piątek, 9 listopada 2012

Międzynarodowy Dzień Modlitwy za Prześladowany Kościół


Istnieją kraje, w których za wiarę w Chrystusa
płaci się cenę prześladowań
– utraty pracy, wykluczenia ze społeczeństwa,
bólu, cierpienia, tortur, wiezienia, nieraz nawet śmierci.
O tym dzisiejsze media milczą.
W Arabii Saudyjskiej za samo wspomnienie o Biblii
można dostać kilkaset batów i kilka lat więzienia.
W komunistycznej Korei Północnej wyznawanie 
chrześcijaństwa karane jest śmiercią.
Tam państwo narzuciło religię, którą jest czczenie przywódcy.
Jeśli tego nie robisz, jesteś zdrajcą i trafiasz do więzienia.
Egzekucja grozi nawet za posiadanie Biblii.

Statystycznie, co 3 minuty ginie chrześcijanin.


Paradoksalnie jednak to właśnie w takich krajach
obserwuje się największy rozwój chrześcijaństwa.
Ktoś zapyta, skąd w tych ludziach taka determinacja?
Czemu nie powiedzą: „Nie wierzę w Jezusa”?
Przecież, to jedno zdanie, spowodowałoby,
że prześladowania miną.
Prześladowany Paweł apostoł napisał:

Zewsząd cierpienia znosimy, 
lecz nie poddajemy się zwątpieniu;
żyjemy w niedostatku, lecz nie rozpaczamy;
znosimy prześladowania, 
lecz nie czujemy się osamotnieni,
obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy.
Nosimy nieustannie w ciele naszym śmierć Jezusa,
aby życie Jezusa objawiło się w naszym ciele.
Nie można powiedzieć, że się w kogoś nie wierzy,
kiedy kogoś się spotkało, poznało i pokochało.
Kiedy Ten ktoś wpierw nas pokochał i oddała za nas swoje życie.
Tu tkwi tajemnica chrześcijaństwa: Intymna relacja z Chrystusem,
która zwycięża wszystko. 
 
Najbliższa niedziela, 11 listopada, jest
Międzynarodowym Dniem Modlitwy Za Prześladowany Kościół.
Ten dzień jest zachętą, do tego, abyśmy społecznie, w jedności,
jako Kościół, stanęli w modlitwie za naszymi siostrami i braćmi. 

 
To jest właśnie to, co jako cały Kościół, możemy zrobić wspólnie:
modlić się do Tego, który jest i który nadchodzi. 

Marana tha!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz