbliższych w tych tragediach.
Jednocześnie obserwując ostatnie wydarzenia
mam przeświadczenie, że zbliża się dzień Pański.
Jezus zapowiedział przecież, że trzęsienia ziemi i wojny
będą znakiem Jego przyjścia w chwale z aniołami swymi.

Kiedyś uczniowie podeszli do Jezusa
z równie zatrważającymi wiadomościami.

Ewangelia wg św. Łukasza 13:1-5

W tym samym czasie przyszli niektórzy
i donieśli Mu o Galilejczykach,
których krew Piłat zmieszał z krwią ich ofiar.
Jezus im odpowiedział:
Czyż myślicie, że ci Galilejczycy byli większymi grzesznikami
niż inni mieszkańcy Galilei, że to ucierpieli?
Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie,
wszyscy podobnie zginiecie.
Albo myślicie, że owych osiemnastu,
na których zwaliła się wieża w Siloam i zabiła ich,
było większymi winowajcami niż inni
mieszkańcy Jerozolimy?
Bynajmniej, powiadam wam;
lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie.


Piłat urządził rzeź w Galilei.
Zwalona wieża w Siloam pozostawiła mnóstwo wdów i sierot.

Zadziwiająca jest odpowiedź Jezusa.
Jezus nie odpowiada w stylu: „to przykre”,
ale nakierowuje zadających pytanie na potrzebę
refleksji nad własnym życiem:
„Jeżeli się nie nawrócicie (upamiętacie),
tak samo poginiecie.”


Lekcja Jezusa jest ponadczasowa.
Jako ludzie ubolewamy nad losem innych,
jednocześnie nie zastanawiając się nad własnym.
Nie mamy wpływu na to, co dzieje się w świece,
ale mamy wpływ na to co dzieje się
i dziać się będzie z naszym życiem.

Jeżeli się nie nawrócimy, podobnie poginiemy.

„Cierpienie jest nieraz megafonem Boga,
który ożywia głuchy świat” – powiedział C.S.Lewis.

Oby te wszystkie tragedie, o których słyszmy
obudziły nas i pobudziły
do zadania sobie pytań:
Kim dla mnie jest Chrystus?
I kim ja jestem dla Chrystusa?
Dokąd zmierza moje życie?
Jeżeli Ewangelia jest we mnie prawdą,
to jak wygląda moje życie?

czwartek, 10 marca 2011

zaproszenie

19 marca (sobota) goszczę
w Społeczności Chrześcijańskiej w Poznaniu,
na ulicy Krańcowej 63a.
Będę tam usługiwać wykładem.
Natomiast 25 marca (piątek) o 13.15 w I LO w Chrzanowie,
rozpoczynam cykl wykładów na temat świąt żydowskich.
Tematem pierwszego spotkania będzie Szabat.

Wszystkich chętnych posłuchać,
spotkać się, porozmawiać, poznać się
zapraszam serdecznie.

środa, 9 marca 2011

nowa osobowość?

Chrystus mówi:
Oddaj mi wszystko.
Nie chcę, żebyś mi odmierzał czas,
pieniądze czy swoją pracę-chcę ciebie.
Nie przyszedłem dręczyć twojej przyrodzonej osobowości,
ale ją uśmiercić.
Półśrodki nie zdadzą się na nic.
Nie chcę przycinać tu jednej gałęzi, tam drugiej.
Chcę wykarczować całe drzewo.
Oddaj swoją przyrodzoną osobowość ze wszystkimi pragnieniami.
Ja ci dam nową osobowość.
Dam ci siebie - Moja wola stanie się twoją wolą.

C.S.Lewis

Najtrudniejsze w życiu chrześcijanina
to zdetronizować swoja "ja".
By to zrobić potrzeba zadać sobie trudność,
by zobaczyć siebie takim jakim jest się w istocie.
Zobaczyć jak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni
do różnych form zachowań, nieraz "pobożnych" zwrotów,
które nieraz są tylko przykrywką na nasze
wygodne, mało refleksyjne życie.
Zamiast owoców wyrastają na nas bujnie tylko liście.

Czy Jezus na prawdę kieruje moim życiem,
czy to On jest moim Panem, a nie ja sam
mogę rozpoznać po owocach jakie wydaje,
po tym jak faktycznie żyją we mnie Słowa, które głosił.

sobota, 5 marca 2011

próby wiary


Wiara wierzących
dzieci Bożych
nie działa
jak magiczna różdżka,
dzięki której
staje się wszystko
o co prosimy,
według naszych wyobrażeń.
Bóg wysłuchuje, ale nie zawsze
odpowiada według naszej woli;
odpowiada zawsze według swojej,
zawsze lepszej od naszej.

Chociaż dobry Bóg w swej suwerenności
przewidział miejsce dla naszych modlitw,
dziś chciałbym zastanowić się nad próbami wiary.

Biblia naucza o próbach od Boga,
ale i za przyzwoleniem Bożym o próbach szatana.

1) Próby od szatana ukazuje Księga Hioba.
Diabeł rzuci i nam wyzwanie jak rzucił Hiobowi.
Gdy Bóg zaopatruje, diabeł mówi:
„On jest wierny tylko dlatego, ponieważ mu błogosławisz”.
Pan Bóg może pozwolić na jakiś czas
odebrać nam swoje błogosławieństwo,
żeby zobaczyć jak wyglądała nasza wiara bez niego.
Czy jesteś wierny gdy Bóg zabiera
zaopatrzenie, ochronę i błogosławieństwo?

2) Nieraz sam Bóg prowadzi nas przed gorzkie wody życia,
tak, jak zaprowadził kiedyś Izrael
przed gorzkie wody Mara (Rdz. 15r.).
Nie minął długi okres jak Izrael cudownie
przeszedł przez Morze Czerwone;
może myśleli, że ich życia od tamtej pory
będzie tak wyglądało – beztrosko i bezproblemowo.
Tak jednak nie jest.
Bóg sprawdził ich wiarę
i niestety cały lud zaczął szemrać i narzekać.
Nie dali ufności Bogu.
Wyjątek wśród całego Izraela stanowił Mojżesz,
który oddał się modlitwie.
I my stajemy nieraz przed gorzką wodą życia
(chorobami, wypadkami, utratą pracy), ale ma to swój cel.
Bóg patrzy, jak zareagujemy.
Czy szemraniem jak Izrael? Czy modlitwą jak Mojżesz?

3) Bóg może też powiedzieć, jak do Pawła: Dosyć.
Wystarczy ci mojej łaski!
Moc bowiem w słabości się doskonali (2Kor. 12:9).

Paweł prosił i wiele otrzymał, a kiedy miał czegoś nie otrzymać,
Bóg nie zakrył tego przed nim, ale mu to objawił,
że tego akurat już mu nie udzieli.
Dlaczego Bóg powiedział dosyć?
Aby nie wynosił Pawła ogrom objawień,
jaki już utrzymał (zob. 2Kor. 12:7).
Gdyby Paweł został wysłuchany,
być może stałby się sprawniejszym misjonarzem,
lecz jednocześnie, jak żywił obawę,
człowiekiem – niebezpiecznie dla niego samego – dumnym.
Dlatego tym razem zechciał Bóg,
by w słabości udoskonaliła się Jego moc.

4) Może się zdarzyć, że o coś prosimy z wiarą,
długo, wytrwale, w taki sposób, jaki chce Bóg,
ale Bóg nie odpowiada.
Dlaczego?
Modlitwa nie działa według ustalonej formuły.
Bóg nie odpowiada według ustalonych schematów.
Nieraz przyczyna leży w tym
„co jest zakryte” przed nami.
Rzeczy ukryte należą do Pana, Boga naszego,
a rzeczy objawione – do nas i do naszych synów na wieki,
byśmy wykonali wszystkie słowa tego Prawa (Pwt.29:28).

W Dziejach Apostolskich opisana jest historia,
kiedy Herod skazuje na śmierć Jakuba apostoła,
filara pierwotnego kościoła.
Wiedząc, że spodobało się to Żydom, pojmuje i ap.Piotra.
Kościół modli się za Piotrem. Modlił się zapewne i za Jakubem,
choć dziejopisarz Łukasz nie zanotował tego.
Być może modlitwa za Jakubem była nawet gorliwsza,
bo od dnia Pięćdziesiątnicy, aż do tego czasu Bóg „nie zawodził”.
Tym razem jednak postąpił inaczej.
Jakub zostaje ścięty.
Bóg jest suwerenny w swoich decyzjach.
Jakub ginie, Piotr nie,
choć za jednym i drugim kościół się modlił.

Może i nam się zdarzy podobnie,
kiedy nie wysłuchane zostaną usilne modlitwy.
Wówczas z pokorą trzeba uznać Bożą suwerenność
i jak Jezus powiedzieć do Ojca:
Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie
(Mat. 11:26).

wtorek, 1 marca 2011

trzy pacjentki


Rehabilituję 3 pacjentki.
Wyróżnia je
różne podejście
do swojego zdrowia i życia.

P. Krystyna jest
po zawale mózgu.
Była 3 miesiące
pod moją opieką.
Gdy trafiła do szpitala, nie chodziła,
miała nawet trudność,
by przesiąść się z łóżka na wózek.
Bardzo znaczny niedowład połowiczy.
Ale chciała ćwiczyć.
Intensywnie.
Czekała na korytarzu z pytaniem:
„Panie Radku, idziemy już?”

Wczoraj wyszła ze szpitala.
Będzie kontynuować rehabilitację w innym ośrodku.
Wyszła…!!!
Sama, z niewielką asekuracją z mojej strony.
Jeszcze dużo pracy przed nią, ale miło patrzeć na taki postęp.

P.Irena złamała kręgosłup na poziomie L4.
Z niedowładem kończyn dolnych trafiła na oddział.
Początki rehabilitacji były trudne,
tym bardziej, że wspominała o eutanazji,
jako rozwiązaniu swego problemu.
Rozmawialiśmy.
Potem ćwiczyliśmy.
Dzisiaj chodzi o wysokim balkoniku.
Więcej w niej radości, optymizmu.

P.Wiesława została przyjęta na oddział neurologiczny już drugi raz.
Jest po drugim udarze mózgu.
Nie chce ćwiczyć
i ciężko o jakąkolwiek współpracę.
Uczę się cierpliwości,
bo chcę, by wyszła o własnych siłach ze szpitala.
Zdaje się jednak, że bardziej zależy mi niż p.Wiesi.
Na siłę nic nie zrobię.
Czekam, zachęcam, może zechce.


Nachodzi mnie analogia do człowieka.


Moje pacjentki mają trudną sytuację zdrowotną.
My, ludzie, podobnie.
Wszyscy bowiem zgrzeszyli i brak im chwały Bożej (Rzym.3:23).
Beznadziejna sytuacja!

A jednak…
Jedni są chętni, by wyzdrowieć,
i choć wyniki nie przychodzą od razu, jednak szukają…
i znajdują. Z czasem wstają na nogi i chodzą.

Jezus zawsze odpowiada na wołania o zdrowie.

Drudzy myślą, że nie warto.
Mają inny pomysł na życie, swój własny, autorski.
Ale, gdy tylko pozwolą sobie pomóc…
też zaczynają stawać na nogi... chodzić.
Inaczej. Piękniej.
Już z innej perspektywy patrzą na życie.

Inni oporni.
Jezus troszczy się o nich, bardziej niż oni o siebie.
Czeka.
Zawsze czeka.
Gotowy, by zacząć kurację.
Gotowy, by podać spragnionemu, ale wzbraniającemu się(!!!),
wody, która ożywia.