niedziela, 30 października 2011

jestem wdzięczny


To był rok po tym, jak odnalazł mnie Jezus.
Śpiewałem... Dzisiaj śpiewam. Jestem WDZIĘCZNY!
Wiem kim byłem bez Niego.
Znam swoje życie „przed”, zanim Go poznałem.
Znam swoje życie „po”, kiedy Go poznałem.
Jestem WDZIĘCZNY!

sobota, 29 października 2011

prześladowani chrześcijanie

A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka
i dzięki słowu swojego świadectwa
i nie umiłowali dusz swych - aż do śmierci.
(Ap. 12:11)


Każdego dnia na świecie prześladowanych jest
200 milionów wyznawców Chrystusa.
Są torturowani i mordowani.
Niedawno w Nigerii tysiąc chrześcijan zostało zabitych
maczetami i spalonymi
żywcem przez
muzułmańskie bojówki.

Żadna inna grupa religijna
nie doświadcza takiej dyskryminacji.
Co roku radykałowie mordują 90 tysięcy chrześcijan.

W Arabii Saudyjskiej za samo wspomnienie o Biblii można dostać
kilkaset batów i kilka lat więzienia.
W komunistycznej Korei
wyznawanie chrześcijaństwa karane jest śmiercią.
Tam państwo narzuciło religię, którą jest czczenie przywódcy.
Jeśli tego nie robisz, jesteś zdrajcą i trafiasz do więzienia.
Egzekucja grozi nawet za posiadanie Biblii.

http://www.opendoors.pl/
http://www.gpch.pl/



Żyję w wolnym kraju, gdzie prześladowaniem mogę nazwać jedynie
gdy ktoś obelgą rzuci mi w twarz, wyśmieje, obmówi.
W krajach Azji i Afryki giną ludzie.
Małym jestem człowiekiem nasłuchując tego wszystkiego.

Modlę się.

czwartek, 27 października 2011

Czcij ojca i matkę


Poruszyły mnie wczoraj słowa
jednego pacjenta w szpitalu.
„Od 48 lat zawsze
odwiedzałem grób rodziców.
W tym roku po raz pierwszy nie będę.
Dla nas rodzice zawsze byli ważni.
Na pierwszym miejscu Bóg.
Za Nim rodzice”
– ze wzruszeniem, łzą w oku powiedział około 80-letni pacjent.

Te parę słów zwróciło moją uwagę na jedno z 10 słów zapisanych
na kamiennych tablicach z góry Synaj:
Czcij ojca swego i matkę swoją.

Chociaż istotą V przykazania z góry Synaj jest
obdarzać swoich rodziców szacunkiem,
miłością i wdzięcznością za życia,
to jednak zachowanie ich w szczególnej
swojej pamięci po ich śmierci
jest również elementem pochylenia się
nad Bożym przykazaniem.

To był piękny obraz. Te słowa były tak prawdziwe.
Tyle było w nich uczuć, tęsknoty, ciepła.

Przypomina mi się stary, nie żyjący już Żyd, Jakub Muller.
Spotkaliśmy się w Nowym Sączu. Choć mieszkał na stałe w Szwecji,
przez 18 lat przyjeżdżał co roku do Polski,
gdzie żyli jego przodkowie
i gdzie została pochowana jego rodzina.
„Póki Bóg będzie dawał mi sił będę tu przyjeżdżał” – mówił.
Czcij twego ojca i twoją matkę, abyś długo żył na ziemi,
którą Pan, Bóg twój, ci daje.

To przykazanie było w nim nawet po śmierci rodziców.
To przykazanie odnosił również do swoich rodaków, braci,
których w większości nie znał,
ale płynęła w nich jedna żydowska krew.
To wystarczyło, aby tak mocno się zbratać
i pół każdego roku oddawać w czci
ku swoim przodkom.
Obietnica Boża co do długości życia człowieka wypełniającego
te polecenie wypełnia się w tym człowieku.

Jakub Muller zmarł w wieku 90 lat.

Warto każdego dnia uczuć się
odwzajemniać miłość naszych rodziców
do nas dzieci, szczególnie wówczas, gdy już się starzeją
i nie nadążają za biegiem tego świata
i zostają gdzieś w iluzorycznym tylko tyle…
Byśmy nie musieli w smutku powiedzieć
za księdzem Twardowskim:
„Śpieszmy się kochać ludzi (rodziców), tak szybko odchodzą”.

niedziela, 23 października 2011

posłuchać Bożych uczuć

Praca na oddziale rehabilitacji neurologicznej nierzadko stanowi czas refleksji. Tu opiekuję się, ćwiczę, rozmawiam z osobami po zawałach mózgu oraz z różnymi chorobami neurologicznymi. Przedział wiekowy jest różny. Osoby młode i starsze wiekiem.
Ta druga grupa osób trafia do nas dość często z zaburzeniami psychoorganicznymi, czyli z zaburzonymi funkcjami psychicznymi, wywołanymi przebytym uszkodzeniem mózgu.
To osoby o ograniczonym kontakcie, często zamiast pomóc, przeszkadzają we własnej rehabilitacji. Nie wspomnę już
o problemach natury fizjologicznej.

Wśród takich ludzi pracuję. Rehabilituję. Rozmawiam. Nieraz modlę się. Nieraz upadam. Tracę cierpliwość, siłę… Wzdycham do Ojca. Wówczas delikatnym głosem mówi On do mnie: „Zobacz, tak, jak ty zajmujesz się chorymi, ja zajmuję się ludźmi i zajmuję się tobą. Stwarzasz nierzadko o wiele większe problemy niż ci chorzy ludzie. Jestem jednak cierpliwy, prowadzę cię, kiedy trzeba, leczę, bo cię kocham”.

Po takich chwilach trudu mojej pracy, rozumiem Go bardziej… Zastanawiam się nad tym, co On czuje. Dostrzegam, że zbyt często, zajęty swoimi uczuciami, prośbami, sprawami, zbyt mało poświęcam czasu, by posłuchać uczuć mego Abby, Ojca.
Tu w szpitalu dostrzegam, że jestem nieraz tak mocno zajęty moimi uczuciami, że nie umiem usłyszeć Jego uczuć.

Słowa Boga z Księgi Ozeasza nie dotyczą tylko Izraela:
„Miłowałem Izraela, gdy jeszcze był dzieckiem i syna wezwałem z Egiptu. Im bardziej ich wzywałem, tym dalej odchodzili ode Mnie, składali ofiary Baalom i bożkom palili kadzidła. A przecież Ja uczyłem chodzić Efraima,
na swe ramiona ich brałem; oni zaś nie rozumieli, że przywracałem im zdrowie”.


Mam głębokie przekonanie, że Bogu nie zależy tak bardzo na tym, abyśmy Go analizowali. On przede wszystkim chce być kochany. Niemal całe Jego słowo przedstawia to właśnie przesłanie. Bóg jest spragniony miłości ludzi.

Sam nią obdarza. Na Golgocie eskalowała Jego miłość. Bóg zajął się każdym człowiekiem… Za każdego zawisł na krzyżu umiłowany, jednorodzony Boży Syn, Jezus.
Ilu ludzi dziś zajmuje się Bogiem?

środa, 19 października 2011

nie ekonomiczna droga

Wtedy Jezus spojrzał na niego z miłością (Mar.10:21).

Nigdzie nie zobaczymy Jezusa,
jak ciągnie kogoś za ucho i mówi: „chodź za Mną!”
Przeciwnie. Widzimy Jezusa,
jak przedstawiając konsekwencję wyboru
mówi: „decyzję podejmij sam”.

Jezus zwerbowałby dla Ojca
o wiele więcej posłusznie wierzących ludzi,
gdyby użył swej mocy,
uderzając piorunem z nieba w paru niegodziwców.
Ale nie o posłuszeństwo w Ewangelii chodzi.
Chodzi o miłość. Miłość człowieka do Boga.

A tylko otrzymując miłość, można odpowiedzieć miłością.
Przymus nie jest środkiem podboju ludzkich serc.

Dlatego Bóg proponuje, nie zmusza:
„Zbliżcie się do Mnie, a ja zbliżę się do was”. (por. Jak.4:8)
Nie sposób jest zrozumieć kogoś, kogo nie zechce się poznać.

Bóg nie wybrał ekonomicznej drogi zbawienia świata.
Spoglądając z miłością na człowieka, ryzykuje tym,
że stanie się bezsilny, gdy obdarowana miłością osoba
postanowi tym uczuciem wzgardzić.

Bóg w całej swojej mocy nie może zrobić tylko jednej rzeczy;
zmusić kogoś do miłości.

wtorek, 18 października 2011

każdego ranka

Każdego ranka mojego życia
na nowo muszę kruszyć skorupę swojego ja,
świeżo narosłą wokół mnie, aby Twój Duch mógł tchnąć
i wytrząsnąć ze mnie ciemność, rozerwać sieć,
jaką utkał diabelski pająk z ciała
- gotowy schwytać duszę,
zanim się przebudzi,
by mogła sennie leżeć i słuchać węża.

George McDonald

piątek, 14 października 2011

bojaźń Boża


Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić
z dala od Twoich dróg,
tak iż serce nasze staje się nieczułe na bojaźń przed Tobą? Odmień się przez wzgląd na Twoje sługi
i na pokolenia Twojego dziedzictwa.
(Księga Izajasza 63:17)


Wśród Żydów krąży taka opowieść: „Gdy rabin Jochanan ben Zakkai umierał, jego uczniowie zgromadzili się wokół łoża chorego
i poprosili o błogosławieństwo. Rabin powiedział wówczas: „Oby wasz lęk przed Bogiem był tak silny, jak wasz strach przed ludźmi!”. „To wszystko?” zapytali uczniowie – rozczarowani skromnością błogosławieństwa”.

To dziwne, ale obawa przed reakcją ludzi na nasze zachowanie jest nieraz większa niż obawa, jak na to wszystko spojrzy Bóg. Są rzeczy, których nie wstyd nam czynić w samotności, a których nie zrobiliśmy przy ludziach nas obserwującymi. Są myśli, które nie chcielibyśmy, by kiedykolwiek zostały wyjawione. Powód – wstyd.

Bóg zna nasze uczynki i myśli.
Jednak przed Nim rzadziej niż przed ludźmi rodzi się w nas wstyd.

Mój przyjaciel, Tomek Żółtko, napisał kiedyś
kapitalną, szczerą obserwację:
„Ciekawe, że przed Tobą Nieskończenie Świętym nie wstyd mi wstydzić się za moje życie. Natomiast przebywając wśród innych podobnie przecież niedoskonałych robię wszystko aby patrzono na mnie lepszym niż jestem w istocie” (T. Żółtko).

Obecność drugiego człowieka przy nas, naturalnie, powoduje,
że nie robimy głupstw, ponieważ jesteśmy obserwowani.
Przykład: poranek niedzielny w kościele.
Tam wszyscy jesteśmy skłonni do dobrych słów, gestów, zachowań. Niekoniecznie tak łatwo nam to przychodzi, gdy wychodzimy z murów świątynnych,kiedy nie ma przy nas ludzi, przed którymi chcemy być porządni i szlachetni.

Dziwne, ale
sama obecność Boga nie wywołuje w nas tego, co wywołuje obecność drugiego człowieka.

Czy poszedłbyś do kościoła, gdybyś wiedział,
że będą tam pokazywać film o tym,
w jaki sposób zachowywałeś się przez ostatni tydzień?
Ludzki wzrok jest o wiele boleśniejszy do zniesienia niż Boży.
Można mieć większy respekt przed ludźmi niż przed Bogiem.

I nie wydaje mi się, że przyczyna koniecznie musi leżeć w tym,
że wierzymy w Boże miłosierdzie i przebaczenia bardziej
niż w ludzkie.

Być może, tak naprawdę, mamy większy respekt
przed ludźmi niż przed Bogiem.


Boże, stwórz we mnie serce czułe na bojaźń przed Tobą.

wtorek, 11 października 2011

Syloe w Chrzanowie

Powstały już plakaty i ulotki zaproszeniowe
na listopadowy koncert chóru Syloe w Chrzanowie.
To kolejny występ z cyklu "Źródło"
- chrzanowskie spotkania muzyczne.
Zapowiada się piękny koncert.
Wierzę, że atmosfera naszych spotkań również taka będzie.

niedziela, 9 października 2011

Źródło - chrzanowskie spotkania muzyczne


Każdy potrzebuje poczucia sensu życia, nadziei i ciepła.
Taka powinna być społeczność na nasze czasy.
To czyni człowieka szczęśliwym, a świat lepszym.
Chrzanowskie spotkanie muzyczne "Źródło" powstały z myślą,
by poprzez koncerty, spotkania z ludźmi, stworzyć przychylne
warunki ku temu, by taką właśnie społeczność tworzyć;
by razem dla siebie stawać się źródłem pozytywnych inspiracji.

"Źródło", ponieważ chcemy nakierować swoje myśli
ku źródłu wiary, nadziei i miłości, a więc ku Bogu,
dzięki któremu żyjemy, czujemy i kochamy.

Rozpoczęliśmy majowym spotkaniem z muzyką żydowską.
W Chrzanowie gościła grupa Hagada.
Fragmentu koncertu można wysłuchać pod adresem:
kech.chrzanow.pl/index.php/kazania

Kolejnym gościem chrzanowskich spotkań muzycznych "Źródło"
będzie chór Syloe, który zaśpiewa repertuar "Znaki. Zapytania".

Więcej szczegółów niebawem.

Zapraszam, wszystkich chętnych,
choć o źdźbło wzbić się ponad ziemię
do Chrzanowa lub do śledzenie cyklu spotkań
na zrodlo.blogspot.com

piątek, 7 października 2011

jak wielki rzeczy Bóg uczynił nam

Zwykła szkoła może stać się miejscem czci...
Paweł Kupski z zespołem zapowiada swoją płytę utworem, wyznaniem.
Polecam się zainteresować.
Niedługo pieśń ta zabrzmi w Chrzanowie.

wtorek, 4 października 2011

niepopularna rada


Jakub apostoł
w swoim liście
zapisał słowa,
– jak wskazuje rzeczywistość –
dość niepopularne
i (za?)trudne,
do przyjęcia:
Każdy człowiek winien być chętny do słuchania,
a nieskory do mówienia, nieskory do gniewu (Jak.1:19)


Mniej mówić, więcej słuchać.

Istota słów Jakuba, na którą zwraca już uwagę Pan Jezus,
uzdrawiając głuchoniemego człowieka (zob. Mar. 7:32n).
Kiedy pochylał się nad nim, nie powiedział:
„Przemów, zacznij mówić”,
ale najpierw:
„Niech otworzą się Twoje uszy”.
Najpierw słuch, potem język.
W takiej kolejności. Nie na odwrót.

Jakby inspirowany tą historią,
rzymski filozof, Epiktet z Hierapolis zapisał,
że dano „człowiekowi jeden język, ale dwoje uszu,
byśmy słyszeli dwa razy więcej niż mówimy”.

Więcej słuchać. Mniej mówić.

Będąc szczerym przed sobą,
piszę wprost:
Łatwiej pisać. Trudniej tak żyć.

Ze słuchaniem jest tak, jak ze wszystkim.
Trzeba się uczyć słuchać…,
bo, zdaje się, za dużo mówimy o innych ludziach,
za dużo wystawiamy ocen, „słusznych” sądów,
mamy zbyt dużą wiedzę o tym, co inni powinni,
a czego nie powinni.
Za mało próbujemy się wsłuchać,
postarać zrozumieć, spojrzeć w czyjeś oczy
i być może zobaczyć w nich siebie.
Wreszcie słuchać, kiedy ktoś mówi,
zamiast przygotowywać w przerwie,
kiedy nie mówimy,
ripostę.

W gadulstwie nie uniknie się grzechu – pisał Salomon.
Co ciekawe, istnieje również gadulstwo wewnętrzne,
kiedy nie werbalizuję słów, ale mamroczą mi się one w głowie
- sądy o innych ludziach… nigdy o sobie samym.



Gdyby zaś spróbować wsłuchać się w człowieka
niejednokrotnie usłyszelibyśmy zmagania z bólem,
walkę duszy z ciałem, wołanie o ratunek.
Zobaczylibyśmy czyjeś potrzeby,
być może, do których wzywa nas, ku pomocy,
Bóg słabych i poniżonych.