czwartek, 3 maja 2012

akolita

Jeśli kto chce pójść 
za Mną,
niech się zaprze 

samego siebie,
niech weźmie krzyż swój
i niech Mnie naśladuje (akolutheo)! (Mar. 8:34)


Jak mam naśladować Ciebie, mój Jezu? Sam?
Nie, nie jestem zdolny!

Grecki czasownik „akolutheo” oddany jest
przez wszystkie znane mi przekłady
Nowego Przymierza, jako „naśladować”.
Termin ten zawiera jednak w sobie pewną odległość i dystans.
Można kogoś naśladować z odległości,
a nawet przy jego nieobecności.
Apostoł Paweł mówi: „Bądźcie naśladowcami moimi”
i używa innego greckiego terminu – „mimetes”,
który konkretnie odnosi się do naśladownictwa.
Apostoł więc nie musi być przy mnie,
bym go naśladował.
Znam go z kart Biblii i naśladuję,
chociaż nie ma go przy mnie.

Z Jezusem musi być inaczej!

Czasownik „akolutheo” wyraża bliskość tego,
z kim się idzie i oznacza:
„towarzyszyć komuś” i „iść z kimś”.
Dlatego Jezus mówi, nie tyle, by Go naśladować,
co by Mu towarzyszyć,
być w bliskiej relacji z Nim.

Jeśli kto chce pójść za Mną,
niech się zaprze samego siebie,
niech weźmie krzyż swój i niech Mi TOWARZYSZY.


Jezus mówi:
„Zaprzyj się i towarzysz Mi.
Pomogę Ci nieść twój krzyż, jeżeli będziesz szedł ze Mną blisko.”

„Akolutheo”
jest podstawą etymologiczną słowa akolita
– towarzysz, sługa, osoba przebywająca w czyimś towarzystwie.
Ja chcę być akolitą Jezusa.
Przez bliskość kontaktu z Nim rozwijać się Nim,
aż się we mnie ukształtuje (Gal.4:19).
Nie znać Go tylko ze stron Biblii, znać Go osobiście!

(z książki "Prawda głodna odwagi")

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz