poniedziałek, 11 lutego 2013

abdykacja Benedykta XVI

Media mają nowy temat na pierwsze strony gazet, portali, ect.: "Abdykacja Papieża Benedykta XVI". Ja zaś w tym tygodniu zakupiłem trzy niedawno wydane pozycje J.Ratzingera: "Jezus
z Nazaretu. Dzieciństwo", "Jezus z Nazaret. Od chrztu
w Jordanu do Przemienienia", i "Jezus z Nazaretu. Od wjazdu do Jerozolimy do Zmartwychwstania". Na razie tylko przeglądając, zapowiada się ciekawa lektura. Zatrzymał
mnie wstęp do jednej z nich: "Właściwie nie muszę nawet mówić, że książka ta żadną miarą nie jest wypowiedzią Nauczycielskiego Urzędu, lecz stanowi jedynie wynik mojego osobistego szukania "oblicza Pana" (zob.Ps. 27,8). Zatem każdemu wolno mieć przeciwne zdanie. Czytelniczki i Czytelników proszę tylko o odrobinę sympatii, bez której nie możliwe jest jakiekolwiek zrozumienie". Piękne, pokorne, zachęcające. Tym bardziej, przywołując słowa Abrahama Lincolna, że "najpewniejszym sposobem ujawnienia charakteru ludzi nie są przeciwności losu, lecz danie im władzy". 
W kontraście dzisiejszego sensacyjnego niusu, wydaje mi się, że stoi niezauważalna pokora i mądrość człowieka, który nie trzyma się kurczowo podejmowanego urzędu czy przywilejów, ale wie kiedy i umie, pokornie i cicho odejść. To jest sztuka! W dzisiejszym świecie z rzadka - chyba(?) - obserwowalna, także w chrześcijaństwie. Obserwacja i analiza swojej osoby. Umiejętna ocena. Kiedy trzeba, ustąpienie miejsca komuś innemu.
To lekcja o kapitalnym znaczeniu.