środa, 29 czerwca 2011

emet - prawda


Słowo Prawda
w języku hebrajskim to "Emet".
Składa się z trzech liter:
'alef', 'mem' i 'taw'.
Alfabet hebrajski zawiera
22 litery i co ciekawe
'alef' jest pierwszą literą alfabetu hebrajskiego,
'mem' środkową (dokładnie 13), a 'taw' ostatnią.

Żydzi wierzą, że w Księdze Świętej nic nie jest przypadkowe,
że każdy znak, litera, słowa, nawet intonacja
z jaką odczytuje się Pismo Święte w synagodze
ma swój dany przez Boga sens.
Wszak jest to dzieło Boga, przez Niego podyktowane,
a przez człowieka tylko zapisane.

EMET - PRAWDA, rozpościera się na cały alfabet hebrajski,
obejmuje wszystkie jego litery.
Tak też jest z Prawdą, o której jako chrześcijanie mówimy.
Obejmuje ona całe nasze życie i jest szeroka w swoim znaczeniu.
I raczej cały czas jej szukamy, aniżeli posiadamy....

...jak mawiał Paweł apostoł:
Gdyby ktoś mniemał, że coś wie,
to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy (1Kor. 8:2)

i
Niech przeto ten, komu się zdaje,
że stoi, baczy aby nie upadł (1Kor. 10:12).


Prawdą jest nie tylko zrozumienie słów Jezusa,
ale i ich wypełnienie. Prawdą jest mój osobisty
kontakt z Bogiem, moja z Nim więź.
Prawdą jest: jak objawia się w moim życiu Bóg?
Na ile Mu pozwalam, a na ile związuję ręce.
Jaki byłem „przed”, za nim Go poznałem,
a jaki jestem „po”, kiedy już Go znam?
Prawdą jest Bóg który mieszka we mnie.
Prawdą nie jest tylko doktryna.
Prawdą nade wszystko jest moje życie.

Co ciekawe…
Kłamstwo (przeciwieństwo prawdy) po hebrajsku to „szeker”.
Składa się również z trzech liter:
są to ostatnie litery alfabetu hebrajskiego,
bez ostatniej, tak jak w polskim alfabecie: w, x, y
(szin, kaf i resz).

Porównując objętościowo prawdę i kłamstwo.
Porównując ich siłę opierając się
o symbolizm hebrajskiego alfabetu.
Prawda obejmuje cały alfabet hebrajski, jest potężna i silna.
Kłamstwo obejmuje trzy ostatnie litery, jest słabe i marne.
Nie może się równać z Prawdą,
tak jak nie może równać się szatan z Bogiem,
tak jak nie może równać się zło z dobrem, nienawiść z miłością
ani złość z radością.

Kto spełnia wymagania prawdy,
zbliża się do światła, aby się okazało,
że jego uczynki są dokonane w Bogu (J.3:21).

sobota, 25 czerwca 2011

Złudna pewność siebie


Opowiedział też niektórym, co dufni
byli siebie,
że są sprawiedliwi,
a innymi gardzili,
tę przypowieść:
„Dwóch ludzi przyszło
do świątyni,
żeby się modlić…”
(Łuk. 18:9n).


Napisano: sprawiedliwy z wiary żyć będzie (Rzym.1:17;BW).
I faktycznie, Bóg zbawia na podstawie wiary.
Jednak niebezpieczeństwem jest pomylić wiarę
z dobrym samopoczuciem, że ja, wierzący „biblijnie”,
wyprzedzam tych wszystkich, którzy „niebiblijnie”
podchodzą do tematu wiary w Boga i zrozumienia Jego Słowa.
W świątyni jeden z dwóch („pobożny”) gorąco dziękował,
że nie jest jak ten obok (grzesznik).
Nie trzeba wypowiadać słów, by nosić
w sobie poczucie wyższości.
A dumą jedynie słusznej religijności
zarazić się można jak trądem.
Łatwo i bezmyślnie można stać się obłudnikiem.
Zamienić uczucie miłości do człowieka
na chore wrażenie wyższości nad nim.
Przekształcić wdzięczność za łaskę zbawienia
w obsesyjną i zgubną chęć zrobienia wrażenia
na Bogu swoją zewnętrzną czystością.
Łatwo stać się jak faryzeusz.

Ojcze, Ty nie akceptujesz obłudy i zakłamania.
Strzeż mnie przed pełnym egoizmu pseudo-chrześcijaństwem,
wyznaczającym drabinę hierarchii dostępu do Ciebie.
Ojcze, strzeż od wygody powierzchownego,
pozornego naśladowania Chrystusa.
Strzeż od braku miłosierdzia.

środa, 22 czerwca 2011

nie bylejakości


Kiedy będziecie składać Panu ofiarę biesiadną, składajcie ją tak, aby Mu była przyjemna(…) aby były przyjęte, muszą to być zwierzęta bez skazy, samce - cielce, barany lub kozły. Żadnego zwierzęcia ze skazą nie będziecie składać w ofierze, bo to nie byłoby od was przyjęte.
(Księga Kapłańska 19:5 / 22:19n)


Nasz Bóg nie lubi bylejakości.
Nie lubi, kiedy robimy coś szybko i niedokładnie.
Szczególnie gdy chcemy zbliżyć się do Niego ze swoimi ofiarami (modlitwami, uczynkami). Chce rzeczy najlepszych i bez skazy.
Nie chce resztek z naszego czasu, nie chce nic z rzeczy,
z których nam zbywa i które w łaskawości Mu oddamy.
„Bez skazy” = nie szybko, nie byle jak, zgodnie z Jego słowem,
ze świadomością, że stoimy przed prawdziwym i potężnym Bogiem.

To wymaga rodzących się refleksji nad osobistą relacją z Bogiem.
Nie tyle kłopotać się nad tym,
czy odczuwam Bożą obecność, czy nie,
bowiem Bóg otacza nas zawsze,
tak jak ocean otacza ryby w nim pływające.
Pomyśleć raczej o tym, czy Bóg odczuwa naszą obecność?

Bóg kocha, ale też wymaga.

Gdy bowiem przynosicie ślepe [zwierzę] na ofiarę, czyż nie jest to rzeczą złą? Albo gdy przynosicie chrome i chore, czyż to nic złego? Ofiarujże to twemu namiestnikowi! - czy będzie mu miłe i czy życzliwie cię przyjmie? - mówi Pan Zastępów. Czy mam to przyjąć z upodobaniem z ręki waszej? - pyta Pan.
Księga Malachiasza 1:8,13


Wszystko co dostajemy od Niego jest najlepszej jakości.
To co On dostaje od nas – nie zawsze.

Mówmy „nie” bylejakości!


P.S.

Właśnie powstała strona internetowa naszego kościoła:
kech.chrzanow.pl

Zapraszam do odwiedzin.
Strona systematycznie będzie wypełniała się treścią.

Serdeczny uścisk dłoni!

piątek, 17 czerwca 2011

przekroczone 40 kg


Lidzia od 10 lat walczy
z anoreksją.
Stali czytelnicy bloga
„poznali” ją
już z wcześniejszych wpisów.
W ciągu tych 10 lat 7-krotnie trafiała do szpitala
w stanie agonalnym, gdzie ważyła 30 kg.
W swojej walce z chorobą nigdy nie wzbiła
się ponad magiczną, jak ją określa, wagę 40 kg.
W cudowności Bożej opieki, stało się tak,
że Lidzia trafiła rok temu do szpitala,
gdzie pracuje rozkochana w Bogu osoba,
dzięki której Lidzię mogłem poznać i ja.
Od tamtego czasu za Lidzią zaczęło modlić się wiele osób.
Z różnych miejsc w Polsce.
Modliliśmy się również my (i dalej modlimy).
Każdego dnia i szczególnie
na szczególnym poniedziałkowym czasie modlitwy,
gdzie zgromadzamy się i modlimy w naszym zborze.
Pan sprawił, że Lidzia jest w naszych sercach
i myślimy o niej, chcemy być przy niej,
modlić się o zwycięstwo nad chorobą.
Trzy tygodnie temu razem z moim przyjacielem Tomkiem
odwiedziliśmy Lidzię.
Było to zaraz po tym, jak kolejny raz wyszła ze szpitala,
kiedy znów zeszła do niebezpiecznej dla życia wagi.
Lidzia została wypisana ważąc 39kg.
Spotkaliśmy się tydzień po wypisie.
Ważyła 40kg.

Tu ważne!
Po raz pierwszy odkąd zachorowała i zeszła poniżej 40 kg.
osiągnęła ponownie tą wagę.
Po raz pierwszy nabrała wagi w domu, poza szpitalem.
Wcześniej zawsze, kiedy wracała, nie jadła,
nie potrafiła się przemóc i chudła do kolejnej wizyty w szpitalu.
Obecnie nabrała kolejny kilogram wagi i waży już 41 kg.
I jej słowa:
„Wcześniej próbowałam sama. Nie dawałam sobie rady.
Teraz zrobiłam to z Bogiem i udało się”.

Dla nas zaś, dla kościoła, to kolejne świadectwo Bożej mocy.
Wielki Lekarz, odpowiada na modlitwy.
Karmi naszą wiarę. Leczy, wydawałoby się, beznadziejnie chorego,
który zmierza do śmierci. Taki był plan diabła dla Lidzi.
Bóg ma jednak plan, by żyła, by pokonała anoreksję
i niosła pomoc innym chorującym;
by wskazywała na Chrystusa, jako Tego, dzięki któremu
można rozerwać kajdany anoreksji.

Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
To co u ludzi jest niemożliwe, u Boga jest możliwe.

Kiedy, ktoś lub coś będzie wam wmawiało,
że Bóg zapomniał o człowieku,
że już nie działa swoim Duchem Świętym
jak w pierwotnym kościele,
że nie warto Mu ufać, że nie warto się modlić,
że nie warto z Nim żyć,
nie wierzcie.
To kłamstwo,
za którym stoi ojciec kłamstwa – szatan.


Kochany Ojcze, dziękuje Ci,
że kolejny raz, kładziesz swoją ręką na naszych ramionach
i mówisz: „Ja jestem z wami”.

Hallelujah!!!

wtorek, 14 czerwca 2011

droga


Pan umacnia kroki człowieka
i w jego drodze ma upodobanie.
A choćby upadł, to nie będzie leżał
bo rękę jego Pan podtrzymuje.
Ps.37:23n


będę szedł
choć będę upadał
będę szedł
to będę wstawał
będę szedł
chociaż ponownie będę się przewracał
będę szedł
to powtórnie będę wstawał
będę szedł
będę się zmieniał
będę szedł
chociaż nieraz tak bardzo się oddalam

będę szedł
do Ciebie
który jesteś
MIŁOŚCIĄ

(z tomiku "Liśćmi w niebie, korzeniami w ziemi")

Jeśli WYZNAJEMY nasze grzechy,
Bóg jako WIERNY i SPRAWIEDLIWY
ODPUŚCI je nam
i OCZYŚCI nas z wszelkiej nieprawości.
1J.1:9

niedziela, 12 czerwca 2011

Pięćdziesiątnica


Chrześcijanin, który przeżył swój
dzień Pięćdziesiątnicy,
jest posłuszny Bogu, bo kocha Boga.
Człowiek, który nie dostąpił
zesłania Świętego Ducha,
chce być posłuszny, bo tak go nauczono,
bo tak kazano.
Niby drobna różnica, ale istotna.

Główną inspiracją chrześcijanina jest MIŁOŚĆ
do Ojca i Syna.
To jest źródło, z którego wszystko wypływa.

Wówczas służba nie jest przymusem,
a miłym i słodkim jarzmem.
Czymś co sprawia przyjemność.

Kocham, wobec tego jestem posłuszny.
Najwyższą prawdą jest miłość,
a jedynym sposobem jej poznania – SERCE.
Właśnie w sercu Bóg i człowiek się spotykają,
kiedy serce staje się gościnnym miejscem
dla zstąpienia Świętego Ducha.

Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we mnie
– niech przyjdzie i pije! Jak rzekło Pismo:
Rzeki wody żywej popłyną z jego wnętrza


- powiedział o Duchu Świętym Jezus.

piątek, 10 czerwca 2011

wspólnota


Mój przyjaciel poprosił mnie
i parę innych osób o modlitwę.
Choć mieszkamy daleko
od siebie,
to złączeni jesteśmy duchem
i nic nie przeszkadza nam,
aby wspólnie zgromadzić się
na wspólnej modlitwie.
To cudowne czego dokonał Jezus:
jesteśmy przyjaciółmi,
choć różni charakterami,
i różni wiekiem.
Razem jednak zaufaliśmy Komuś większemu od nas.
On uwolnił nas
od udawania kogoś kim nie jesteśmy.
Sprawił, że mamy do siebie ufność
i możemy na siebie liczyć.
Sprawił, że wierzymy i chcemy na Niego liczyć.
To wspaniałe uczucie.

Dlatego modlę się z radością o mojego brata i przyjaciela.
Modlę się do mojego Boga,
z wiarą, z ufnością, z pewnością,
„że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb
zgodnych z Jego wolą. A jeśli wiemy, że wysłuchuje
wszystkich naszych próśb, pewni jesteśmy również
posiadania tego, o co Go prosiliśmy”. (1J.5:14n)


Bóg nie rzuca słów na wiatr.
Nie jest jak człowiek, On nigdy nie zawodzi.
Nigdy się nie spóźnia.
Nigdy nie drzemie.
Wyczekuje modlitw swych dzieci,
i wysłuchuje… nie zawsze wg naszych wyobrażeń,
ale zawsze wg Jego, zawsze lepszych od naszych.

Takiemu Bogu zawierzyliśmy.
Hallelujah!!!

wtorek, 7 czerwca 2011

niezwykła podróż

Niezwykła podróż z prędkością światła
[to jest m/s(ok. 196 000 mil/s)]
z Ziemi po "kres" znanego ludziom wszechświata.

Nie ma słów, by opisać dzieła Boga.
Nie ma słów, by opisać Jego wielkość.

Niesamowite!

piątek, 3 czerwca 2011

Co zadecydowało?


Biblia, w Starym Testamencie opisuje dość dokładnie
dwóch mężczyzn.
Ich opisy to niejako studium przypadku ich charakterów
i osobowości.
Jeden był królem
i drugi był królem.
Jeden zgrzeszył i drugi zgrzeszył.
Jeden zgrzeszył, patrząc z ludzkiej perspektywy bardziej.
Drugi mniej. Ten, który zgrzeszył wydawałoby się mniej
zostaje odtrącony przez Boga,
ten który bardziej, zostaje w łasce Bożej.

Gdybyśmy spojrzeli na Saula i na Dawida, bo o nich mowa,
na to co zrobili i ocenili ich wobec ludzkich kategorii,
wg dzisiejszego sądownictwa to Dawid dostałby dożywocie,
a Saul najwyżej 5 lat w zawieszeniu.

Po ludzku myśląc możemy powiedzieć, że Bóg postąpił
niesprawiedliwie wobec Salua.
Saul został odtrącony, a Dawid nie.
Co zadecydowało?

Kiedy Natan przychodzi do Dawida, opowiada mu historię.
Nie mówi wprost, że zgrzeszył, o czym Dawid zresztą wie.
Dawid jednak wyparł swój grzech w tak skuteczny sposób,
że kiedy Natan opowiadał mu historię o bogaczu,
który zabija ukochaną owieczkę biedaka, nie spostrzega,
że ta opowieść mówi także o nim.

Skuteczność tego co zrobił Natan jest widoczna.
Dawid, kiedy zrozumiał, że zgrzeszył,
kiedy spostrzegł moc zła, którą wyrządził
to nie ma już w nim żadnego wypierania, zamydlania sprawy.
Zostaje tylko Bóg, Dawid i całkowita prawda.

Dawid użył wszelkiego sprytu, aby zatuszować swoją zbrodnię.
Gdy jednak prorok ujawnił co jest w jego sercu zareagował tylko jednym słowem: ZGRZESZYŁEM!
To jest reakcja Dawida.

Psalm 51 jest pozostałością jego modlitwy!
Przepięknej modlitwy człowieka pokutującego!

Analogiczna sytuacja:
Kiedy do Saula przychodzi prorok Samuel i wyjawia mu jego grzech, kiedy podobnie, jak Natan Dawida, naprowadza go aby uznał, że zgrzeszył; jego reakcja jest zdecydowanie
inna niż reakcja Dawida:
wszyscy zgrzeszyli, zgrzeszył lud, ale nie ja!

Co zadecydowało, że Saul został odtrącony, a Dawid nie?

W 2 Księdze Kronik czytamy:
Albowiem oczy Pana obiegają całą ziemię,
by wspierać tych, którzy mają wobec Niego
serce szczere (2Krn. 16:9).

Bóg mówi, że przepatruje całą ziemię szukając
ludzi szczerych względem Niego!
Po co to robi?
Szuka ludzi szczerych po to, by ich WSPIERAĆ!
Serce szczere jest warunkiem do tego,
że Bóg zadziała w moim życiu, kiedy upadnę, zgrzeszę;
że mnie wzmocni, posili i zachęci,
da moc zdetronizowania tego co oddziela mnie od relacji z Nim.
Bóg mówi: „Ja chcę takich ludzi wzmocnić,
ja chcę takich ludzi posilać!”
Warunkiem jest szczerość względem Boga
i względem samego siebie.

Co zadecydowało, że Saul został odtrącony a Dawid nie?
Zadecydowało SZCZERE SERCE.

Bóg nie gloryfikuje ludzi. Biblia nie wybiela ludzi.
Ona pisze o ludziach w sposób prawdziwy, o ich życiu, takim, jakie ono było.

I to lekcja dla nas: Byśmy byli, jak Biblia – WIARYGODNI!
Szczerość = wiarygodność.

Nie chodzi o to, żebyś był bezbłędny, ale o to, że jesteś w swoim życiu nastawiony na korektę! Szczery człowiek jest gotów zobaczyć, że grzeszy! Jest gotów przyznać się do tego. Jest gotów zadać sobie nieraz bolesne pytania o rzeczywistość swojej kondycji w naśladowaniu Pana.

Dawid nauczył się tej prawdy. W swojej starości, kiedy Bóg oznajmia Mu, że jego syn Salomon wybuduje Mu świątynię, błogosławi Boga przed ludem modląc się:
Wiem, o Boże mój, że Ty badasz serce i upodobałeś sobie szczerość (1Krn. 29:16).

Nauczył się, bo szczerość przed Bogiem, nie jest wcale oczywistą oczywistością.