czwartek, 29 listopada 2012

determinacja


Tadeusz przeszedł
głęboki udar mózgu.
Trafił do nas na odział, 
całkowicie zależny
od osób trzecich. 
Zaczynaliśmy od podstaw:
nauki siadu i pionizacji, 
prób chodu przy barierce
(z bardzo dużą
pomocą fizjoterapeuty). 
Tak to jest.
Nieraz człowiek w kwiecie wieku 
musi uczyć się chodzić,
tak jak małe dziecko.
Kiedy po intensywnym okresie
ponad dwóch miesięcy rehabilitacji
pozwoliłem Tadeuszowi iść samemu, 
bez mojej asekuracji (choć byłem obok) i bez laski, 
szedł chwiejnym krokiem, ale samodzielnie. 
Podekscytowany, patrzył na swoją żonę 
(nie ma dnia, aby nie była przy nim), 
i cieszył się, jak dziecko. 
Dumnie, jakby chciał wykrzyczeć: „Patrz! Chodzę! Sam!”

To jego sukces!

Udar mózgu go uziemił,
ale dziś Tadeusz pozostawia chorobę w tyle. 
Systematyczną, konsekwentną i rzetelną pracą, odniósł sukces. 
Wstał na nogi i chodzi!

Determinacja. 
Konsekwencja i rzetelność w dążeniu do wyznaczonego celu. 
Usilna, nieustanna praca z nadzieją,
że kolejny dzień przybliży zwycięstwo. 
Tego potrzebuje Kościół.
Tego można nauczyć się nieraz w szpitalu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz