poniedziałek, 30 maja 2011

gesty i słowa... i mały książę


"Spójrz! Widzisz tam łany zboża?
Zboże, które jest złociste,
będzie mi przypominało ciebie.
I będę kochać szum wiatru w zbożu..."

("Mały Książę";
Antoine de Saint-Exupéry)


Niesamowite, jak wielką,
pozytywną moc ma gest,
słowo wypowiedziane
w odpowiedniej momencie.
Uwieńcza przyjaźnie…
Kto posiada tą umiejętność,
co i jak powiedzieć przyjacielowi
w przeżywanej wspólnie chwili
nadaje życie przeszłości.
Słowa wyryte zostają na zawsze w pamięci,
kojarzone z tą jedną chwilą…

Może w takim właśnie momencie Salomon czynił refleksję,
że właściwe słowo, jest jak plaster miodu,
słodyczą dla duszy i lekiem dla ciała (Prz.16:24).

Tak, to działa.
Właśnie uśmiecham się do paru takich wspomnień.

piątek, 27 maja 2011

muzyczne impresje wokół Pslamu 139

Panie, przenikasz i znasz mnie,
Ty wiesz, kiedy siadam i wstaję.
Z daleka przenikasz moje zamysły,
widzisz moje działanie i mój spoczynek
i wszystkie moje drogi są Ci znane.
Choć jeszcze nie ma słowa na języku:
Ty, Panie, już znasz je w całości.
Ty ogarniasz mnie zewsząd
i kładziesz na mnie swą rękę.
Zbyt dziwna jest dla mnie Twa wiedza,
zbyt wzniosła: nie mogę jej pojąć.
Gdzież się oddalę przed Twoim duchem?
Gdzie ucieknę od Twego oblicza?
Gdy wstąpię do nieba, tam jesteś;
jesteś przy mnie, gdy się w Szeolu położę.
Gdybym przybrał skrzydła jutrzenki,
zamieszkał na krańcu morza:
tam również Twa ręka będzie mnie wiodła
i podtrzyma mię Twoja prawica.
Jeśli powiem: "Niech mię przynajmniej ciemności okryją
i noc mnie otoczy jak światło":
sama ciemność nie będzie ciemna dla Ciebie,
a noc jak dzień zajaśnieje:
mrok jest dla Ciebie jak światło.

Ty bowiem utworzyłeś moje nerki,
Ty utkałeś mnie w łonie mej matki.
Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie,
godne podziwu są Twoje dzieła.
I dobrze znasz moją duszę,
nie tajna Ci moja istota,
kiedy w ukryciu powstawałem,
utkany w głębi ziemi.

(fragment Psalmu 139)



czwartek, 26 maja 2011

niepojęta

Pojechaliśmy kiedyś z mamą w Tatry.
Chciałem pokazać jej piękno gór, po których nierzadko
chodzi jej syn, a ona zawsze się martwi...
nie może się dodzwonić.
Była zima. Więc na Kasprowy wyjechaliśmy kolejką linową.
Nie wiele mama zobaczyła.
Mgła skutecznie skrywała
z jednej strony Świnicę i całą Orlą Perć,
z drugiej strony łagodniejsze
i bezpieczniejsze Czerwone Wierchy.
Pokazałem mamie początek bardzo prostego szlaku
z Kasprowego w stronę Świnicy.
Początek...
Oddaliłem się na moment
tak, że nie widziała mnie w gęstej mgle.

Usłyszałem troskliwe... powtarzane...: "Radku..."
wypełnione miłością zlaną ze strachem o syna.

Wróciłem.

"Chodźmy już..." - powiedziała miłość matki.


Czytam w dniu matki o miłości Ojca:
"Czy może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet gdyby zapomniała,
Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cię na obu dłoniach ,
twe mury są ustawicznie przede Mną".
(Iz.49:15n)


Za niepojętą miłość, dziękuję Abba, Ojcze.
Jak dobrze, że niepojętą...

niedziela, 22 maja 2011

stworzeni i przeznaczeni


Ojciec mój przez to dozna chwały,
że owoc obfity przyniesiecie
i staniecie się moimi uczniami(...)
Nie wyście Mnie wybrali,
ale Ja was wybrałem
i przeznaczyłem was na to,
abyście szli i owoc przynosili,
i by owoc wasz trwał
– aby Ojciec dał wam wszystko,
o cokolwiek Go poprosicie
w imię moje
(J. 15:8,16).


Esencją słów Jezusa jest owoc.
Niepojęty w swej miłości, nasz Ojciec
ma względem nas swój plan
– z naszego życia rodzący się owoc.
Kiedyś Pan Jezus powiedział:
Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego,
który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło(J.4:34).

Teraz te słowa chce zaszczepić w nas!
Działaniu Boga w człowieku przyświeca cel.
Wybrał nas, abyśmy przynosili owoce.
Jesteśmy bowiem Jego dziełem,
stworzeni w Chrystusie Jezusie do dobrych czynów,
które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili(Ef.2:10).

Jesteśmy stworzeni i przeznaczeni,
by przynosić Bogu owoc.
Jakim jestem drzewem?
Jakie owoce zrywają ze mnie ludzie?
Jakie owoce dostrzega we mnie Bóg?
Jezus, przechadzając się po ziemi judzkiej,
przystanął pewnego razu przed drzewem figowym
porośniętym obfitym listowiem.
Był głodny i chciał zjeść owoc figowego drzewa.
Niestety, nie znalazł żadnego.
Tylko bujne liście.
Patrząc z daleka, można było spodziewać się owocu.
Podchodząc bliżej, znaleźć tam można było tylko liście.

Chcę wystrzegać się liści zewnętrznych pozorów,
form i sztuczności, martwych ceremonii i obrzędów.
Te Jezus przeklina. I ja przeklinam takie życie.
Chcę wydawać dobre owoce,
które mogę przynosić tylko wtedy,
kiedy trwam w Krzewie Winnym – w Chrystusie.

środa, 18 maja 2011

odejść, by POWSTAĆ

Czytałem i płakałem. Modliłem się.
W nocy przebudzałem się i modliłem.

Zmarł Tomek, narzeczony mojej przyjaciółki.
Zmarł dziwnie i niezrozumiale.

Miał zaledwie 33 lata.
Jakże trudno w takich chwilach z pokorą
uznać Bożą suwerenność,
i jak Jezus powiedzieć do Ojca:
„Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie",
szczególnie najbliższym Tomka.
Modlę się o pociechę dla rodziny Tomka,
o Ducha pocieszenia dla Ciebie Aniu.
Modlę się, by Pan niósł Cię na swych rękach,
jak mego przyjaciela, też Tomka,
po utracie swojej żony.

Gdy Krysia umierała, po darowaniu jej przez Pana
dodatkowych 6 lat życia, Pan przemówił do nas,
modlących się o uzdrowienie Krysi
12 rozdziałem Dziejów Apostolskich.

Herod skazuje na śmierć Jakuba apostoła,
filara pierwotnego kościoła.
Wiedząc, że spodobało się to Żydom,
więzi i ap.Piotra.
Kościół modlił się za Piotrem.
Modlił się zapewne i za Jakubem,
choć nie ma o tym zapisane.
Modlił się za Jakubem może nawet gorliwiej,
niż za Piotrem.
Wszak do tego wydarzenia, Bóg zawsze odpowiadał,
manifestował swoją wielką moc.
Kościół oczekiwał kolejnego cudu.

Jakub zostaje jednak ścięty.
Bóg jest suwerenny w swoich decyzjach.
Jakub ginie, Piotr nie,
choć za jednym i drugim kościół się modlił.

Dlaczego?
Rzeczy ukryte należą do Pana, Boga naszego,
a rzeczy objawione - do nas i do naszych synów na wieki,
byśmy wykonali wszystkie słowa tego Prawa. (Pwt.29:28)



Modlę się, by jak wczorajszy dzień przyniósł smutek,
to następne przyniosły ufność i radość.

Tomek nie zmarł, zasnął tylko na krótką chwilę...


"Przychodzimy, by odejść,
odchodzimy by powstać, do życia w Twym Królestwie".



Dziękuję, Ojcze!

wtorek, 17 maja 2011

złodziej życia

...o największej wojnie w dziejach ludzkości,
o złodzieju, który przychodzi kraść, zabijać i niszczyć.
O walce Smoka z tymi, co strzegą przykazań Boga
i mają świadectwo Jezusa. (Ap.12:17)

Zapraszam:
http://kech.chrzanow.pl/Kazania/Z%C5%82odziej%20%C5%BCycia.mp3

niedziela, 15 maja 2011

i po koncercie...

I po koncercie...
który od początku do końca
okazale błogosławił niezawodny Bóg.
Około 600 osób mogło usłyszeć
opowieść o tym, że jest jeden wąski most,
i ważne jest w życiu to,
by się nie bać przejść przez ten most…
którym jest Jezus Chrystus.


Koncert został zarejestrowany na audio,
jeżeli ktoś chciałby nagranie proszę pisać.
Jak nagranie trafi do mnie, podeślę.

sobota, 14 maja 2011

Prawdziwie Ty jesteś Bogiem ukrytym...


Prorok Izajasz
powiedział kiedyś:
Prawdziwie Ty jesteś Bogiem ukrytym,
Boże Izraela, Zbawco
(Iz. 45:15).



Nieraz dzieją się w naszym życiu rzeczy,
które nazywamy dziełem przypadku, losem.
Kiedy opowiadam o Bożej opiece, nierzadko słyszę:
„To był przypadek, zbieg okoliczności.”
Odpowiadam wówczas, że owszem, tylko zastanawiające jest to,
że kiedy się nie modlę, nie ma tych przypadków.
Kiedy się zaś modlę mnóstwo tych zbiegów okoliczności.

Bóg się nie zmienia. Tak, jak działał w życiu biblijnych
mężów wiary, tak działa dzisiaj w tych co wierzą
i spragnieni Jego obecności.
Być może nie usłyszmy dziś z nieba Jego głosu,
być może nie przemówi do nas jak do patriarchów Izraela,
ale jednak mam pewność, że jest blisko
i jawnie prowadzi swoimi drogami, tego, kto Go szuka,
kto pragnie doświadczać realności Jego osoby.

Jutro odbędzie się koncert zespołu Hagada, który organizuję
przy okazji 63 rocznicy odrodzenia się Izraela.
Rocznica ta przypada dokładnie dzisiaj.
Parę miesięcy temu po dziękczynnym spotkaniu modlitewnym
m.in. za to, że Bóg błogosławił w przygotowaniach
jutrzejszego koncertu stanąłem samochodem
na skrzyżowaniu na czerwonym świetle.
Gdy zapaliło się zielone,
w dziwny sposób zgasł mi samochód.
Poczułem, jakby ktoś położył swoją stopę na hamulcu,
tak, że samochód zgasł.

Gdy zapaliłem po kilku sekundach zobaczyłem przejeżdżający
z bardzo dużą prędkością Jeep na czerwonym świetle.
Gdyby nie to, że moje Seicento zgasło,
pędzący Jeep wjechałby wprost na mnie.

Nie wyszedłbym z tego żywy.
Pozostałyby tylko plany koncertu...
i płacz najbliższych.

Przeżyłem, dzięki Bożej, niewidzialnej interwencji.
Pisałem już o tym…
Dziś dalej mówię: HALLELUJAH!!!

Tak samo w ukryciu Bóg działa dzisiaj w obronie Izraela.
Wybiera często drogę ukrytego działania,
gdzie niekoniecznie fizycznie zobaczymy Jego działanie.
Nie zobaczymy Boga z ognistym mieczem na pędzącym rydwanie,
jak broni swój lud. Bóg działa inaczej.
Działa niewidocznie, dla tych, którzy nie chcą Go zobaczyć.

W Biblii możemy zobaczyć,
w jaki sposób Bóg stawał w obronie Izraela.

W Drugiej Księdze Kronik w rozdziale 20
przeczytamy, jak Izrael zostaje otoczony przez
dużo liczniejszych wrogów w potrójnej sile
– Ammonitów, Moabitów i mieszkańców góry Seir.
Król Izraela, Jozafat po naradzie z ludem Izraela
zaczyna modlić się wraz z całym ludem wielbiąc Boga.
W tym czasie dzieje się dziwna rzecz.
Wrogowie wybijają się nawzajem,
a Izraelitom pozostaje zebrać tylko łupy.
Izrael w ogóle nie walczy w tej wojnie. Zbiera tylko łupy.
Bóg za nich walczy.
W jaki sposób?
Nie walczyli w obronie Izraela aniołowie,
ani ogień nie spadał z nieba.
Bóg użył ANARCHII.

Inny przykład:
Zwycięstwo 300-osobowej armii Gedeona nad liczną,
jak szarańcza armią medianicką (zob. Księga Sędziów 7).
Na skutek bojowych okrzyków i trąbieniu na rogach Izraela
Bóg sprawił, że Medianici wybili się nawzajem.
Kto by dziś powiedział, że to Bóg tak sprawił?

Natomiast w jednym jak i w drugim przypadku
z Izraelem był Bóg i to Bóg walczył.
Tylko, że Najwyższy działa niewidzialnie.
Walczył z wrogami Izraela anarchią.
W tamten czas to była metoda Jego walki.

Ale niejeden może zanegować, z ironią zapytać - "Gdzie tu Bóg?"

Przecież to zbieg okoliczności, fart, przypadek.
Narody się zwaśniły i wybiły nawzajem.
Izrael miał szczęście.

…a jednak Biblia daje świadectwo,
że to Bóg walczył zamiast Izraela.

Współcześnie…
przypomnijmy sobie wojnę o Kuwejt.

Irackie wojska najechały na Kuwejt,
równocześnie grążąc, że jeżeli USA wtrąci się
do tej wojny to zaatakują naród izraelski
używając broni biologicznej i chemicznej.
Taki atak stanowiłby zagładę dla większej części Izraela.
Izrael w tej irackiej agresji stał z boku, nie walczył.
Został zaatakowany (wystrzelonych 39 rakiet na Izrael),
nie odpowiedział.
Jak się to wszystko skończyło?
Wrogowie Izraela walczyli ze sobą,
stracili wpływy polityczne i wrogi Izraelowi Irak poległ.
Izrael nie użył żadnego działania zbrojnego,
a jego wrogowie polegli.

Ale czy wojnę w zatoce perskiej ktoś uznaje za interwencję Bożą?
Pewnie nie. Wielu uzna Boga za obrońcę Izraela, kiedy Ten
na rydwanie ognistym zjedzie z nieba i stoczy bój
z aniołami swymi w obronie Izraela.
Wielu mówi, że uzna Boga, jeżeli Bóg właśnie w taki
niesamowity sposób ukaże się w ich życiu.

Takie oczekiwanie co do Mesjasza mieli faryzeusze,
a Mesjasz, przyszedł, jako baranek na rzeź prowadzony.

Bo myśli moje nie są nie są myślami waszymi,
ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana (Iz.55:8).


Jak często, dziś, gdy Bóg interweniuje w naszym życiu,
przypisujemy to przypadkowi, losowi, szczęściu…
Warto zastanowić się nad tym,
bo jak wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał
niegdyś Bóg do postaci o których czytamy w Biblii,
dziś przemawia również

środa, 11 maja 2011

14. V. 1948


14 maja 1948r. w gmachu
Muzeum w Tel Avivie
Dawid Ben Gurion,
ówczesny premier Izraela,
odczytał historyczną
deklarację niepodległości:
„Ogłaszam powstanie
państwa Izrael”.
Tego dnia po raz pierwszy
od dziewiętnastu stuleci
zawisła na Ziemi Obiecanej flaga
z Gwiazdą Dawida
jako herb wskrzeszonego państwa.
Nie wdając się w polityczne szczegóły
fakt, że Izrael odzyskał niepodległość stanowi
wypełnienie się wielu proroctw Bożych wobec Izraela
(np. zob. Księga Izajasza 11:11n, 43:5n;
Księga Ezechiela 36:24).

Izrael po długoletnim okresie diaspory powrócił do wyznaczonej
mu ziemi z 121 krajów rozrzuconych na 5 kontynentach.
Dokładnie tak, jak zapowiedział JHWH (niech będzie błogosławiony),
Bóg Żydów, chrześcijan i wszystkich ludzi.
Żydzi powrócili do ziemi, gdzie
od północy czekały na nich bagna,
a od południa pustkowia.
Kraj nie nadawał się do zamieszkania.
Dziś patrząc na zdjęcia Izraela wykonane z satelity,
zobaczyć można wielkie zielone terytorium
otoczone pustynią sąsiadujących z Izraelem państw.
Taki stan rzeczy Bóg zapowiedział już 4 tysiące lat temu



W przyszłości Jakub zapuści korzenie,
Izrael rozkwitnie i rozrośnie się
i napełni powierzchnię ziemi owocami.
(Księga Izajasza 27:6)

Po co o tym pisze? Jakie ma to znaczenie dla nas?

To co powiedział Bóg o Izraelu, wypełniło się co do joty.
Choć Izrael nie nawrócił się jeszcze do Boga,
to jednak Bóg jest wierny swym obietnicom.
Nie wypowiada słów na wiatr. Nigdy nie zawodzi.
Warto Mu zaufać, bo tak jak proroctwa o Izraelu
wypełniły się na naszych oczach
a kolejne będą jeszcze wypełniać,
tak samo wypełni się Boża zapowiedź
powtórnego przyjścia Jezusa Chrystusa na ziemię,
zmartwychwstania i Bożego sądu.

Dziś Izrael jest dowodem na istnienie Boga w świecie,
w którym żyjemy, jak to trafnie ujął lekarz
cesarza pruskiego Fryderyka II,
gdy ten zapytał go o niekwestionowany
i przekonywujący dowód na istnienie Boga.
„Żydzi” – odpowiedział lekarz.
Mimo rozproszenia, prześladowań,
próbach wymazania ich z mapy świata, Izrael istnieje.
Jest to rzeczywisty cud fizyczny w tym świecie.

Dziś pragnieniem Boga jest,
by wszystkie serca ludzi otworzyły się
na przyjęcie Jego miłości w osobie Jezusa Chrystusa,
który dwa tysiące lat temu przyszedł
jako Żyd – Jeszua z Nazaretu – na ziemię.


Więcej, opowiem w najbliższą niedzielę w Chrzanowie…
Zapraszam.

poniedziałek, 9 maja 2011

szabat szalom - świadectwo Dvory

"Próbowaliście kiedyś udowodnić Bogu,
że to wszystko to bzdury?
Spróbujcie - będziecie nawróceni szybciej
niż się spodziewacie".

To świadectwo Dvory Maor, przewodniczki
wielu grup zwiedzających Izrael.
(Aby je przeczytać, trzeba kliknąć na zdjęcie
i "lupką" je powiększyć)





sobota, 7 maja 2011

Hagada w Chrzanowie



Zaprosiłem do Chrzanowa krotoszyńską grupę Hagada, grającą tradycyjną muzykę żydowską. Hagada to grupa siedmiu osób śpiewająca hebrajskie pieśni (Psalmy, modlitwy wielbiące Najwyższego, fragmenty Tory) przenoszące słuchaczy w świat bogatej kultury judaizmu. Hebrajskie teksty (będzie tłumaczenie na telebimie) – ujęte w piękną formę muzyki dotykają sensu życia każdego z ludzi. Moim zamysłem jest, by pieśni zaśpiewane przez Hagadę okraszone krótkim słowem z mojej strony wskazywały na potrzebę osobistej relacji człowieka z Bogiem i otwierały serca na przyjęcie Bożej miłości w osobie Jezusa Chrystusa.

Po koncercie będzie można zabrać ze sobą ulotki:
"Źrenica oka Boga" i "Gdzie się podział Bóg?",
wierzę, że zachęcające do tego oddać, by swoje życie w dobre ręce
Tego, który tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy,
nie zginął, ale miał życie wieczne.

Będą również rozdane bezpłatnie filmy Jezus
(film oparty na Ew. wg św. Łukasza).

Zapraszam!

czwartek, 5 maja 2011

ukojenie



…jakże w takich chwilach ratunkiem jest osoba mojego Zbawiciela.
Jezus Chrystus uczynił mnie bowiem wolnym
od zabiegania o ludzkie pochlebstwa.
Uczynił mnie wolnym od lękliwego „co inni o mnie mówią…?”
i wolnym od „za wszelką cenę udowadniania swoich racji”.
Jezus Chrystus pozwala być ponad wszystkimi zniewagami.
Daje pokój i swoją obecność,
która jest jak lekki powiew wiatru, UKOJENIEM.
To właśnie On rozświeca moją drogę.
W Nim jestem wolny. Nie boję się.

Wiem kim byłem bez Niego.
Znam swoje życie „przed”, zanim Go poznałem.
Wiem kim jestem teraz.
Znam swoje życie „po”, kiedy Go poznałem.
Choć dalej jestem grzesznikiem,
pyłem marnym na wietrze,
to jednak pochylił się nade mną mój Pan
i pokazał mi Ojca, Abbę.
Najlepsze, najpiękniejsze, co mi się w życiu przytrafiło
to poznać mego Pana i Boga – Chrystusa Jezusa.

Dziś cieszę się, gdy mogę koleżance w pracy opowiadać o Nim,
który ŻYJE, który przemienia życie,
który jest RALNY i PRAWDZIWY.

Dziś uczę się błogosławić tych,
którzy o mnie źle mówią... poniżają.
Nie łatwa to nauka.
Ale
z Chrystusem...
i tak będę błogosławić.

wtorek, 3 maja 2011

trzeciej możliwości nie ma



"Do najwspanialszych
miast świata
prowadzą autostrady.
Do najpiękniejszych
miejsc świata
– ścieżki". (M.T.)


Nikt nie może dwom panom służyć.
Bo albo jednego będzie nienawidził,
a drugiego – miłował;
albo z jednym będzie trzymał,
a drugim wzgardzi.
Nie możecie służyć Bogu
i Mamonie!
(Mat. 6:24)


Grecki termin duleuo oznacza służbę o charakterze niewolniczym,
służbę poddaństwa i uległości. Aramejski wyraz mamona
to nie tylko bogactwo, ale też bogactwo upersonifikowane.
To bożek!
Ile jest w życiu człowieka takich bałwanów?
Pierwsze przykazanie z góry Synaj łamiemy częściej
niż nam się wydaje.
Bożek „ego”, kiedy na pierwszym miejscu stoi moje „ja” (obraza
i brak przebaczenia to stawianie siebie samego wyżej od Boga).
Bożek drugiego człowieka (nieraz przyjmując bezkrytycznie
słowa ludzi, stawiamy je, być może nieświadomie,
ponad słowami samej Biblii).
Bożek wrażeń wizualnych, kiedy nie sposób już przeżyć
uwielbienia Boga w ciszy. Nieraz to człowiek
może odbierać cześć, która należy się Bogu.
Bożek pracy, kariery, interesów.
Wszystko to, co staje wyżej od Boga
i zniewala nasze myśli, staje się niebezpieczne
dla naszego życia w Nim.
Jednym z imion naszego Stwórcy jest Zazdrosny(zob.Wj.34:14).
Nasz Bóg nie lubi, kiedy ktoś odbiera Jemu tylko należną chwałę.
Jakże łatwo – zamiast Bogu – zaufać liczbom, obrazom,
figurkom, horoskopom, wróżbom, symbolom!
Cokolwiek w życiu robimy, nie pozwólmy,
aby stało się to bałwanem, który zastąpi miejsce Boga
lub spowoduje, że na pierwszym miejscu,
gdzie powinien znajdować się tylko Bóg,
znajdzie się też coś innego.
Miłość do Boga nie jest podzielna.
On bierze wszystko.
Zajmuje całe nasze życie.

Kiedy mamy czas na telewizję, na mnożenie pieniędzy,
a nie mamy czasu dla Boga,
to jest coś nie tak z naszą relacją z Bogiem.
A może w ogóle jej nie ma?

Jest Bóg. Są bałwany.
Trzeciej możliwości nie ma.

„Każdy, kto cokolwiek ubóstwia
– przestrzega Orygenes, starożytny teolog chrześcijański –
służy obcym bogom” .