niedziela, 31 lipca 2011

dwa państwa


Dzisiaj mija kolejna rocznica
śmierci króla Belgii,
Baudouina I.
W 1990 r, szerokim echem
w świecie odbiła się
decyzja Baudouina
o zrzeczeniu się
władzy z powodu
niemożności podpisania projektu
ustawy aborcyjnej uchwalonej
przez belgijski parlament.

Najwyższa władza Belgii złożyła pokłon władzy jeszcze wyższej.

Żyjemy w świecie składającym się z dwóch części:
widzialnej i niewidzialnej.
Paweł apostoł pisał, że kochający Boga ludzie wpatrują się
nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne (2Kor.4:18).
Dalej pisał, że to co widzialne jest doczesne,
a to co niewidzialne jest wieczne.


Nasza ojczyzna jest w niebie (Flp.3:20)
– napisał na koniec stawiając
po jednej stronie wierzących, a po drugiej stronie ludzi
zbytnio troszczących się o doczesność przemijającego świata.
Przez całą Biblię przebija się prawda, że choć wierzący żyją
na tym padole, jak wszyscy ludzie, w istocie ich ojczyzna
jest z nie tego świata.
Mają dwa obywatelstwa,
obywatelstwo ziemskie oraz obywatelstwo państwa niebieskiego.
O Abrahamie napisano: Dzięki wierze ten, którego
nazwano Abrahamem, usłuchał wezwania,
by wyruszyć do ziemi, którą miał objąć w posiadanie.
Wyszedł nie wiedząc dokąd idzie.
Dzięki wierze przewędrował do Ziemi Obiecanej,
jako ziemi obcej, pod namiotami mieszkając
z Izaakiem i Jakubem,
współdziedzicami tej mej obietnicy.
Oczekiwał bowiem miasta zbudowanego
na silnych fundamentach, którego architektem
i budowniczym jest sam Bóg (Hebr.11:8-10).

Dlatego, dla tych, co uwierzyli,
lojalność względem państwa Bożego
jest ważniejsza niż do państwa ziemskiego.
Dlatego apostołowie, gdy stanęli przed Sanhedrynem,
który surowo zakazał im nauczać o Jezusie,
powiedzieli: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi (Dz.A.5:29).
Dlatego Baudouin stając przed wyborem
zachowania władzy króla
z przekroczeniem prawa Króla większego od niego
lub utracenia władzy z zachowaniem prawa
ustanowionego przez Kogoś większego nie on,
wybrał to drugie, wiedząc, że choć może tu na ziemi coś straci,
zyska skarb w niebie.

Przez takie decyzje w glebie tego świata,
pełnego przewrotności i bezładu, zapuszcza korzenie inny świat,
w którym miłosierdzie i prawda spotykają się ze sobą,
ucałują się sprawiedliwość i pokój.
Prawda z ziemi wyrośnie,
a sprawiedliwość wychyli się z nieba.
Pan sam obdarzy szczęściem,
a nasza ziemia wyda swój owoc
(Ps. 85:11nn).

Dziś patrzę z podziwem na decyzję Baudouina.
Wiedział, że władza, jaką sprawował,
niezależnie od przywilejów, jakie mu dawała, ma swój kres.
Wiedział, że jego życie również ma swój kres.
Jako król uniżył się przed Królem.
Określił się jasno, które świat bardziej go interesuje.

Wspominając dziś o tym, wiem,
że i ja każdego dnia staję przed wyborem,
komu bardziej jestem lojalny?
Co porywa moja serce?
Jakiemu państwu służę?
Gdzie tak naprawdę jest moja ojczyzna?
Do jakiego miasta dążę?
O jakim domu marzę?
Wszystko rozgrywa się w sercu.
Do czego bardziej ono przywiązane?

Nierzadko też, trzeba werbalnie się określić,
po jakiej stronie stoję…

Odpowiedzią jest nasza codzienność

piątek, 29 lipca 2011

udało się!

Wybieram się jutro z Tomkiem i Darią,
oraz córeczkami Darii - Karolinką i Oliwią do Lidzi i jej taty.
Jestem podekscytowany tym, w jaki sposób Bóg wyciąga Lidzię
z anoreksji, z którą walczy od tak wielu lat.
Cieszę się, że z każdym telefonem słyszę u Lidzi
co raz większą radość i wdzięczność Bogu,
że się udało. Po tylu latach... udało się!
Dziś Lidzia waży już 45 kg.
Powróciła do normalnego życia.
Co raz więcej się uśmiecha.
Robi porządki w domu i koło domu.
Urzeczywistniają się jej marzenia,
by wygrać z chorobą i pomagać innym, którzy walczą.

Jutro robimy ognisko i pieczone ziemniaki.
Kosztujemy radości z życia, nieprzypadkowych spotkań,
rodzących się uczuć i przyjaźni.

wtorek, 26 lipca 2011

modlitwa

O łaskawy i święty Ojcze,
udziel nam mądrości, abyśmy mogli Cię postrzegać,
bystrości, abyśmy mogli Cię rozumieć,
pilności, abyśmy mogli Cię szukać,
cierpliwości, abyśmy mogli na Ciebie czekać,
oczu, abyśmy mogli Cię oglądać,
serca, abyśmy mogli o Tobie medytować,
i życia, abyśmy mogli Cię głosić;
mocą Ducha Jezusa Chrystusa,
Pana naszego.

Benedykt z Nursji

niedziela, 24 lipca 2011

poetyckie pochylenie nad psalmem 137

Nad rzekami Babilonu
Nad rzekami Babilonu -
tam myśmy siedzieli i płakali,
kiedyśmy wspominali Syjon.
Na topolach tamtej krainy
zawiesiliśmy nasze harfy.
Bo tam żądali od nas
pieśni ci, którzy nas uprowadzili,
pieśni radości ci, którzy nas uciskali:
"Zaśpiewajcie nam
jakąś z pieśni syjońskich!"
Jakże możemy śpiewać
pieśń Pańską
w obcej krainie?
Jeruzalem, jeśli zapomnę o tobie,
niech uschnie moja prawica!
Niech język mi przyschnie do podniebienia,
jeśli nie będę pamiętał o tobie,
jeśli nie postawię Jeruzalem
ponad największą moją radość.

Przypomnij, Panie,
synom Edomu,
dzień Jeruzalem,
kiedy oni mówili: "Burzcie, burzcie -
aż do jej fundamentów!"
Córo Babilonu, niszczycielko,
szczęśliwy, kto ci odpłaci
za zło, jakie nam wyrządziłaś!
Szczęśliwy, kto schwyci i rozbije
o skałę twoje dzieci.



nad rzekami niewoli
stanąłem i zapłakałem
nad utraconą wolnością

wspomnienia bolą

a kiedy byłem wolny
odwróciłem się
od WOLNOŚCI
którą jest Bóg

nasycałem się słowami

teraz siedzę
i płaczę
a słowa -
już zbrzydły

tęsknota boli

na szczęście Bóg
otworzy przede mną
nowe małe okienko
nad rzekami
przebaczenia

(wiersz napisany w dniu przygotowań
do wieczornych impresji nad psalmem 137 w 2007 r.
podczas letniego zgrupowania społeczności Syloe)

piątek, 22 lipca 2011

pobudzać do współzawodnictwa


W moim ogrodzie
spadły pierwsze jabłka
z jabłoni.
Już niedługo,
z całej jabłoni
będzie można
spożywać dojrzałe,
soczyste jabłka.

Jabłoń wydaje owoce,
które są korzyścią dla człowieka.
Daje pokarm w postaci jabłek,
które przynoszą orzeźwienie, dają witaminy.
Z tej ogrodowej jabłoni smakuje cała moja rodzinka.

Patrząc na jej owocowanie nachodzi mnie refleksja.
To co jest owocem w moim życiu też smakują człowiek...
bo tak działa owoc.

Dobry owoc smakuje. Zły owoc nie smakuje.
Dobry owoc buduje. Zły owoc rujnuje.
Owocem jest to,
jaki ja wywieram wpływ na środowisko w którym żyję.

Ap.Paweł pisząc do Koryntian pisze,
że ich gorliwość służeniu dla Pana pobudziła
i zachęciła innych do pracy dla Pana.
I tak wasza gorliwość pobudziła wielu
do współzawodnictwa (2Kor.9:2).

Tak to działa.
Wielu patrząc na gorliwość Koryntian zachęciło się
do takiej samej pracy, jaką czynili oni.
Tak, jak zapala się jedną świecę od drugiej,
tak możemy zapalać w sobie zapał pracy dla Pana Boga.

I tak jest…
Nieraz Pan Bóg działa w moim życiu
poprzez przykład moich przyjaciół.
Gdy patrzę, jak inni owocują, mnie to pobudza.
Pan Bóg zachęca i mobilizuje do pracy,
przez takie przykłady.
Niekoniecznie zaczynam robić wówczas to co oni,
ale pobudzony jestem robić to,
do czego ja zostałem powołany i czym mogę pobudzać innych.

Dlatego nachodzi mnie kolejna refleksja-pytanie…
Jak moje życie, zachowanie,
słowa, czyny wpływają na innych ludzi?
Czy pobudzam kogoś do współzawodnictwa,
o którym pisze Paweł apostoł?

poniedziałek, 18 lipca 2011

rozmowy


Pan Bóg stwarzając nas
na swój obraz i podobieństwo
dał nam możliwość
porozumiewania się
przy pomocy gestu,
mimiki, ciała,
i nade wszystko
wyposażył nas w język,
który jest najsprawniejszym
i najbardziej uniwersalnym instrumentem przekazu myśli i uczuć.
O wszystkim co stworzył, powiedział, że jest dobre.
Tylko o dziele człowieka, powiedział,
że jest bardzo dobre... czyli o naszym języku również.

Minęły tysiące lat…
Dziś, gdy przysłuchamy się rozmowom,
jakie ze sobą toczymy, spostrzeżemy niespokojnie,
że toczą się najczęściej wokół trzech tematów…

Rozmawiamy o innych ludziach.
To najczęstsze rozmowy.
Rozmowy o tym „co?”, „kto?” i „jak?”
Lubimy takie konwersacje.
Bezpiecznie w pozie oceniających doskonale wyrokujemy.
Choć w Bożych oczach to okropne, nam tak trudno
o przemieniającą nasz język refleksję…

Rozmawiamy o pieniądzach.
Ta rozmowa znajduje się w ścisłej czołówce wzajemnych dyskusji.
Zajmujemy się tak bardzo popularnymi tematami
jak „kto ile zarabia?”, „o ile więcej ode mnie?”,
„o ile mu lepiej?”, „kto ile ukradł?”,
z myślą… gdyby tylko nam udało się coś
w jakiś sposób uszczknąć…
I gazety kupujemy chętniej,
gdy spostrzeżemy w ich nagłówkach te nośne tematy.

Rozmawiamy o tym, jaki ten świat zły,
a my w nim, jak chorzy i biedni?
Licytujemy się, komu gorzej, komu trudniej,
kogo bardziej bolą nogi…, komu bardziej dokucza zdrowie.
Narzekamy. Lubimy narzekać. Lubimy, jak nam współczują.

To ulubione rozmowy.
O tym rozmawia się najłatwiej, najczęściej.

Jest jeszcze czwarty rodzaj rozmów.
To rozmowy o ideach, o tym jak żyć,
by świat stawał się lepszy, piękniejszy.
Jak twórczo wpływać na rzeczywistość, którą to my kreujemy…

Tylko wielcy ludzie rozmawiają o ideach.
Mali – o innych ludziach

– powiedział mój przyjaciel Michał T.

piątek, 15 lipca 2011

pędząc do świątyni...


Pewien człowiek schodził
z Jerozolimy do Jerycha
i wpadł w ręce zbójców.
Ci nie tylko że go obdarli,
lecz jeszcze rany mu zadali
i zostawiwszy na pół umarłego,
odeszli.
Przypadkiem przechodził
tą drogą pewien kapłan;
zobaczył go i minął.
Tak samo lewita,
gdy przyszedł na to miejsce
i zobaczył go, minął.
(Łuk.10:30-32)


Czy zastanawialiście się dokąd kapłan i lewita zmierzali?
To była elita duchowa ówczesnego Izraela.
Przekładając to na dzisiaj,
moglibyśmy powiedzieć o biskupie i pastorze.
Szli do świątyni. Po co?
Oddać Bogu chwałę, modlić się, odczytać święte zwoje Tory.

Jezus czyni wzmiankę, że tak jeden,
jak i drugi przeszli obok pobitego przez zbójców człowieka.
Jezus dodaje, ze jeden, potem drugi zobaczyli go, i minęli.
Pobity człowiek był na pół umarły. Umierał!!!

Tak się złożyło, że tą drogą przechodzili ludzie uduchowieni,
którzy wydawałoby się na pewno muszą zareagować, pomóc, opatrzyć rany.
Na kapłanie i lewicie jednak ten
umierający człowiek nie robi wrażenia.
Widzą go, ale idą dalej.

Oni pędzą do świątyni!!!

Aby czasem nie spóźnić się i na czas zdążyć, by móc chwalić Boga.
Czy jednak Bóg przyjął ofiarę ich modlitwy?

Jezus uczy: bądź wrażliwy,
miej czułe serce na potrzebę drugiego człowieka.
Gdy jest inaczej próżne są twoje modlitwy,
próżne śpiewane pieśni, próżne nabożeństwa.

Gdy czytamy tę historię, nie robi na nas już zbytniego wrażenia.
Już tyle razy ją czytaliśmy że znamy ją prawie na pamięć.
Wyciągaliśmy wiele cennych lekcji.
Jednak nie dla zadumy powiedział tę przypowieść Jezus,
a dla „idź i ty czyń podobnie”.

Ta historia mówi o nas. Osadzona jest tylko w innych realiach.
Wyobraźcie sobie niedzielny poranek.
Wyobraźcie sobie, że tak się składa,
że wyjeżdżacie na nabożeństwo później niż zwykle…
Jedziecie z językiem na brodzie, by zdążyć. By być na czas.
I mijacie leżącą osobą w rowie.
Widzicie ją i kłębią się w was myśli:
„zatrzymać się, czy się nie zatrzymać?”
Jesteście i tak już spóźnieni…
Jedziecie na nabożeństwo…
To szczytny cel…
Zatrzymujcie się, czy się nie zatrzymujecie?
Jakie pytania rodzą się w waszej głowie?
"Może to zwykły pijak…?" "Może nic mu jest?"
Sumienie się odzywa… ale jedziecie dalej.
Potem tą drogą jedzie inna rodzina z kościoła,
też spóźniona i też się nie zatrzymuje.

Co decyduje? Trzeba zdążyć na nabożeństwo!!!
Ale z jakim owocem zdążyć na to nabożeństwo?
Jaki owoc przyniosę Ojcu?
Jezus uczy:
W takich sytuacjach nie jedź na nabożeństwo. Zatrzymaj się.
Twoim nabożeństwem będzie pomoc drugiemu człowiekowi,
bo pochylając się nad nim, pochylisz się nad samym Chrystusem…

Moja codzienność jest odpowiedzią
na ile jestem pędzącym - z kim właściwie na spotkanie (???) -
kapłanem i lewitą, a na ile tym trzecim,
co wzruszył się głęboko…

poniedziałek, 11 lipca 2011

bez troski?


Nie troszczcie się
(Mat. 6:25; BW).


To trudna lekcja.
Tak trudna, że niektórzy tłumacze Ewangelii
dodali słowo „zbytnio”
dla łatwiejszego
przyjęcia słów Jezusa.
Nie troszczcie się zbytnio (wg Biblii Poznańskiej).
A to „zbytnio” zamydla radykalizm nakazu Jezusa.
Jezus bynajmniej nie zachęca do nieróbstwa.
Tego, kto zechciałby tak pomyśleć,
szybko ustawią do pionu słowa:
Kto nie chce pracować, niech też nie je (2Tes.3:10).
Trudność leży w bezgranicznej ufności,
rezygnacji z zamartwiania się o to,
co będzie jutro, w zamian za przekonanie,
że Ojciec wasz niebieski wie,
że tego wszystkiego potrzebujecie (Mat.6:32).

Apel Jezusa jest trudny,
bo uczy całkowitej zależności od Boga.

A ja często dopiero wówczas ufam,
kiedy otoczę się bezpieczną sumką na koncie,
pracą i wygodnym domem.
By ułatwić przyjęcie tej nauki Jezus mówi:
Przypatrzcie się ptakom podniebnym (Mat.6:26).
Przyglądam się. Zatrzymuję, staję. Uczę się ufać.
Wiem bowiem, że mogę znaleźć sto powodów i przyczyn,
by patrząc, nie dostrzegać,
dostrzegając, nie widzieć – w imię życia szybciej i prędzej,
w gonitwie składania pokłonów doczesnemu światu.
Jezus natomiast cichym głosem powtarza co wieczór:
„Szukaj najpierw Królestwa Bożego
i jego sprawiedliwości,
a wszystko inne będzie ci dane”.

Nigdy nie zawiódł.

piątek, 8 lipca 2011

umiłowanie szczerości


Szczerość prowokuje
do zadawania sobie pytań
o moją chrześcijaństwo,
o moją relację z Bogiem.
Prowokuje do nierzadko
trudnych i bolesnych pytań.
Bolesnych, bo trudno
przyznać się do prawdy
o sobie,
szczególnie wówczas,
gdy wymagamy korekty,
jakiejś zmiany w naszej postawie, a każdy wymaga.
Więc każdy takie pytania musi sobie zadać.
Nie kierować je do innych,
kierować do siebie.
Jedynie takie pytania mogą nas rozwijać.

Alternatywą jest
próba omijania takich pytań...
Nie trudno jest wówczas wpaść w pułapkę hipokryzji.

A więc jakim jestem człowiekiem…?
Kim jestem naprawdę, gdy nikt na mnie nie patrzy,
gdy nie muszę niczego nikomu udowadniać,
ani nie muszę skrywać się świadomie czy nieświadomie
przed presją społeczności w której żyję?
Czy poszedłbym do kościoła, gdybym wiedział,
że będą tam pokazywać film o tym,
w jaki sposób zachowywałem się przez ostatni tydzień?

Szczerość prowokuje do zadawania sobie pytań.
Ciągłego zadawania.
Jakim jestem na prawdę? Jakim oraz kim jestem?
Ludzi stosunkowo łatwo można oszukać.
Samego siebie też.
Nietrudno stworzyć nierealistyczny obraz swojej osoby.
Potem przekonywać się do niej i ją tłumaczyć...
o dziwo, nawet sprytnie manewrując słowem Bożym.

Ale co z Bogiem?

Biblia naucza o tym kim powinniśmy być.
Natomiast na to, kim jesteśmy, musimy odpowiedzieć sobie sami.
Szczerość prowadzi do szczerej konfrontacji ze Słowem Bożym.
Wolą Boga dla naszego życia jest,
abyśmy narodzeni na nowo z wody i Ducha
„przyoblekli się w Chrystusa” (Gal.3:27),
„zakorzenili się w Niego”,
tak aby On w nas się „ukształtował” (Gal.4:19).
Biblia wzywa nas do tego,
abyśmy „znali zamysł Chrystusowy” (1Kor.2:16)
tak by „Chrystus zamieszkał przez wiarę w naszych sercach” (Ef. 3:17).

To nie są poetyckie sformułowania,
ani to nie jest napisane aby ładnie się czytało.
To słowa o woli Bożej względem każdego człowieka.
Kiedy człowiek wyznaje Jezusowi,
że przyjmuje Go jako swojego Zbawiciela,
to osoba Chrystusa zaczyna w nas działać.
Nasza szczerość prowadzi zaś do pytania:
Jak działa?
Na ile Mu pozwalam żyć we mnie?
Czy faktycznie pragnę, by słowa te były we mnie prawdą,
a nie tylko jakąś abstrakcją...
Co tak naprawdę leży na dnie mojej duszy?
Jak bardzo zależy mi na dorabianiu się,
znalezieniu sobie dziewczyny, chłopaka,
dostaniu się do dobrej szkoły,
a jak bardzo zależy mi na tym,
by Duch Święty we mnie przebywał i działał?
Jak bardzo zależy mi na tym,
by Jezus Chrystus we mnie mieszkał?
Jakie to wszystko ma proporcje w moim życiu.
Tamte rzeczy nie są złe.
Ale co jest moim priorytetem?

Kim oraz Jakim jestem?
To pierwsze pytanie do którego prowokuje umiłowanie szczerości.

Albowiem oczy Pana obiegają całą ziemię,
by wspierać tych, którzy mają wobec Niego
serce szczere (2Krn. 16:9).
.

wtorek, 5 lipca 2011

doczense troski


Martwimy się o to,
czy otrzymamy pracę taką,
jaką byśmy chcieli,
czy znajdziemy partnera/kę,
o jakim/ej marzymy,
a kiedy staje się to już
choćby po części naszym udziałem,
boimy się, czy tego nie utracimy.
Lęk, jak najbliższy przyjaciel,
nierzadko towarzyszy nam w codzienności.
W obliczu tego wszystkiego Jezus Chrystus
wskazuje na lilię polną i ukaja swoim słowem:
"Jeśli więc ziele polne, które dziś jest,
a jutro do pieca będzie wrzucone,
Bóg tak przyodziewa, to czyż nie was,
ludzie małej wiary?"

i mówi
"Starajcie się najpierw o królestwo Boga
i o Jego sprawiedliwość,
a to wszystko będzie wam dodane".

poniedziałek, 4 lipca 2011

stworzeni i przeznaczeni, by wydać owoc


Ojciec mój przez to dozna chwały,
że owoc obfity przyniesiecie
i staniecie się moimi uczniami (J.15:8).

Nie wyście Mnie wybrali,
ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to,
abyście szli i owoc przynosili,
i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko,
o cokolwiek Go poprosicie w imię moje (J.15:16).

Co to znaczy owocować?
Co to znaczy przynieść owoc?
Czym jest owoc?
Do czego stworzył i przeznaczył nas Bóg?
O owocowaniu, jako ostatecznym
kryterium Bożej oceny człowieka.
O trwaniu w Chrystusie...
O tym, żeby aby komuś pomóc trzeba najpierw się pochylić.

Zapraszam posłuchać:
http://kech.chrzanow.pl/index.php/kazania

sobota, 2 lipca 2011

podwójny wzrok


Tam, gdzie widziałeś
tylko kroplę wody,
uczony widzi
pod mikroskopem
świat ruchliwych żyjątek.
Tam, gdzie widziałeś
jakąś "rzecz",
poeta, artysta,
widzi znak
jakiejś rzeczywistości
wielkiej i pięknej.
Tam, gdzie człowiek widzi żywych ludzi
i wydarzenia jako owoce przypadku,
chrześcijanin widzi wzrastających synów Boga
i budujące się królestwo Ojca.
Od chwili Wcielenia ziemia jest przeniknięta niebem
i każda rzecz, każde wydarzenie,
każda osoba posiada podwójne oblicze:
ziemskie i niebieskie.
Tylko chrześcijanin może kontemplować wszechświat
i ludzkość w ich całej prawdzie,
bo tylko on posiada wiarę, ten "podwójny wzrok",
który mu pozwala przeniknąć świat.
Dlatego twoja wiara nie jest ograniczeniem,
lecz rozwojem, dzięki niej bowiem zamieniasz
swój wzrok na wzrok samego Boga.
Zmysły dają ci wzrok ciała,
umysł daje ci wzrok rozumu,
wiara daje ci wzrok Chrystusa.
Dzięki wzrokowi Chrystusa zaszczepionemu
na twoim możesz poznać Boga, wszechświat i samego siebie,
tak jak On je zna i jak zna samego siebie.
Wiara jest najpierw łaską, to znaczy darem Boga.
Łaska ta pomaga nam spotkać osobę żywą, Jezusa Chrystusa,
pomaga nam nabywać pewności, że to, co On powiedział,
jest prawdą, że Jego świadectwo - słowo i życie - jest prawdziwe.
Umocnioną tą pewnością wiara polega wówczas na przyjęciu
Jego spojrzenia na nas samych, na innych, na rzeczy,
na ludzkość, historię, wszechświat, nawet na samego Boga.
Jeżeli chcesz sam się ukształtować i jeśli chcesz,
żeby życie ci się udało, nie zadowalaj się
krótkowzrocznością ludzką. Spotkaj Chrystusa,
złącz się z Nim i ucz się tak myśleć jak On,
postępować jak On, żyć jak On.
On ci użyczy swego wzroku
i poznasz prawdziwy sens życia i wszechświata.

M. Quoist

piątek, 1 lipca 2011

fragmenty koncertu grupy Hagada


Na stronie internetowej chrzanowskiego
Kościoła Ewangelicznych Chrześcijan
w dziale "kazania" umieszczone zostały
fragmenty audio z koncertu grupy Hagada,
który miał miejsce 15 maja 2011r
w MOKSiR w Chrzanowie.

Umieszczone zostały 4 utwory
oraz konferansjerka koncertu.

Nagranie są dość dobrej jakości...
Polecam posłuchać.

kech.chrzanow.pl