niedziela, 18 sierpnia 2013

Zakon a miłość

W czasie Zakonu kontakt zdrowej osoby z poganinem, chorym, z czyimiś zwłokami czy nawet z pewnego rodzaju zwierzętami czyniły człowieka nieczystym. Jezus odwrócił ten proces. Teraz czysty zaraża swoją "czystością" nieczystego. Tak działa miłość. Dlatego Jezus w kontakcie z kobietą chorą na krwotok nie stał się nieczysty, ale uzdrowił chorą. Stąd Jezus w kontakcie ze zwłokami dwunastoletniej dziewczynki nie skaził się nieczystością, ale sprawił, że zmarłe dziewczynka ożyła. To, co w judaizmie uchodziło za podstawowe źródło nieczystości w kontakcie z Jezusem stawało się czyste.

Jaka wypływa z tego lekcja dla nas?

Jeżeli Chrystus mieszka w nas, to analogicznie, tak jak był On był źródłem wypływającej miłości przemieniającej, oczyszczającej, uzdrawiającej i wskrzeszającej, tak mieszkając w nas chce czynić podobnie. I to jest nasze powołanie. Przekazywać Jego miłość światu, która czego się nie dotknie, to zamienia w Życie.

My zaś czasami cofamy się do Zakonu, usiłując za wszelką cenę - uznając to za sedno - samemu się nie skazić tym, co nieczyste, odseparowując się w ten sposób nierzadko od ludzi. Istotą zaś jest - naśladując Jezusa - pozwalać Mu wyrażać się przez nasze życie, by oczyszczać to, co nieczyste, wskrzeszać, to, co umarłe. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz