poniedziałek, 30 kwietnia 2012

echo po spotkaniu się z Ballet Magnificat

Pisałem już kiedyś o tym, że w lekturze listów Pawła apostoła, zdumiewa mnie przede wszystkim to, że Paweł nie dokonuje tam rozróżnienia typu, że chrześcijanie zrobili to, a Bóg zrobił tamto. Paweł podkreśla, że jesteśmy ciałem Chrystusa, a więc, jeśli robimy to, do czego powołuje nas Bóg, to robi to w nas sam Chrystus. Jezus nie ma rąk innych jak nasze. Bóg wykonuje swoje dzieło przez nas. Dlatego nazywa Chrystusa Głową, a wierzących Jego ciałem. Porusza mnie, jak Bóg może wyrażać się przez człowieka, w którym mieszka.

Teraz trochę prywaty. Minął już tydzień odkąd zawitali do nas niezwykli goście z Ballet Magnificat. Większość z nich swoje Boże powołanie odebrało bardzo wcześnie, bo już w wieku 6 – 8 lat i tańczą już dla Jego chwały ponad 20 lat. Ich występ poruszył wielu mieszkańców Jaworzna i Chrzanowa. Do dziś dostaję sporo sms-ów, maili, telefonów z podziękowaniami. Rozmawiam z wieloma wzruszonymi i uniżonymi osobami, którzy dziękują za ich występ i dzielą się osobistym odbiorem spektaklu „Syn Marnotrawny”. To, co wydarzyło się w Chrzanowie i Jaworznie, to nie był tylko spektakl… Jezus Chrystus objawił swoją łaskę i miłość poprzez oddanych Mu ludzi, którzy zdecydowali się pójść drogą Jego powołania.

Nasi przyjaciele z Ballet Magnificat stali się nam tak bliscy, że postanowiliśmy w minioną sobotę pojechać sześcioosobową grupą na ich występ i przede wszystkim, by raz jeszcze się spotkać, do Berlina. Miło było zobaczyć ich uśmiechnięte i zaskoczone twarze. Szczególnie wybiegającej nam pierwszej na powitanie Jessici, która spostrzegając nas, wyglądała, jakby zobaczyła ducha:) 

Będąc poza napięciem związanym z organizacją występów Ballet Magnificat w Polsce, mogłem przeżyć ich występ głębiej. Jestem wrażliwcem. Płakałem jak bóbr, kiedy moi przyjaciele oddali we wspaniały sposób powrót człowieka do Boga, a potem radowałem się i myślałem o radości w niebie, kiedy Ballet Magnificat przedstawił jak my, tak często zagubieni ludzie, wracamy do oczekujących na nas, otwartych Bożych ramion. Czułem się, jakbym dotykał namiastki nieba.

Ciężko było ponownie się rozstać. To niezwykłe, jak w Bogu można, tak szybko i tak mocno się zabliźnić. Prawdopodobnie nie spotkamy się prędko i odczuwam tęsknotę. Bardziej rozumiem słowa Pawła apostoła, który pisał do Filipian: Dziękuję Bogu mojemu, ilekroć was wspominam – zawsze, w każdej modlitwie zanosząc ją z radością za wasz wszystkich – z powodu waszego udziału w szerzeniu Ewangelii od pierwszego dnia aż do chwili obecnej. Albowiem Bóg jest mi świadkiem, jak gorąco tęsknię za wami wszystkimi ożywiony miłością Chrystusa Jezusa. (Flp.1:3-5,8) Tęsknię i modlę się za moimi przyjaciółmi. Wczoraj położyłem się spać z mokrymi policzkami. Dawno nie miałem takich uczuć. Jestem wdzięczny.  

sobota, 28 kwietnia 2012

prosta wiara

Cenię wielką teologię, dysputy
i rozważania w pochyleniu nad Słowem.
Lubię otwierać Święty Tekst
i pochylać się nad nim, także z kimś,
kto rozumie Go zasadniczo
inaczej ode mnie, ale jest gotów
nie tylko mówić, ale też słuchać,
szanując rozmówcę
i przyjmując wobec niego
postawę życzliwości
i chęci zrozumienia toku
jego myśli i interpretacji.
Moja wiara jest jednak bardzo prosta. Wierzę, że Jezus Chrystus żyje i nigdy mnie nie zawiedzie. On czyni mnie wolnym, daje poczucie spełnienia i niesie pokój.
Jestem wdzięczny.

piątek, 27 kwietnia 2012

Ballet Magnificat

Dziękuję Bogu, że dwa lata temu tchnął we mnie myśl, by wybrać się na występ Ballet Magnificat do Gdańska. Chociaż to szmat drogi ode mnie, zdecydowałem się pojechać, choć szczególnie nikt mnie do tego nie namawiał. Widzę w tym, dzisiaj, Bożą zamiar. Na tamtym spotkaniu poznałem się z Jirim Voborskim i po dwuletniej przerwie porozumieliśmy się w sprawie ich przyjazdu do Jaworzna i Chrzanowa. Wierzę, że tamten wyjazd miał taki właśnie Boży sens. Bóg już wtedy, w swoim zamyśle postanowił, aby Ballet Magnificat przyjechał do Jaworzna i Chrzanowa. To niezwykłe, jak rzeczy, które nas spotykają, miejsca, w których bywamy, ludzie, których poznajemy, kiedyś po czasie łączą się w jeden wyraźny obraz na którym widzimy Jego prowadzenie.
Tu przez cztery dni wspólnej pracy, występów, rozmów, modlitw, poznaliśmy się lepiej. Osoby z baletu stały mi się bardzo bliskie. Spędziliśmy razem wspaniały czas. Dużo od nich wziąłem. Ich pokora, skromność, otwarcie na ludzi, poczucie celu, dla którego przyjechali do Polski, zdyscyplinowanie w przygotowaniu spektaklów, szczególnie w sobotę, kiedy przez opóźnienie pociągu z Wiednia, skąd przyjechali do Jaworzna, mieli na to niespełna 3h, było ujmujące. Mottem moich przygotowań do ich występów były słowa Pawła apostoła z listu do Filipian: "jak zawsze, jak i teraz, z całą swobodą i jawnością Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele". Modliłem się, aby te słowa stały się ciałem. Wierzę, że stały się. Dziewczyny z Ballet Magnificat i Jiri świecą Jego obecnością. Pozostawili u nas wiele Ducha, dobra i ciepła. Chrzanów, w którym pracuje i mam kontakt z wieloma ludźmi, w tym i z władzą miasta, są poruszeni niedzielnym występem. Wierzę, że Bóg we właściwy sposób odbierze sobie z tego należną Mu chwałę.
Natomiast po ich cudownych występach, mieliśmy wspólny wyjazd do Oświęcimia , by pochylić się nad miejscem zbrodni milionów istnień ludzkich. Był to czas łez i westchnień do Najwyższego o Boże Królestwo, które przyniesie ostateczny cios panoszącemu się po świcie złu. Potem mieliśmy wspólny czas u mnie na ogródku, przy ognisku, pieczonych ziemniakach, wspólnym amerykańsko-polskim śpiewie. To wspólne przebywanie przyniosło mi mimo organizacyjnego zmęczenia, duchowe orzeźwienie. Jiri, Erin, Jessica, Merry, Leslie, Meghan, Jude, Andrea, Jayla, Cortne, Stephanie, Nina, Amy, Brenda, Sally, Lisa to piękni, oddani Jezusowi ludzie. Dzięki Ci Jezu za ich świadectwo noszenia Ciebie w sobie. Hallelujah!

Poniżej migawki z soboty, niedzieli i poniedziałku. 






środa, 11 kwietnia 2012

Ballet Magnificat (Chrzanów, Jaworzno)

Ballet Magnificat, to założona w 1986r. amerykańska grupa baletowa z Jackson nad Missisipi, wystawiająca swoje spektakle na całym świecie. Ballet Magnificat łączy ze sobą balet tradycyjny z nowoczesnym. Ta niezwykła mieszkanka wielu odmian tańca: od klasycznego przez jive, aż po motywy celtyckie i żydowskie połączona z głębokim, poruszającym przesłaniem spektakli, stanowi o wyjątkowości zespołu. To pierwsza wizyta Balletu Magnificat na południu Polski. Ich występ w Chrzanowie to okazja, by samemu doświadczyć mocy przekazu muzyki i tańca. Do tej pory artyści zagrali dla około 12 milionów widzów na całym świecie. Ballet Magnificat wystawia ponad 200 spektakli każdego roku w całych Stanach Zjednoczonych oraz za granicą (przede wszystkim w Azji i Europie). „Wysublimowane piękno, najwyższy profesjonalizm” – napisał o nich amerykański Dallas Morning News.

W kwietniu tego roku Ballet Magnificat odbywa tournee po Europie, gdzie między innymi wystąpią w Holandii, Francji, Włoszech, Niemczech, Austrii i Czechach. Artyści przyjęli zaproszenie na występy w Polsce: w Chrzanowie wystawią spektakl „Prodigal's Journey” („Syn Marnotrawny”).

Spektakl podzielony będzie na dwie części. W pierwszej BM zaprezentuje pokaz baletowy do różnego rodzaju motywów muzycznych. W drugiej opowie sparafrazowaną historię biblijnego syna marnotrawnego w baletowo-tanecznej formie. Przedstawia ona historię małżeństwa, które w pewnym momencie rozpada się. Mężczyzna odchodzi od żony i córki, aby zasmakować życia pełnego rozrywek i rzekomej swobody. Podczas tych doświadczeń trwoni cały majątek. Z czasem zaczyna rozumieć znaczenie rodziny i bliskich. Odkrywa, że jedyne, co mu pozostało, to mała książka jego żony. Wkrótce lektura staje się dla niego źródłem siły i odwagi do naprawienia błędów i początkiem nowego życia.

Występ Ballet Magnificat będzie niecodziennym i niezwykłym wydarzeniem dla mieszkańców Chrzanowa i okolic.

Cena biletów to 30 zł, bilety ulgowe – 20 zł

W związku z dużym zainteresowaniem spektaklem, bilety można zarezerwować dzwoniąc pod numer organizatora: Radosław Siewniak, tel. 692430653
(dla osób mniej zamożnych przygotowane są bilety darmowe)

Przedsprzedaż biletów od 2 kwietnia: Salon Muzyczny, ul. Krakowska 26, Chrzanów

Dzień wcześniej, 21 kwietnia (sobota) o godz. 19.00, Ballet Magnificat wystąpi ze spektaklem „Hiding Place” („Bezpieczna Kryjówka”) w Jaworznie, w Hali Widowiskowo – Sportowej przy ul. Grunwaldzkiej). Przedsprzedaż biletów w Sklepie Muzycznym "Melodia" przy ul. Grunwaldzkiej 54a w Jaworznie.

Holokaust ukazał bezgraniczną zdolność do zła tkwiącą w człowieku. Byłoby jednak niedobrze, gdyby pozostawił ludzkości w spadku tylko taką prawdę o człowieku. Dlatego nie wolno nam przejść obojętnie obok tych, którzy w tym piekle dowiedli, że istniała w sercu ludzkim – w tych nieludzkich warunkach – bezgraniczna możność ku dobru. Czy może człowiek zdobyć się na większy czyn, niż oddanie swojego życia w obronie życia drugiego człowieka?

Fabuła spektaklu „Bezpieczna Kryjówka” oparta jest na prawdziwej historii Corrie ten Boom – kobiety, która podczas działań wojennych w holenderskim mieście Haarlem w 1944 roku ukrywała w komórce wybudowanej przy ścianie w swoim domu prześladowanych Żydów.

Była to maleńkich rozmiarów przestrzeń, trzy metry na metr, zamurowana ścianą. Wchodziło się do tej kryjówki przez szafę. Tak więc w chwili łapanki znajdowało tam schronienie kilkanaście osób. Dom rodziny ten Boom wraz ze swą kryjówką był pewnego rodzaju punktem przerzutowym. Kiedy pomagający Żydom ludzie znaleźli już dla nich miejsce schronienia u innych rodzin, gdzieś daleko na wsi, wtedy zajmujący kryjówkę Żydzi opuszczali ją, a na ich miejscu szybko pojawiali się nowi. W ten sposób udało się rodzinie ten Boom uratować przed hitlerowską zagładą wielu Żydów. Niestety, 28 lutego 1944 r. ktoś doniósł nazistowskiej policji o działalności rodziny ten Boom, która została aresztowana i wywieziona do obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, z którego tylko Coorie cudem przeżyła i została zwolniona. W 1959 r. Coorie odwiedzając ponownie obóz w Ravensbruck dowiedziała się, że jej zwolnienie z obozu było dziełem urzędniczej "pomyłki". Tydzień później wszystkie kobiety z jej baraku powędrowały do komory gazowej. Po latach od jej zwolnienia z obozu zagłady Coorie ten Boom jako ambasador nadziei głosi moc przebaczenia, która przerywa błędne koło bezwzględności i stanowi cios dla panoszącego się po świecie zła. Wzywając do przebaczenia i konieczności przyjęcia przebaczenia od Boga pewnego razu spotyka nazistowskiego strażnika odpowiedzialnego za śmierć jej siostry…
Za pomocą dramatu, bólu, radości i nadziei Ballet Magnificat przedstawi niezwykłą i heroiczną historię rzucająca wyzwanie wierze w rzeczy niewiarygodne.

Cena biletów, jak powyżej.
(dla osób mniej zamożnych przygotowane są bilety darmowe).

niedziela, 8 kwietnia 2012

od smutku do radości


Dzień
zmartwychwstania Pańskiego
o dziwo nie zaczyna się
od radości, ale od smutku.
Nie zaczyna się radosnym
„Jezus zmartwychwstał”,
ale przepełnionym łzami
zdaniem „Gdzie jest mój Pan?”
Marii z Magdali.

Po trzech dniach
od śmierci Jezusa dla Marii,
pozostałych niewiast i uczniów pozostały tylko
bolesne wspomnienia, tęsknota i łzy.

Ta tęsknota przyprowadziła Marię
i zaraz za nią resztę kobiet pod grób z płaczem.

Opłakiwanie zmarłych jest ceną, jaką płacimy za miłość!

Tamtego dnia jednak nieodwracalność śmierci została złamana.
Życie zostało przywrócone. Grób był pusty.
Nie było Chrystusa wśród umarłych.
Zmartwychwstał, jako pierwszy.
To zapowiedź, że wszyscy zmartwychwstaną w dniu Jego przyjścia
i staną przed Jego obliczem.
Wszyscy.

Wszystkim życzę, by Zmartwychwstały
wpływał na nasze życie, byśmy stawali się
coraz bardziej Mu podobni,
w cichości, pokorze, posłuszeństwie i ufności.


A Duch i oblubienica mówią:
„Przyjdź!”
A kto słyszy, niech powie:
„Przyjdź!”
I kto odczuwa pragnienie, niech przyjdzie,
kto chce, niech wody życia darmo zaczerpnie.
(Ap.22:17)

sobota, 7 kwietnia 2012

wielka sobota


Wielka Sobota.
Czas oddzielający
Wielki Piątek od Wielkiej Niedzieli.
Czas oddzielający
dzień smutku,
w którym zdawać by się mogło
zło zwyciężyło dobro,
od niedzieli zwycięstwa dobra nad złem,
życia nad śmiercią, Boga nad szatanem.
W wymiarze Bożego Planu Zbawienia
dzisiejsza sobota rozlega się
na całe ludzkie życie,
jako czas między chwilą przyjęcia obietnicy
a chwilą jej wypełnienia w dzień powtórnego przyjścia
Chrystusa na ziemię, zmartwychwstania,
sądu panoszącego się zła po świecie i nastania Królestwa Bożego.

Wspominając odkupieńczą śmierć Chrystusa
i niedługo po niej śmierć milionów ofiar w zbrodniach
Holokaustu, ludobójstw w Rwandzie i Srebnicy
i innych przeszłych i współczesnych rzezi, masakr i prześladowań
tęsknię i oczekuję Wielkiej Niedzieli

piątek, 6 kwietnia 2012

a On cicho


Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?
Komu się ramię Pańskie objawiło?
On wyrósł przed nami jak młode drzewo
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał on wdzięku ani też blaski,
aby chciano na niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic.
Lecz on się obarczył naszym cierpieniem,
on dźwigał nasze boleści,
a my uznaliśmy go za skazańca,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
Lecz on był przybity za nasze grzechy,
zdruzgotany za nasze winy.
Spadła nań chłosta zbawienia dla nas,
a w jego ranach jest nasze uzdrowienie.
Wszyscy pobłądziliśmy jak owce,
każdy z nas się zwrócił ku własnej drodze,
a Pan obarczył go winami nas wszystkich.
Dręczono go, lecz sam pozwolił się gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak on nie otworzył ust swoich.
Po udręce i sądzie został usunięty;
a kto się przejmuje jego losem?

Czwarta Pieśń o Słudze Pańskim,
Izajasz, 53

środa, 4 kwietnia 2012

kochać i być kochanym

Jezus Chrystus, przez którego wszystko zostało stworzone, przyszedł na świat stawszy się człowiekiem. Zamiast patrzyć na wszystko z nieba stał się żydowskim dzieckiem, uchodźcą, należał
do Galilejczyków, pogardliwie traktowanej grupy Żydów.
Za miłość i dobro został niesłusznie oskarżony, zgładzony jako heretyk i złoczyńca; odrzucony przez większość słuchaczy, zdradzony, zraniony dziką agresją tłumu, poddany serii rozpraw sądowych będących kpiną z wymiaru sprawiedliwości, aż wreszcie zawisł na krzyżu, przewidzianym dla najniebezpieczniejszych przestępców. Wszystko dlatego, że nie wpasował się w ludzkie wyobrażenia o Mesjaszu, Odkupicielu Bożym i Zbawcy.

Jan apostoł, który poznał Go osobiście, złożył o Nim świadectwo:
"Na świecie był i świat przezeń powstał,
lecz świat Go nie poznał" (J.1:10; BW).

A jak jest dziś? Czy świat, który przezeń powstał, już Go poznał?
Czy Ty go poznałeś?

Grób jest pusty. Chrystus zmartwychwstał i żyje.
Dzięki Jego śmierci i zmartwychwstaniu otwiera się przed każdym droga zbawienia i upragnionego życia poza strachem i lękiem, płaczem i smutkiem, chorobą i śmiercią;
poza zmaganiem się z trudem codzienności.

Przyjmując Jezusa, prawdziwie i szczerze do swojego serca, zawierzając Mu i dając Mu się prowadzić, każdy, bez znaczenia, jaka była czyjaś przyszłość i jaka jest teraźniejszość, otrzymuje to, na co nie zasłużył. Zasłużyliśmy bowiem na karę, a otrzymaliśmy przebaczenie. Zasłużyliśmy na sąd, a dano nam usprawiedliwienie. Zasłużyliśmy na gniew,
a dostaliśmy miłość. Zasłużyliśmy na śmierć, a zwróciwszy się ku Zmartwychwstałemu otrzymaliśmy życie wieczne.

Jezus ukochał nas z uwagi na swój, a nie nasz charakter.
Jeżeli pojmiesz, co On zrobił dla Ciebie, to z pewnością zapragniesz
kochać Go tak, jak On ukochał Ciebie.

Polecam ten stan.
Kochać i być kochanym przez Zbawiciela.

niedziela, 1 kwietnia 2012

samotność


Syn Człowieczy zostanie
wydany arcykapłanom

i uczonym w Piśmie.
Oni skażą Go na śmierć

i wydadzą poganom.
I będą z Niego szydzić, oplują Go, ubiczują i zabiją,
a po trzech dniach zmartwychwstanie (Mar. 10:33n).

Twarda była to mowa dla uczniów.
Jezus – Mesjasz miał zwyciężyć, a nie umierać.
Oczekiwania mesjańskie były duże.
Obalenie okupanta i wywyższenie Izraela ponad wszystkie narody.
Jezus miał zasiąść na tronie a obok Niego Jego uczniowie.
Stąd umysły uczniów nie były w stanie przyjąć słów
o zbliżającej się śmierci Jezusa.
Słowa te, jakby w ogóle nie zaistniały w ich świadomości.

Uderzające jest, że ostatnie dni na ziemi, spędził Jezus
w duchowej samotności pośród fizycznej obecności
najbliższych uczniów. Wspominał uczniom o swojej śmierci,
ale nic z tego nie rozumieli. Kiedy więc zbliżył się On,
na odległość kilku godzin, do czasu cierpienia i męki,
uczniowie wznosili między sobą spory
o to kto z nich jest największy,
kto stanie się premierem a kto ministrem
nastającego w ich przekonaniu rządu Bożego.

Tylko Maria z Betanii, być może intuicyjnie przeczuła,
że Jezus wjechał do Jerozolimy na śmierć
i namaściła stopy Mistrza drogocennym olejkiem
a włosami swymi je otarła.
Gest przyjaźni. Gest miłości. Gest oddania. Ona jedna.

Porusza mnie samotność Jezusa,
z którą musiał się zmierzyć przed oddaniem się
w ręce arcykapłanów, uczonych w Piśmie i pogan.

Rozmyślam…
Skoro zapragnąłem być naśladowcą Chrystusa,
powinienem być przygotowany, że i ja zmierzę się
z samotnością wśród ludzi, niezrozumieniem i odosobnieniem.
Być może, podobnie jak Jezus, nawet od tych najbliższych.
Wreszcie, tak jak Jezus nie był zrozumiany przez apostołów,
zastanawiam się, czy dzisiaj rozumiany jest przeze mnie?
Czy mam na tyle rozwinięte uczucia w moim Panu,
bym dostrzegał do czego mnie powołuje, czego ode mnie oczekuje.
Czy mieniąc się uczniem Chrystusa wyrażam Jego wolę,
pragnienia, myśli i uczucia wobec spotykanych ludzi
i wobec nachodzących mnie okoliczności?

Rozmyślam…
Być może zobaczę lub usłyszę coś,
czego do tej pory nie dostrzegałem czy nie dosłyszałem.