sobota, 12 października 2013

Dobry Pasterz


Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę,
ale wdziera się inną drogą,
ten jest złodziejem i rozbójnikiem.
Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec.
Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu;
woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je.
A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele,
a owce postępują za nim, ponieważ głos jego znają
(J. 10:1-4).


Jezus jest Dobrym Pasterzem, który oddaje życie za owce.
Po czym owce poznają swego Pasterza? Po wyglądzie? Nie.
Poznają go po jego głosie,
kiedy Pasterz po imieniu woła swoje owieczki.
Wówczas wiedzą, że to nie obcy pasterz,
bo tylko ich Pasterz zna ich imiona
i tylko on tak troskliwie je woła.
Czy ja rozpoznaję głos mego Pasterza? Czy znam ten głos?
To nie jest tak, że Jezus nie przemawia dzisiaj do ludzi.
Jezus Chrystus – wczoraj i dziś, ten sam także i na wieki (Hebr.13:8).
Jezus się nie zmienił.
Zmartwychwstał i przemawiał do Marii,
do Pawła, do Ananiasza z Damaszku.
Oni znali głos swego Pasterza
i szli tam, gdzie ich prowadził.
I dzisiaj Jezus chce tak kierować mną. Mówi do mnie i do Ciebie:
Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was (J.14:18).
I przychodzi, tyle że często nie pozwalamy Mu
zbliżyć się do naszego życia zbyt blisko.
Nie chcemy dążyć do takiego życia, o jakim mówił Apostoł:
Teraz już nie ja żyję, ale żyje we mnie Chrystus (Gal.2:20).
Dlaczego?
Bo takie zobowiązania tak naprawdę komplikują nasze życie.
Nie chcemy i boimy się tego,
bo to za dużo nas kosztuje, wymaga od nas wyrzeczeń.
Życie w słuchaniu i posłuszeństwie głosowi Jezusa
na co dzień wymaga rezygnacji z wyuczonych przyzwyczajeń,
kiedy Jezus zacznie mówić:
„jeżeli Ja żyję w tobie, to czemu się dąsasz?”
Największą barierą, by usłyszeć
i PRZYJĄĆ głos Jezusa w swoim życiu jest nasze „ja”.

Mogę twierdzić, że Jezus jest Panem mojego życia,
jednak prawdą jest, że często panem mojego życia jest moje „ja”.
Ono często związuje ręce Jezusowi i odmawia Mu oddania mojej woli.

Tak samo jak kiedyś do Marii i Pawła, dzisiaj Jezus mówi do mnie.
Nieraz ciężko jest słuchać Jego głosu,
bo wymaga uniżenia się, zrezygnowania ze swoich racji,
ze swoich pomysłów, ze swoich wyuczonych zachowań, uzależnień.

Ale to jest istotą bycia chrześcijaninem nie tylko z nazwy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz