niedziela, 30 września 2012

tak działa łaska


W czasie Zakonu kontakt zdrowej osoby, z poganinem, 
chorym, zwłokami czy nawet 
z pewnego rodzaju zwierzętami 
czyniły człowieka nieczystym. Jezus odwrócił ten proces. 
Teraz czysty zaraża swoją "czystością" nieczystego. 
Tak działa łaska. 
Stąd Jezus w kontakcie z kobietą chorą na krwotok, 
nie stał się nieczysty, ale uzdrowił chorą. 
Stąd Jezus w kontakcie ze zwłokami dwunastoletniej dziewczynki, 
nie skaził się nieczystością, ale sprawił, że zmarłe ciało ożyło. 
To, co w judaizmie uchodziło za podstawowe źródło nieczystości, 
w kontakcie z Jezusem stawało się czyste.

Jaka wypływa z tego lekcja dla nas? 
Jezus powiedział, że jeżeli miłujemy Boga, 
On wraz z Ojcem czyni w nas swoje mieszkanie. 
Jesteśmy świątynią Ducha Świętego. 
Bóg mieszka w nas, o ile kochamy Boga. 
Jeżeli więc Chrystus mieszka w nas, to analogicznie, 
tak jak był On Źródłem wypływającej łaski 
przemieniającej skażony świat, 
tak powinien mieszkając w nas czynić podobnie. 
To jest nasze powołanie. 
Przekazywać Boże miłosierdzie, Jego łaskę, 
wskazywać, że Jezus jest Prawdą,
która może oczyścić czego się dotknie. 
Naszym powołaniem jest zarażać ludzi pasją szukania Boga.

My zaś czasami cofamy się do Zakonu, 
usiłując za wszelką cenę - uznając to za sedno - 
samemu się nie skazić tym, co nieczyste. 
Istotą zaś jest - naśladując Jezusa - pozwalać Mu 
wyrażać się przez nasze życie, oczyszczać to, co nieczyste.

wtorek, 25 września 2012

Biblia


Nie ma na świecie słów,
które mogłyby tak przemienić ludzkie życie,
i byłyby bardziej niezastąpione;
słów pełnych mądrości, 
orzeźwienia i piękna,
dotykających serce 
i będących balsamem
dla duszy;
nie ma na świecie Prawdy równie cudownej:
„Bóg tak umiłował świat, 
że Syna swego Jednorodzonego dał,
aby każdy kto w Niego wierzy, 
nie zginął, ale miał życie wieczne”.
Nigdzie nie znajdziemy tak dogłębnej prawdy o nas:
potrzebujemy opiekuna i przewodnika.
Nigdzie nie znajdziemy równie wielkiego dramatu:
człowiek poszukiwany przez Boga
i człowiek uciekający przed Bogiem.

piątek, 21 września 2012

oczekując odkupienia ciała naszego

Życie. Radość ze smutkiem się przeplata, łzy z uśmiechem. Kiedy jedni się cieszą, inni płaczą. Ostatnio tak się składa, że spotykam moich przyjaciół którzy płaczą, by zaraz spotkać się u innych ze szczęściem. Wczoraj rano Jeremiasz z drżeniem w głosi informował mnie o śmierci 30-letniego Łukasza, który zmagał się się z nowotworem trzustki. Wieczorem zaś czytałem piękne świadectwo Bożego prowadzenia moich przyjaciół, jakim zostali otoczeni zmagając się z chorobami swoich bliskich. Dzisiaj poinformowany zostałem o śmierci taty mojego przyjaciela. W pracy zaś widziałem łzy Ani, której straciła pracę. Chwilę później widziałem radość Moniki, która uzyskała miejsce pracy, tam gdzie chciała. Takie jest nasze chodzenie po tym padole. Stąd, za Pawłem apostołem mówimy, że "całe stworzenie wespół wzdycha i wespół boleje aż dotąd. Ale nie tylko ono, lecz i my sami, którzy posiadamy zaczątek Ducha, wzdychamy w sobie, oczekując synostwa, odkupienia ciała naszego".

Przyjdź, Panie Jezu.

http://w40.wrzuta.pl/audio/0QBW86xZced/syloe_-_jestes_ktory_jestes

czwartek, 20 września 2012

Effatha - po pierwszym spotkaniu

Rozpoczęliśmy dzisiaj tydzień kultury chrześcijańskiej w Chrzanowie, spotykając się wspólnie przy ulicy Mickiewicza, w parafii Kościoła Katolickiego. Przed spotkaniem spotkaliśmy się z księdzem Grzegorzem, by wspólnie jeszcze porozmawiać i pomodlić się do naszego Ojca o prowadzenie nas na studium biblijnym. Piękna, pełna pokory modlitwa księdza, jak i postawa wszystkich zebranych. Przede wszystkim postawa szacunku z jednoczesnym zachowaniem swojej tożsamości. Było nas ok. 50 osób. Reprezentowaliśmy różne środowiska chrześcijańskie, odmienne typy duchowości i różne style myślenia. Zapewne również w swoich społecznościach mamy różą specyfikę pochylania się nad Biblią, jej czytania i interpretowania. To było pierwsze takie spotkanie w Chrzanowie. Wspólnie odnieśliśmy się do wspólnego mianownika, który nas złączył – tekstu Ewangelii. Tekstu, który, jak się okazało, nas nie podzielił. Niezwykle inspirujący czas. Wierzę, że rodzący wiele refleksji wśród uczestników spotkania skierowanych ku Jedynemu. Z całym szacunkiem dla tych, którzy uznali za błąd, że do tego spotkania doszło, chcę napisać, że ogromnie cieszę się, że dzięki łasce Bożej właśnie do takiego spotkania doszło. Historia chrześcijaństwa uczy, że jako chrześcijanie nie przerobiliśmy dokładnie lekcji Chrystusa, o wzajemnej ku sobie miłości i szacunku względem siebie. Częstokroć obdarzaliśmy się i obdarzamy zgoła czymś odmiennym. Nie chcę powielać takiej historii. Stąd cieszę, że dzisiejszy czas był tak namacalnie pobłogosławiony przez Boga. Stąd cieszę się, że mogliśmy dzielić się Ewangelią i Bogiem w nas w postawie wzajemnego uszanowania i miłości. Tylko taka postawa może nas przemieniać.




niedziela, 16 września 2012

"Effatha" w Chrzanowie

Drodzy, od czwartku rozpoczyna się pierwszy tydzień chrześcijaństwa w Chrzanowie - "Effatha" ("Otwórz się!"). Istotą i głównym celem tego wydarzenia będzie wskazanie, że Jezus Chrystus jest Prawdą. Stąd chcemy zachęcać poprzez studium biblijne do otwierania, czytania i szukania w Biblii odpowiedzi na pytania: "jak żyć?", "w co zainwestować swój czas?", "komu zaufać?", "komu zawierzyć?"; stąd poprzez wspólne nabożeństwo  i występy Pomocy Duchowej i New Life'm będziemy zachęcać do modlitwy i do uwielbienia Tego, który jest, który był i który nadchodzi; stąd będziemy zachęcać, że Jezus Chrystus jest Tym, któremu warto oddać i powierzyć swoje życie, aby dostać NOWE.

Tydzień kultury chrześcijańskiej w Chrzanowie jest niejako kontynuacją cyklicznych chrzanowskich spotkań „Źródło”. Nasza motywacja jest jedna: działamy na Bożą chwałę i chcemy inspirować Jezusem Chrystusem. Chcemy pokazać chrześcijaństwo tym, czym w swej istocie jest, jako żywe i orzeźwiające, pełne radości i nadziei wypływającej z osobistej relacji z Jezusem.

Adresujemy to wydarzenie dla wszystkich; dla wierzących, z wiadomego powodu, dla niewierzących, bo tydzień ten może być przełomem, dla poszukujących, bo może być miejscem znalezienia odpowiedzi.

Moim pragnieniem jest wskazać na Chrystusa. Modlę się, aby poprzez to wydarzenie wypełnił się Boży zamysł w stosunku do człowieka: „Aby wszyscy ludzie zostali zbawienie i doszli do poznania prawdy”.

Chcielibyśmy również poprzez wręczanie bezpłatnych informatorów na temat prześladowanych chrześcijan, uwrażliwiać serca ludzi w tym temacie. Podczas Tygodnia Kultury Chrześcijańskie w Chrzanowie będzie możliwe dobrowolne wsparcie finansowe naszych sióstr i braci w potrzebie. Wszystkie uzyskane pieniądze zostaną przekazane organizacji Open Doors, która wspomaga uciśnionych chrześcijan na całym świecie.

Więcej szczegółów na stronie Stowarzyszenia "Do Źródła": zrodlo.blogspot.com

Kto miałby ochotę wybrać się do Chrzanowa lub kogoś zaprosić, zapraszam :) Do zobaczenia!

sobota, 15 września 2012

rodzice

"Po 12 latach wspólnego życia moja żona zażyczyła sobie,
abym zaprosił inną kobietę na obiad i do kina. Powiedziała:
- Kocham cię, ale wiem, że inna kobieta też cię kocha
i chciałaby spędzić trochę czasu tylko z tobą.
„Inna kobieta”, o której wspomniała moja żona to moja mama.
Owdowiała 19 lat temu i od tego czasu była sama.
Ponieważ moja praca, rodzina, trójka dzieci pochłaniały
cały mój czas i energię, odwiedzałem ją bardzo rzadko.
Tamtego wieczoru zadzwoniłem,
żeby zaprosić mamę na kolację i do kina.
- Co się stało? Wszystko w porządku w domu? – zapytała z trwogą.
Moja mama jest typem człowieka, który spodziewa się złych wieści,
jeśli telefon dzwoni późnym wieczorem.
- Po prostu pomyślałem,
że będzie miło wybrać się gdzieś razem – powiedziałem.
- To byłoby wspaniale – odpowiedziała mama.
Przyjechałem po nią w piątek po pracy.
Czekała na mnie przed domem, lekko zdenerwowana.
Miała na sobie sukienkę, w której widziałem ją
w ostatnią rocznicę jej ślubu i starannie ułożone włosy.
- Powiedziałam moim znajomym,
że mój syn spędzi dziś ze mną wieczór
i wszyscy byli pod wrażeniem – powiedziała mama,
wsiadając do samochodu.
Zabrałem mamę do restauracji.
Mama wzięła mnie pod rękę i stąpała tak,
jak gdyby była pierwszą damą.
Musiałem czytać jej nazwy dań w karcie,
ponieważ nie wzięła okularów.
Spojrzałem na nią znad karty dań i zobaczyłem,
że się uśmiecha z nostalgią.
- Kiedy byłeś mały, to ja czytałam ci kartę dań - powiedziała cicho.
- Nadszedł czas, abym mógł to odwzajemnić – odpowiedziałem.
Podczas kolacji rozmawialiśmy.
To nie była żadna szczególna rozmowa,
po prostu opowiadaliśmy sobie,
co ostatnio wydarzyło się w naszym życiu.
Zagadaliśmy się tak bardzo, że spóźniliśmy się do kina.
Kiedy żegnałem się z mamą pod drzwiami jej mieszkania, powiedziała:
- Kiedyś jeszcze raz pójdziemy do restauracji.
Tym razem ja cię zaproszę.
Zgodziłem się…
- Jak spędziliście wieczór? - spytała mnie żona,
gdy wróciłem do domu.
- Wspaniale! O wiele lepiej, niż się spodziewałem.
… Kilka dni później mama miała zawał.
Zmarła, zanim przyjechała karetka.
A jeszcze po kilku dniach dostałem list
z opłaconym przez mamę zaproszeniem do restauracji,
w której spędziliśmy tamten ostatni wieczór.
W liście mama napisała: „Zapłaciłam z góry za naszą kolację.
Co prawda, nie jestem pewna czy będę mogła w niej uczestniczyć,
ale kolacja jest opłacona dla dwóch osób
– dla Ciebie i dla Twojej żony.
Prawdopodobnie nigdy nie znajdę słów, żeby powiedzieć Ci,
 jakie znaczenia miał dla mnie tamten wieczór,
który spędziliśmy razem. Kocham Cię, synku."

Być może nigdy już nie otrzymasz takiej bezwarunkowej miłości,
jaką jest miłość rodzicielska. Rodzice to jedyni ludzie na świecie,
którzy szczerze cieszą się z naszych sukcesów
i boleją z powodu naszych porażek.
Jeśli wciąż masz taką możliwość – korzystaj
z każdej nadarzającej się chwili, ponieważ dzień,
w którym ich zabraknie, może nadejść całkiem niespodziewanie…

(zaczytane z portalu: "Po pierwsze ludzie")

Zdjęcie: Vladimir Laur

czwartek, 13 września 2012

plan


znaki

Umiemy czytać gazety, przyjmować informacje, 
przewidywać prognozę pogody,dostrzegać zmiany 
zachodzące w otaczającym 
nas świecie. 
Chciałbym w taki sam, naturalny sposób, 
rozpoznawać znaki Boże, 
Jego szepty 
przekazujące nam najważniejsze informacje. 
Jak się tego uczyć? 
Podobnie, jak w powyższym, 
potrzeba nam czytać Biblię, 
przyjmować zapisane w niej informacje, 
dostrzegać Jego obietnice,
otwierać swoje serce na głos Boży
i przewidywać, że przyjdzie. 
Maranhata! Przyjdź Panie Jezu! 
Ucz nas rozpoznawać Twoje znaki, Ojcze.

wtorek, 11 września 2012

Jonasz z Niniwy


Wakacje to czas urlopowania i odpoczynku. Dla niektórych, czas konstruktywnego odpoczynku. Grupka moich przyjaciół spotkała się w małej mieścinie na północy Polski, aby odpocząć, ale też zrobić coś jeszcze.

Nakręcili krótkometrażowy film "Jonasz z Niniwy".

"Zmagaliśmy się nie tylko z wielopoziomową materią planowania i kręcenia kolejnych scen, ale także w biblijnej historii Jonasza odnajdywaliśmy problemy, dylematy i zakręty akcji jakby z naszego życia. No cóż, człowiek uciekający od swojego przeznaczenia, i wreszcie próbujący szukać sensu w tym co robi to obraz naszych czasów" - napisał o filmie Daniel.

Zapraszam!




Tytułowa postać otrzymuje polecenie napomnienia ludzi w Niniwie, wielkim mieście. Jonasz, przewidując trudności, ucieka od tego powołania, narażając się tym samym na gniew Boga. Cudem wychodząc żywy z zesłanych na niego nieszczęść, podejmuje na nowo swoją misję, zakończoną sukcesem.

Forma filmu to impresja powstała poprzez zestawienie scen nakręconych jako ruchomych obrazów. Przeplatają się tu dwa światy. Jeden - to świat współczesny, drugi - świat starożytnej, biblijnej historii. Te dwa światy łączą się ze sobą w jednej z końcowych scen - dwóch dziewczynek uratowanych od zagłady.

niedziela, 9 września 2012

lekcja od paraolimpijczyków


Polska z Igrzysk Paraolimpijskich w Londynie przywozi do kraju 36 medali: 14 złotych, 13 srebrnych i 9 brązowych; czyli o 6 więcej niż z poprzednich Igrzysk w Pekinie. Ale nie o medale tutaj chodzi, choć za nie jestem dumny z naszych sportowców. Istotą jest jednak pokonanie swoich słabości i ograniczeń. Zwycięstwo nad kalectwem. Zwycięstwo nad samym sobą. Jakże ważną lekcję dają nam tacy ludzie, których w przykry sposób dotknął los. Będąc jeszcze na studiach poznałem niewidomą p.Anię, która przechodzi przez życie nie narzekając, ponieważ nie na wiele ono się zda. Zdarzyło się, że uczestniczyłem, jako wolontariusz w zawodach lekkoatletycznych dla osób niepełnosprawnych. Było w nich tyle radości, pasji i woli walki... Czasami zastanawiam się czy ci niepełnosprawni nie są bardziej sprawni niż my "pełnosprawni". Tak to jest, że człowiek, który coś ważnego traci w życiu, zaczyna doceniać wszystko, co mu pozostało. Zaczyna paradoksalnie żyć w pełni. My zaś, zdrowi, niekiedy przechodzimy przez życie markocąc i dąsając się na byle co, narzekając, wzdychając "jak żyć jest ciężko", poddając się przy pierwszej sytuacji nie po naszej myśli. Stąd, tym większy mój podziw dla naszych paraolimpijczyków. Brawo!!!   

sobota, 8 września 2012

ironia czasów Jezusa

Pochylając się nad życiem Jezusa opisanym na kartach Ewangelii, może dziwić, że ludzie z którymi przebywał, to celnicy, prostytutki, poborcy podatków - raczej wzgardzeni przez pozostałą część społeczeństwa. Ich, Syn Boży, podnosił z ziemi. Natomiast obchodził się On ostro
z ludźmi religijnymi, elitą religijną tamtejszego Izraela. Wystarczy spojrzeć na 23 rozdział Ewangelii wg św. Mateusza.
Cały rozdział poświęcony skrupulatnemu sądowi na faryzeuszami
i uczonymi w Piśmie. Nie znajdziemy takiego rozdziału dotyczącego celników czy innych źle się mających. Dlaczego?
To ironia czasów, kiedy Jezus chodził po palestyńskich ścieżkach: "sprawiedliwi" byli bardziej zepsuci swoją sprawiedliwością niż grzesznicy swoim grzechem.


Historia uczy, że niczego nie uczy, stąd trzeba nam/mi pokornie przerobić powyższą lekcję.

środa, 5 września 2012

łaska

Ostatnio pochylam się nad zapisanymi w Biblii pytaniami kierowanymi przez Boga do człowieka. Zazwyczaj padają one, kiedy w życiu ludzi coś jest nie tak, gdzieś się pogubili, coś zatracili. Niezwykłe i piękne jest to, że kiedy Bóg zwraca się do człowieka, który upadł czy oddalił się od Niego, zwraca się po to, aby go podnieść, nie pogrążyć. Zwraca się, bo się o nas troszczy. Być może, kiedy już wydaje ci się, że jesteś nic wart, kiedy zawiodłeś i być może i inni tak myślą, wówczas przychodzi Bóg. Być może nie łatwe jest z Nim spotkanie. Ale, kiedy będę gotów stanąć nagi-taki jaki jestem, przed Nim, wówczas On doda mi nowych sił. Uzupełni mój brak swoją łaską. To, co czyni Bożą łaskę tak cudowną, to fakt, że na nią nie zasługujemy.

poniedziałek, 3 września 2012

tejemnica modlitwy


Myślę, że ci z nas, którzy zachęcają innych do wytrwałej modlitwy, do wiary w cud i opowiadają niezwykłe historie odpowiedzi na modlitwę, mają obowiązek bycia uczciwym i uznać tajemnicę działania modlitwy, że nie wszystko zawsze tak działa, jak pragnie nasza wiara. Mamy obowiązek dzielenia się prawdą, tzn. zarówno cudownym działaniem Boga w naszym życiu, ale też chwilami, kiedy tych cudownych chwil nie przeżywamy przechodząc przez pustynię jakby nieustępujących doświadczeń. Jeżeli dobrze rozumiem sens naszych uciążliwych zmagań, to powinny one m.in. uwrażliwiać nas na ludzi i skłaniać, by troszczyć się o tych, których modlitwy wydają się nie znajdują odpowiedzi.