środa, 31 października 2012

Święto Reformacji - S.Castellion

Dziś święto reformacji. W związku z tym zachęcam do refleksji jednego z najmniej znanych reformatorów, a jednocześnie najbardziej niezwykłego, Sebastiana Castelliona, znienawidzonego i prześladowanego zarówno przez katolików jak i przywódców Reformacji. Swoje krótkie, bo 48-letnie życie spędził na nawoływaniu do tolerancji i wzajemnego szacunku między chrześcijanami
i wzajemnej miłości ponad wyznawane doktryny.

"Przyznaję, że nie wystarczy przykładnie żyć, że trzeba również posiadać dobrą i zdrową naukę, podczas gdy wielu ludzi bogobojnych i uczciwych żyje w błędach. Ale należy również zgodzić się ze mną, że kto boi się Boga i prowadzi przykładne życie, ten jest w posiadaniu dobrej nauki przynajmniej w tym, co dotyczy wzorowego życia, gdyż życie jest owocem nauki. Co zaś do błędów, to gdybyśmy chcieli potępić tych wszystkich, którzy błądzą, nie wiem czy znalazłby się ktoś nie zasługujący na potępienie. Wszystko, co jest konieczne do zbawienia, wszystko, co dotyczy przepisów postępowania, wypełniania obowiązków, to wszystko jest pewne. Ale usiłowanie przeniknięcia wszelkich tajemnic, jakbyśmy wchodzili w skład Rady Bożej, nie do nas należy. Zamiast więc oskarżać się wzajemnie o herezję, należy raczej pogodzić się z tą wielką odmiennością przekonań wśród ludzi, którzy wiodą życie prawdziwie chrześcijańskie". Sebastian Castillion

wtorek, 30 października 2012

świąteczna inspiracja


Wydaje się, że zbliżające się święta Pańskiego Narodzenia są wyśmienitą okazją, aby w sposób naturalny wskazywać na sedno tych świąt - Jezusa Chrystusa. Tym bardziej, że jako społeczność polska zagubiliśmy sens tych świąt. Stąd piszę właśnie krótki tekścik inspirujący do przemyśleń w tym temacie. Będę go przyozdabiał odpowiednią grafiką i drukował na ładnym papierze kredowym. Celem tego projektu jest, aby móc taką ładną karteczkę z - mam nadzieję - prowokującym do refleksji tekstem wręczyć komuś wraz ze świątecznymi rozmowami i życzeniami w pracy, szkole, rodzinie... Jeżeli ktoś byłby zainteresowany (zobaczyć tekst), proszę pisać na priva. Jeżeli ktoś się zainteresuje, będziemy drukować więcej.

poniedziałek, 29 października 2012

pozory

Jeśli wasza sprawiedliwość
nie będzie większa
niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów,
nie wejdziecie do królestwa niebieskiego

- nauczał Jezus.
Faryzeusze i uczeni w Piśmie doskonale znali Pisma,
skrupulatnie przestrzegali nakazów i zakazów,
wygłaszali płomienne mowy,
głośno było o nich na ulicach.
Byli wzorowymi obywatelami… z zewnątrz.
W zetknięciu się z Jezusem ich czyny okazały się hipokryzją.
Modlitwy, jałmużny, posty – martwą pobożnością.
Swoim uduchowieniem robili wrażenie na ludziach,
ale nie robili wrażenia na Synu Bożym.

Jezus przestrzega:
z takim życiem nie wejdziecie/nie wejdę do królestwa niebieskiego.

Co jest przyczyną życia w hipokryzji?
Brak szczerości względem Boga
i względem samego siebie.
Zakłamanie!
Zamydlanie swoich grzechów,
a wyznawanie grzechów cudzych.
Tworzenie wyidealizowanego obrazu samego siebie.

A Jezus nie szuka pozorności, szuka autentyczności.
Nie szuka ludzi bezbłędnych, szuka ludzi szczerych.

Wyznaję, Jezu,
wielokrotnie upadałem.
Dalej grzeszę.
Zdarza mi się do dzisiaj.
Wybaw mnie Panie jednak od tego,
bym czasem nie stworzył w sobie sprawiedliwości faryzejskiej.
To byłoby o wiele gorsze niż moje upadki.

(z książki "Prawda głodna odwagi")

sobota, 27 października 2012

piątek, 26 października 2012

co słychać w Stowarzyszeniu "Do Źródła"?

Dzisiaj dwa konstruktywne spotkania odnośnie występu Balletu Magnificat w Krakowie. Wszystko zaczyna nabierać kształtu i kolorytu. Oprócz chęci zainspirowania Chrystusem, będziemy chcieli poprzez spektakl "Syn Marnotrawny" wskazać na problem bezdomności w dwóch wymiarach: bezdomność fizyczna oraz bezdomność duchowa, kiedy człowiek żyje bez Boga. Wraz z tym kwietniowym wydarzeniem, jako Stowarzyszenie "Do Źródła" chcemy wesprzeć działalność domu dla bezdomnych, "Dom Łazarza". Polecamy się modlitwie. 
Ballet Magnificat wystąpi również w Wodzisławiu Śląskim i Chrzanowie. Na ich występach, po prostu, trzeba być. Choć to w dalekim kwietniu przyszłego roku, całym serce zapraszam i POLECAM, już dziś.


A tymczasem, w niedzielę zapraszamy na koncert Tomka Żółtko, do chrzanowskiej Starej Kotłowni. 
Informacje odnoście koncertu można znaleźć na stronie: zrodlo.blogspot.com
W grudniu zaś zagra z pięknym repertuarem "Opowieść o Narodzeniu" zespół Syloe. O tym koncercie, szczegóły niebawem.  

środa, 24 października 2012

żyć w imię Jezusa


A cokolwiek mówicie 
czy czynicie, 
wszystko niech będzie 
w imię Pana Jezusa 
– napisał Paweł apostoł.

Myślę, że żyć w imię Jezusa 
to nie znaczy postępować tak, 
jak postąpiłby Jezus, 
bo On zawsze postąpiłby inaczej, 
bo jest Bogiem, Synem Najwyższego.

Żyć w imię Chrystusa 
to żyć wg Jego charakteru, 
to żyć wg Jego zamysłu 
dla naszego osobniczego życia. 
Bogu nie chodzi o to, abyśmy wszyscy byli tacy sami. 

wtorek, 23 października 2012

Piotrusiowe serce

Drodzy czytelnicy haszamajim, kto jeszcze nie nabył, a chciałby nabyć napisaną przez autora tego bloga książkę "Prawda głodna odwagi" to jest ku temu dobra okazja. Można ją kupić drożej niż w księgarniach internetowych. Jej ostateczna cena będzie zależała od Was. Mianowicie książka została wystawiona na aukcję (http://allegro.pl/prawda-glodna-odwagi-radek-siewniak-dla-piotrusia-i2774721231.html) w celu dołożenia małej cegiełki do pomocy małemu chłopczykowi z chorym sercem. Cały dochód z aukcji przeznaczony będzie na ratowanie Piotrusiowego serduszka.

 
Piotruś urodził się 20.05.2009 r. w Łodzi. Wadę serca zdiagnozowano prenatalnie, zatem jego narodziny zaplanowano w specjalistycznej klinice w Instytucie Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie od narodzin był pod kontrolą specjalistów. 

Wada Piotrusia jest złożona. Fachowy termin to: dwunapływowa pojedyńcza komora lewa, z przełożeniem wielkich naczyn i atrezją zastawki płucnej. Z powodu złożoności wady posługuje się w praktyce stwierdzeniem, że Piotruś ma serce jednokomorowe (druga komora serce się nie wykształciła).
Dziecko żyje z połową serca.

Aby przeżyć, dziecko musi być operowane. Operacja ma odbyć się w styczniu 2013 r. Jej koszt oszacowano wstępnie na ok. 36.000 euro. NFZ nie finansuje tego leczenia. Stąd rodzice Piotrusia zbierają fundusze, aby ratować swoje kochane dziecko. 
Więcej o Piotrusiu można dowiedzieć się na stronie:
 http://piotrusioweserduszko.blogspot.com/

O książce "Prawda głodna odwagi" na:
http://prawdaglodnaodwagi.blogspot.com/

Zachęcam do modlitwy, też do wsparcia finansowego; do pomocy. 

niedziela, 21 października 2012

Ewangelia


Wartość i znaczenie chrześcijan nie opiera się na wykluczeniu kogokolwiek, lecz na Chrystusie, który został wykluczony ze względu na nas. Jego łaska napełnia mnie głębszą pokora niż może to uczynić jakakolwiek religia, ponieważ jestem zbyt wypaczony, by zyskać zbawienie własnymi uczynkami i jest jednocześnie źródłem daleko silniejszej afirmacji niż jakakolwiek religia, gdyż mogę być całkowicie pewien Bożej bezwarunkowej akceptacji. A to znaczy, że nie mogę pogardzać tymi, którzy nie wierzą tak jak ja. Ponieważ moje zbawienie nie jest rezultatem poprawnej doktryny lub zachowania - to muszę mieć świadomość, że osoba posiadająca choćby błędne przekonania, może pod wieloma względami przewyższać mnie moralnie. To znaczy również, że nie muszę nikogo się obawiać. Nie jestem już tak niepewny siebie, abym bał się władzy, sukcesu lub talentu tych, którzy się ode mnie różnią. Ewangelia sprawia, że mogę wyzwolić się z nadwrażliwości, obronnego nastawienia i potrzeby krytykowania innych. Tożsamość chrześcijańska nie opiera się na potrzebie bycia uważanym za dobrego człowieka, lecz na wartości, jaką mamy w Chrystusie przed Bogiem.
Religia i ewangelia prowadzą również do odmiennych sposobów radzenia sobie z problemami i cierpieniem. Moralistyczna religia skłania swoich wyznawców do przekonania, że jeżeli będą wiedli życie prawe, to Bóg (i inni) będzie im winny szacunek i szczególne względy. Wierzą, że zasługują na godne i szczęśliwe życie. Jeśli jednak ich życie potoczy się źle, zacznie ich trawić wyniszczający gniew. I albo wtedy zwrócą się przeciw Bogu (lub światu), gdyż uważają, że skoro żyją lepiej niż inni, powinni mieć lepsze życie, albo też skierują gniew przeciw sobie, nie mogąc uwolnić się od uczucia, że nie żyli tak jak powinni i nie sprostali standardom. Ewangelia jednak pozwala człowiekowi uciec od błędnej spirali zgorzknienia, oskarżania siebie i rozpaczy, gdy życie potoczy się źle. Osoba wierząca wie, że główne założenie tradycyjnej religii: „Jeżeli prowadzisz dobre życie, wszystko się dobrze ułoży”- jest błędne. Jezus był najbardziej prawą i moralną osobą, jaka kiedykolwiek istniała, a mimo to w życiu spotkało Go ubóstwo, odrzucenie, niesprawiedliwość i tortury.

Timothy Keller

piątek, 19 października 2012

siła chrześcijaństwa

Nierzadko trzeba zawieść się
na wszystkim, w czym pokładało się ufność,
by zrozumieć,
że Jedynym, który nigdy
nie zawiedzie jest Jezus.
On oddał za nas swoje życie
walcząc za nas aż po krzyż.
Kiedy więc stracisz
w siebie nadzieję
albo ktoś zechce ci wmówić, że z ciebie już nic nie będzie,
to Ten, który oddał za ciebie swoje życie,
będzie o ciebie walczył. Do końca.
Taki właśnie jest Jezus.
W tym kryje się cała siła chrześcijaństwa.

czwartek, 18 października 2012

Tomek Żółtko w Chrzanowie

Stowarzyszenie "Do Źródła" zaprasza na kolejne niezwykłe spotkanie z niezwykłym człowiekiem.
Tym razem zaprosiliśmy do Chrzanowa Tomka Żółtko, pieśniarza i poetę, który ma coś ważnego do wyśpiewania i do powiedzenia we współczesnym świecie. Pozwalając sobie na trochę prywaty: Znam się z Tomkiem i jest to ktoś, kogo bardzo cenię. Przebogaty człowiek, który stawia ponad wszystko na wartości, które są dziś w deficycie: prawdę i autentyczność, nawet, kiedy nie wszystkim to do końca pasuje. Zapraszam!   


Informacje dotyczące koncertu znajdziecie na roboczej stornie Stowarzyszenie "Do Źródła": zrodlo.blogspot.com

środa, 17 października 2012

wpadka na Narodowym


Nie odbył się
wczoraj mecz Polska-Anglia, 
z powodu niefrasobliwości organizatorów.
Jest to organizacyjna klapa
i wstyd dla Polski – niestety. 
Ciekawi mnie jednak 
charakter komentarzy „po”. 
I tak znajdziemy tutaj 
zdecydowaną większość komentarzy, 
która nie nadaje się do publikowania, 
media umożliwiają nam uczestnictwo w sądzie „kto jest winny?”,
dziennikarze wyprzedzają się w wymyślaniu,
co lepszej to ironii na to, co wczoraj widzieliśmy.
Średnie zainteresowanie Polaków, 
jak na taki, bądź co bądź, szlagierowy mecz wzrosło 
do niezliczonych komentarzy wczorajszych wydarzeń.
Powtórzę, to była organizacyjna klapa, ale...
w tym wszystkim rysuje się obraz tego, 
jak bardzo lubimy uczestniczyć w publicznych linczach, 
wytykać czyjeś wpadki, jak szybcy jesteśmy do tego, 
by wszystko bezkompromisowo, trafnie i celnie skomentować. 
Takie wydarzenia, jak wczoraj unaoczniają naszą gotowość do tego.

W związku z tym nachodzą mnie refleksje. 
Większość krytykujących nigdy nie była odpowiedzialna 
za organizację jakiejkolwiek imprezy, a przez to nie jest świadoma, 
że nie trudno o niedopatrzenia. Sam, od czasu do czasu, 
jestem organizatorem i wiem. 
"Wiemy jednak, że to było wydarzenia na skalę państwową 
i takich niedopatrzeń być nie mogło" – ktoś powie.
Nie mogło, ale jednak było. Stąd refleksja druga. 
Proszę odczytać ją indywidualnie. 
Przypuszczam, że każdemu z nas
zdarzyło się kiedyś „nie zamknąć” czegoś na czas w swoim życiu.
Pewnie każdemu zdarzyło się zrobić jakieś głupstwo, którego żałował.
Może przytrafił nam się jakiś upadek. 
Może mocno się pogruchotaliśmy.
Może skutki tego, odczuwamy do dziś? 
Jak się czuliśmy, kiedy uświadomiliśmy sobie naszą głupotę? 
Czego wówczas potrzebowaliśmy?
Odchodząc od wczorajszego niedoszłego meczu, 
zdarza i nam się, albo się zdarzy, że zawiedziemy.
Mam przyjaciół, którzy mają nieciekawą przeszłość. 
Zrobili coś, czego żałowali i żałują.
To, że wyszli dzisiaj jakoś na prostą zawdzięczają ludziom, 
którzy wznieśli się ponad wskazywanie palcem i krytykę, 
i podali im rękę. 
Zanim jednak podano im rękę, przyszli ludzie z kamieniami.

Kojarzymy podobną historię? 
Jedna upadła kobieta, która nie poradziła sobie z życiem. 
Jeden Chrystus i tłum oskarżycieli. 
„Kto pierwszy jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień”.
Jest ktoś, kto zamiast kamieni, jest gotów 
– gdziekolwiek się znajdziemy, 
cokolwiek niedorzecznego zrobimy – 
podać nam rękę.

Abstrahując od wczorajszych wydarzeń, 
czy ty jesteś gotów podać rękę?
 Niechby wczorajsza wina organizatorów 
niedoszłego meczu przyniesie nam dobrą refleksję.  

wtorek, 16 października 2012

niedziela, 14 października 2012

zakasać rękawy

Często w spotkaniu z czyjąś aktywnością reagujemy w sposób analityczno-krytyczny, typu: "hmm… lepiej byłoby to zrobić inaczej”, „ja bym zrobił to inaczej". Zachęcam, kiedy przyjdzie nam chęć na tego typu oceny, by zastanowić się: "a co ja robię?", "czego ja się podejmuję?”, „jaka jest moja aktywność?" Bowiem zazwyczaj jest tak, że najbardziej krytyczni są najbardziej bierni. Oprócz tego, takie oceny bardzo skutecznie gaszą rodzący się w kimś zapał do pracy i być może występują przeciwko zamysłom samego Boga.


Biblia nie zachęca do krytyki, a raczej by zakasać rękawy i samemu zabrać się do pracy. Znajdziemy w niej m.in. takie zwroty: „Troszczmy się o siebie wzajemnie, by się zachęcać do dobrych uczynków”. O tym by się zniechęcać – milczy!

sobota, 13 października 2012

działanie łaski

Ballet Magnificat miał przywilej wystąpić m.in. w Izraelu ze spektaklem "Hiding Place" - Bezpieczna Kryjówka, opowiadającym historię Coorie ten Boom, holenderki, która podczas działań wojennych w holenderskim mieście Haarlem w 1944 roku ukrywała w komórce wybudowanej przy ścianie w swoim domu prześladowanych Żydów. Tak wspomina występy w Izraelu,
Jiri Voborsky, dyrektor artystyczny Balletu Magnificat: "Przedstawiliśmy ten spektakl głownie dla osób, które przeżyły Holokaust. W Nazarecie tańczyliśmy dla około 600 z nich. Zjechali z całego kraju. To było niezwykłe przeżycie. W Hajfie zaś tańczyliśmy dla 30 osób. Obserwowałem widownię i była tam jedna kobieta, która na początku przedstawienie wstała i stała przez cały spektakl. Kiedy skończyliśmy sztukę, jedna z naszych tancerek, Hannah, która jest Niemką weszła na scenę i wypowiedziała słowa: „W imieniu mojego narodu pragnę Was poprosić o przebaczenie za to, co Wam zrobiliśmy”. Widownia zamarła, a wówczas Hannah uklękła i zaczęła się modlić. Pewien starszy pan powoli wstał, wszedł na scenę, podszedł do niej, schylił się i podniósł ją. Ze swoim silnym hebrajskim akcentem powiedział: „Przebaczamy wam”. I nastąpił przełom, którego nie jestem w stanie opisać”.

Tak wygląda działanie łaski pochodzącej z nie tego świata, którą Jezus Chrystus ogłosił zarówno swoim życiem, jak i swoją śmiercią.

środa, 10 października 2012

wyjść z łodzi

Racjonalizm, konformizm
i postawy typu:
„bo tak było zawsze…”
stanowią
nieprzekraczalny mur
dla Tego,
„który mocą
działającą w nas
może uczynić
nieskończenie więcej,
niż prosimy czy rozumiemy”.
Bóg szanuje naszą wolę.

Kiedy nie zechcę wyjść z łodzi, On mnie do tego nie zmusi. 

Jeśli chcesz chodzić z Bogiem, musisz wyjść z łodzi.



poniedziałek, 8 października 2012

wdzięczny czy niewdzięczny?

Naszą narodową przywarą
jest trudność wznoszenia się "nad".


"A za co ja mam być 
wdzięczny rządowi" 
– przeczytałem niedawno, wczytując się 
w dyskusję, do której zostałem zaproszony. 
Nie tylko czytam, ale też nierzadko słyszę 
takie czy podobne zwroty: 
"A za co ja mam być komuś wdzięczny?"
Zastanawiają mnie takie wypowiedzi, 
bo kryje się za nimi konkretna postawa. 
Postawa skupienia się na tym, co złe,
w jednoczesnym nie widzeniu tego, co dobre, 
wszak mówię "a za co mam być wdzięczny?"
Ja zaś nie wierzę, że nie mamy za co być wdzięczni, 
nawet obecnemu rządowi 
(i wszystkiemu temu do czego zechcę 
skierować powyższe pytanie).
W Mądrej Księdze czytamy "Bądźcie wdzięczni!", 
a nie "Bądźcie niewdzięczni".
Skoro stoimy przed takim przykazem naszego Stworzyciela, 
to powinno zależeć nam, aby się ćwiczyć w tym, 
aby w tym całym "ogromie" zła, które nas otacza, 
a które de facto może być tylko ogromem w naszej głowie, 
zobaczyć też rzeczywisty ogrom ukrytego dobra, 
które przez naszą postawę niewdzięczności 
możemy nie być wstanie zobaczyć. 
Postawa wdzięczności "pomimo wszystko" 
jest nam potrzebna w życiu, 
wszak mogę się kupić na 10% tego "za co mam być wdzięczny?" 
nie dostrzegając 90% tego, za co powinienem być wdzięczny. 

Wreszcie moja postawa wdzięczności 
czy niewdzięczności przekłada się na to, 
jaką mam postawę przed Bogiem-Dawcą. 
Czy jestem Mu wdzięczny, np. dzisiaj?

niedziela, 7 października 2012

Orla Perć jesienią

Patrząc z perspektyw osoby,
dla której góry stanowią najlepszą odskocznię od codzienności,
kiedy czytam Biblię, myślę sobie, że Pan Bóg jest miłośnikiem gór.
Wszak, to je często wybierał,
aby ukazać swoją potęgę, łaskę, miłość czy swoje Słowo.
To na jednym z pagórków w kraju Moria
sprawdzał heroiczną wiarę Abrahama,
która była zapowiedzią wiary prowadzącej do usprawiedliwienia.
To na górze Synaj otrzymał Mojżesz tablice z zapisem 10 słów.
To na górze Karmel odniósł Eliasz, dzięki Stwórcy,
zwycięstwo nad czcicielami Baala.
To na Syjonie udziela Pan błogosławieństwa.
To na wysokiej górze Jezus Chrystus
powiedział diabłu: „Idź precz szatanie”.
To na górze wybrał Jezus dwunastu apostołów,
to na górze udzielił ośmiu błogosławieństw.
To na górze odezwał się głos:
„To jest Syn mój, wybrany. Jego słuchajcie!” 

Może dlatego Aramejczycy powiedzieli kiedyś o Nim:
JHWH, Bóg Izraela, jest Bogiem gór.

Wreszcie, to właśnie z gór popłynęła na świat
pełna światła i nadziei melodia króla Dawida:
„Pan jest pasterzem moim, 
nie brak mi niczego, 
pozwala mi leżeć na zielonych pastwiskach”.

Góry są łaską od Boga. Lubię spędzać w tej świątyni czas.
Lubie stawać swoje stopy na skale,
co przypomina mi, że moją Skałą jest Bóg. 






czwartek, 4 października 2012

Effatha - podsumowanie

Słowa podsumowujące rozważanie na temat wiary oraz podsumowanie Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej w Chrzanowie. Wypowiedzi organizatora, księdza Grzegorza i pastorów Tomasza i Franciszka. Zapraszam! 




Nieść krzyż i iść

- Zmęczony
- Tak, ale chcę dojść!

80 - letni Eugeniusz, po złamaniu kręgosłupa
w odcinku lędźwiowym, ubrany w gorset Jewetta,
przechodzi po raz pierwszy dystans całego
szpitalnego korytarza.

Piękny symbol życia.
Mieć cel!

Pomimo zmęczenia, nie poddawać się, ale iść.
Nieść krzyż i iść.

Na końcu drogi na Eugeniusza czekały
niebieskie drzwi wejściowe
na oddział rehabilitacji neurologicznej. 
W wymiarze życia i niesienia krzyża
czekają niebieskie dni Nowego Jeruzalem.


wtorek, 2 października 2012

parę słów, co u Lidzi

Dawno nie pisałem już, co u Lidzi…


Dzwoniliśmy dzisiaj do siebie. 
W słuchawce usłyszałem szczęśliwy głos Lidzi i świadectwo, 
że odczuwa wsparcie z góry. Waży 47 kg, kończy studia 
opiekuna medycznego, pracuje, jako asystent u stomatologa.

Kiedy wspominam nasze pierwsze spotkanie w szpitalu, 
kiedy walczyliśmy o życie Lidzi, łzy nasuwają mi się na oczy. 
Dziękuję Ci, Tato! Potrzebujemy Ciebie, bardziej niż tlenu.