wtorek, 6 listopada 2012

Kunszt chrześcijańskiego życia


Jako chrześcijanie rozmyślamy nad sprawami wielkimi, pociągają nas czyjeś świadectwa, osiągnięcia, tęsknimy za duchowymi przeżyciami, za szczególnymi interwencjami Boga w naszym życiu, za wielkimi ewangelizacjami, za poprawnością poznania najskrytszych prawd biblijnych.

To nas pociąga.

Ale czy pociąga nas codzienne życie, a w nim staranie się o to, aby nie być przykrym dla otoczenia z naszymi wadami i słabościami. Na nic wielkie idee i słowa – czasami bohaterstwem i rzeczą wielką jest zamilknięcie, brak „celnego” skomentowanie tego, co się dzieje obok. Czasami cnotą jest uciszyć swoją nadgorliwość krytycznej riposty wszystkiego tego, co nie jest wg naszych subiektywnych wyobrażeń. Czasami wielkością jest pohamowanie się w nieuprzejmym recenzowaniu cudzych poglądów.

Owszem, niekiedy życie wymaga stanowczej reakcji na zło, niekiedy konstruktywnej uwagi, czy krzepiącego napomnienia.

Reasumując jednak, potrzeba nam mądrości, by uważnie dobierać słowa i przemyśliwać nasze reakcje i zachowania; by uczyć się, że nierzadko lepiej jest po prostu nie zabierać głosu, kiedy nie ma się nic sensownego do powiedzenia aniżeli fundować zgorzkniałe uwagi; by uczyć się, że zamiast pouczać, lepiej inspirować, zamiast nakazywać, lepiej wskazywać; by uczyć się, że nie warto pochopnie i publicznie zbyt histerycznie reagować na rzeczy, z którymi się nie zgadzamy, lepiej jest się zamyślić i spróbować odnaleźć „drugie dno”, które można łatwo przeoczyć; by uczyć się kunsztu chrześcijańskiego codziennego życia.

Na koniec warto pochylać się nad mądrością Biblii. Mędrzec Salomona poczynił taką obserwację: „Cierpliwy jest bogaty
w rozwagę, a porywczy ujawnia głupotę” (Przy. 14,29)  
Niechby nasza porywczość w wydawaniu „słusznych”
ocen i komentarzy nigdy nie ujawniła powyższego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz