czwartek, 31 stycznia 2013

niewygodna Ewangelia

Od kiedy poznałem s.Annę Bałchan, jestem pod ogromnym wrażeniem jej postawy pokory i prostoty, i tym jak służy. Polecałem kiedyś książkę "Kobieta nie jest grzechem", wywiad-rzeka z s.Anną. Dalej polecam. Dzisiaj wysłuchałem jej nauczania "Niewygodna Ewangelia, czyli kobieta nie jest grzechem" z Klasztoru oo. Bernardynów w Rzeszowie. Kto znajdzie chwilę, POSŁUCHAJCIE. Chociaż, kilka pierwszych minut....


Przychodzę do Ciebie

Bardzo mi bliskie ostatnio uczucia 
zapisane w formie wiersza-modlitwy,
przez drogiego mi przyjaciela. Przeczytajcie. 
Tym bardziej, że wiersz bardzo świeży.
Zachęcam do zainteresowania się twórczością Tomka.  


 * * *

I
Przychodzę do Ciebie
często
w n i e w i e d z y
wabiony potrzebą Twojego
kochania, zrozumienia, przebaczenia, uzdrowienia...

Zupełnie jak ci
co podążali kiedyś
za Synem
nie zawsze w wyniku
analizy na wysokościach!

II
A im więcej zgłębiam...
A im więcej poznaję Pismo
- tym bardziej się przekonuję
że powinienem raczej jak najdalej
od znawców... pism
z giętkimi mózgami i z paraliżem w sercach...

III
Teologia jest piękna!
Teologia jest wielka!
Szacunku godna i błogosławiona!
A jednak
n i e z b a w c z a

IV
Przychodzę do Ciebie
często
w n i e w i e d z y
I gdzieś w międzyczasie
książki pochłaniam w zachwycie
co ostrzą widzenie
wraz z egzegezą...

Proszę
w y k s z t a ł c o n e g o
przygarnij głupca...!

Tomasz Żółtko
Kraków 31 01 2013


środa, 30 stycznia 2013

Chcesz moich rąk?

Panie, czy chcesz moich rąk,
by spędzić ten dzień
pomagając biednym i chorym,
którzy ich potrzebują? 
Panie, daję Ci dzisiaj moje ręce.
Panie, czy potrzebujesz moich nóg, 
aby spędzić ten dzień
odwiedzając tych, 
którzy potrzebują przyjaciela? 
Panie, dzisiaj oddaję Ci moje nogi. 
Panie, czy chcesz mego głosu, 
aby spędzić ten dzień na rozmowie
z tymi, którzy potrzebują słów miłości? 
Panie, dzisiaj daję Ci mój głos. 
Panie, czy potrzebujesz mojego serca, 
aby spędzić ten dzień kochając każdego człowieka 
tylko dlatego, że jest człowiekiem? 
Panie, dzisiaj daję Ci moje serce.

wtorek, 29 stycznia 2013

jedno z Nim

Dotknęły mnie dzisiaj słowa Pawła apostoła: "Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest
z Nim jednym duchem" (1Kor.6,17)
. Zdanie wcześniej apostoł przywołuje słowa z Księgi Rodzaju, że kiedy mężczyzna i kobieta łączą się razem, stają się jednym ciałem. Potem analogicznie pisze, że podobnie jest, kiedy łączymy się z Panem. Jesteśmy z Nim jednym duchem! Zjednoczeni i zespoleni. To jest nasze przeznaczenie. Być z Nim jedno! Dzięki Ci Jezu!

sobota, 26 stycznia 2013

wdzięczność

Rozpocząłem czytanie 1 listu Pawła apostoła do Koryntian. Jestem po pierwszym rozdziale - bogactwo myśli i praktycznych wskazówek, co jest w życiu ważne. Wśród całej mądrości myśli apostolskiej ujmuje mnie w Pawle jego umiejętność odnajdowania tego, za co można (trzeba?) dziękować Bogu. I tak pisząc do Korytnian, o których z tego właśnie listu wiemy, że ich życie nie było godne pochwały (podział, rozłamy, kłótnie, wzajemne procesy, problemy z moralnością, kazirodztwo), zaczyna słowami wdzięczności: "Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie". Dopiero po słowach wdzięczności pisze: "Przeto upominam was". Najpierw wdzięczność i życzliwość. Potem uwaga, że coś jest nie tak, jak należy. Abstrahując od postawy Koryntian, lekcją dla mnie jest postawa Pawła. Być wdzięcznym, mieć wrażliwe oczy na piękno, które zawsze jakoś trudniej dostrzegają nasze oczy. Zaczynać od pozytywu, aniżeli od negacji. Wznieść się nad "wskazywanie palcem", by móc dostrzec głęboko ukryte gdzieś na dnie czyjegoś serca dobro, które gdy się je dostrzeże, to być może przyjdzie nam myśl, że można je odkopać. W innym miejscu, na Areopagu, Paweł wzburzony w środku bałwochwalstwem, które widział, również zaczął pozytywnie, zwracając uwagę na religijność i pobożność pogan, do których przemawiał. Czy tak potrafię? Umieć, najpierw dostrzec dobro i je zaakcentować. Być za nie wdzięczny. Podziękować. Czy jestem frustratem widzącym zawsze połowę pustej szklanki? 

piątek, 25 stycznia 2013

zmartwienia

„Zmartwienie nie pomaga dzisiaj, zabija siły na jutro” – kiedyś przeczytałem. Niektóre doświadczenia nie stanowią dla nas aż tak wielkiego problemu, aby zastosować się do powyższych słów, podnieść głowę do góry i dalej iść. Czasami jednak, tak plączą się nam drogi, spotykają niezrozumiałe okoliczności, spotykają trudne sytuacje, na które, wydaje nam się, nie byliśmy przygotowani. Wówczas, zdecydowanie trudniej jest się nie martwić.

Początek roku, przyniósł na kilku płaszczyznach trochę takich „zmartwień, które nie pomagały dzisiaj i zabijały siły na jutro”. Zrobiło się tłoczno od nich. Trudniejszy czas. Prędzej czy później, taki czas dotknie każdego. Każdy zmierzy się, albo już się zmierzał, albo zmierza z niepokojem i wątpliwościami. Przygnębienie, apatia i zniechęcenie są naturalną wówczas reakcją. Te naturalne uczucia stają się niepokojące i niebezpieczne dopiero wówczas, gdy pozwalasz im się rozwijać, wchodzić głębiej w ciebie, zamiast się z nich wyzwolić. Kiedy tego nie zrobisz, mogą niebezpiecznie prowadzić, nawet do stanu depresji.

Co więc wówczas robić?
Kiedy nie masz wpływu na to, co się dzieje wokół ciebie, skup się na tym, na co masz wpływ. Zdystansuj się od siebie i swych oczekiwań. Pomiłuj więcej ludzi, pochyl się nad kimś, dobrem pociesz. Ostatecznie, z każdego doświadczenia – nawet z najbardziej traumatycznego – może wypłynąć dobro. Tym bardziej pamiętając na obietnicę Ojca: „Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim ku dobru”. Nie współdziała „dla naszego dobra” wg naszych wyobrażeń i scenariuszy, ale zawsze ku obiektywnemu dobru, którego źródłem jest On sam, odwiecznie i bezwarunkowo troszczący się o nas, Abba, Bóg. To jest dobra nowina, której warto „uchwycić się” i sercem i głową.

poniedziałek, 21 stycznia 2013

siła chrześcijaństwa

Nierzadko trzeba zawieść się na wszystkim, w czym pokładało się ufność, by zrozumieć, że Jedynym, który nigdy nie zawiedzie jest Jezus. On oddał za nas swoje życie walcząc za nas aż po krzyż. Kiedy więc stracisz w siebie nadzieję albo ktoś zechce ci wmówić, że z ciebie już nic nie będzie, to jest Ktoś, kto oddał za ciebie swoje życie. Troszczy się. Walczy o ciebie. Do końca. Taki właśnie jest Jezus. W tym kryje się cała siła chrześcijaństwa.

niedziela, 20 stycznia 2013

modlitwa o jedność chrześcijan

Dzisiejsza niedziela jest trzecim dniem rozpoczętego w piątek tygodnia modlitw o jedność chrześcijan. To okazja, aby dołączyć się nie tylko do wielu chrześcijan modlących się i starających
o jedność, ale to również dołączenie się do samej prośby Chrystusa z Getsemane: "aby byli jedno". Niechaj panoszący się po świecie duch podziału, który czepia się nas jak rzep psiego ogona, ustąpi miejsce Duchowi Świętemu, "aby wszystko na nowo zjednoczyć w Chrystusie jako Głowie: to, co w niebiosach, i to, co na ziemi".


Jezu, który zburzyłeś mury, które oddzielały człowieka od człowieka, wzbudź w nas chęć i pragnienie, by chodzić ponad barierami uprzedzeń, dumy religijnej i obojętności. Ojcze, zlej na nas swego Ducha, aby przekonał nas do grzechu podziału Ciała Chrystusowego. Ulecz nas z wszelkich zadanych sobie ran, które oddzieliły nas od siebie i od Ciebie. Ucz nas Panie "pokory oceniającej jedni drugich za wyżej stojących od siebie". Naucz nas rozpoznawać naszą wspólną tożsamość w Tobie. Z Tobą prosimy, aby Twój Kościół był jedno. Amen!

piątek, 18 stycznia 2013

aby byli jedno

Jezus Chrystus modlił się usilnie w Ogrójcu, aby Jego Kościół – jego naśladowcy „byli jedno”. Od tamtej pory, najogólniej mówiąc, w wyniku grzechu, Kościół się podzielił i do dziś ma tendencję, aby usilnie dążyć do tego, aby nie być jedno. Jako chrześcijanie z upodobaniem skupiamy się na linii podziału patrząc na innych z wysoka, zaprzeczając radzie apostolskiej: „W pokorze oceniajcie jedni drugich za wyżej stojących od siebie”.
Zamiast usilnie szukać tego, co jest złe (może tylko wg naszych wyobrażeń?) w innych kościołach, spróbujmy usilnie szukać bogactwa u innych naśladowców Chrystusa, tego co jest działaniem Bożym, tego czego sami nie mamy a co powinniśmy mieć, tego, co Bóg chce nas nauczyć przez swoje dzieci z „nie naszego podwórka”. Kiedy zastosujemy się do powyższego, nie będzie podziałów. Wówczas otworzy się dla chrześcijan droga do jedności w duchu z Ojcem i Synem. Zachowując swoje przekonania odkryjemy prawdziwą jedność w Bogu. Odkryjemy, że ciało Chrystusa jest niepodzielne bez względu na nazwy kościelne, bez względu na charakter naszych liturgii, bez względu na nasze upodobania. Odkryjemy i zobaczymy, siostrę, brata, stojących obok.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

ile rzeczy nam umyka?

"W waszyngtońskim metrze usiadł pewien człowiek i zaczął grać na skrzypcach. Był mroźny styczniowy poranek. W ciągu ...około 45 minut zagrał 6 utworów Bacha. Szacuje się, że w tym czasie, 1.100 ludzi przeszło przez stację metra udając się do pracy. Po upływie trzech minut pewien pan w średnim wieku zauważył, że gra jakiś muzyk. Zwolnił kroku i zatrzymał się na parę sekund, po czym pośpiesznie ruszył dalej, aby nie zakłócić swego harmonogramu dnia. Minutę później skrzypek otrzymał pierwszego dolara: jakaś kobieta rzuciła mu go do futerału i poszła sobie dalej, nie zatrzymując się. Kilka minut później jakiś człowiek oparł się o ścianę, aby posłuchać gry, ale zaraz potem spojrzał na zegarek i odszedł. Najwyraźniej był już spóźniony do pracy. Osobą, która poświęciła skrzypkowi najwięcej uwagi, był 3-letni chłopczyk. Jego matka kazała mu się pośpieszyć, ale chłopczyk zatrzymał się, aby jeszcze spojrzeć na skrzypka. W końcu popchnęła go mocno; chłopiec ruszył z miejsca, ale cały czas odwracał głowę. Takie samo zachowanie powtarzało się u kilkunastu innych dzieci. Wszyscy rodzice, bez wyjątku, kazały im iść dalej.

Podczas 45 minut gry, tylko 6 osób zatrzymało się na chwilę. Około 20 dało mu pieniądze, potem jednak odeszło, nie zwalniając kroku. Zebrał 32 dolary. Kiedy przestał grać i zapadła cisza, nikt tego nie zauważył. Nie było oklasków, ani żadnych słów uznania.

Tym "grajkiem" był Joshua Bell, jeden z największych i najbardziej utalentowanych skrzypków na świecie. Grał on jedne z najbardziej trudnych i wyrafinowanych utworów, jakie kiedykolwiek zostały skomponowane. Wykonywał je na skrzypcach wartych, bagatela, 3,5 miliona dolarów, zrobionych ręcznie przez Antonia Stradivariego w 1713 roku. Dwa dni wcześniej bilety koncert Bella w Bostonie zostały całkowicie wyprzedane na długo przed występem, a ich średnia cena wynosiła 100 dolarów

To jest prawdziwa historia. Joshua Bell, grający incognito na stacji metra, brał udział w eksperymencie społecznym zorganizowanym przez Washington Post. Eksperyment dotyczył percepcji, gustu i ludzkich priorytetów. Zagadnienia brzmiały: Czy w pospolitym otoczeniu i o niesprzyjającej godzinie potrafimy ujrzeć piękno? A może przestajemy je doceniać? Czy potrafimy dostrzec talent w nieoczekiwanym miejscu?
Jeden z możliwych wniosków płynących z tego eksperymentu może brzmieć: JEŚLI NIE MAMY CZASU, ABY ZATRZYMAĆ SIĘ I POSŁUCHAĆ JEDNEGO Z NAJLEPSZYCH MUZYKÓW ŚWIATA, GRAJĄCEGO NAJLEPSZĄ MUZYKĘ, JAKĄ KIEDYKOLWIEK SKOMPONOWANO, TO ILE INNYCH RZECZY NAM UMYKA?"

niedziela, 13 stycznia 2013

post

Podobnie, jak jedzenie czyni ciało sytym i napełnionym, tak post czyni duszę lekką, by łatwiej i bez przeszkód mogła nasycić się obecnością Boga. Kiedy stajesz się ubogi w zasoby doczesności, czynisz w sobie miejsce dla Pochylającego się nad tobą. Post wzmacnia głód Boga i zależność od Niego. Otwiera oczy na Jego łaskę i uszy na Jego szepty.

Błogosławione poczucie braku. 

czwartek, 10 stycznia 2013

dać się przekonać

"Przekonuję się,
że Bóg naprawdę
nie ma względu na osoby.
Ale w każdym narodzie
miły jest Mu ten,
kto się Go boi
i postępuje sprawiedliwie"
(Dz. A. 10,34)


Nieraz to, co dobre latami,
nie musi być dobre teraz.
Piotr oddaje się
prowadzeniu Duchowi Świętemu
(co nie było łatwe!!!), który trafia w zakorzenioną
w pobożnym Żydzie politykę czystości,
która nie dotyczyła tylko czystych/nieczystych zwierząt,
ale także ludzi, z kim można się zadawać a z kim nie.
Piotr dał się przekonać... Stąd powyższe słowa.
Stąd Ewangelia przyszła do pogan.
Dzięki tej historii światło Chrystusa oświeciło i nas.
Wszystko zaczęło się od złamania przez Boga serca apostoła.
Od tamtej pory zaczęły dziać się rzeczy wielkie.

I my oczekujemy wielkich rzeczy, przełomów, znaków, cudów...
Wszystko zaczyna się od tego,
aby pozwolić przekonać się Duchowi Świętemu,
by coś - do czego, być może, jesteśmy bardzo mocno przywiązani - w nas zmienił.
Bóg działa nieprzewidywalnie!
Wychodzi poza schematy, utarte zwyczaje, nasze przekonania.
Co zrobisz/zrobię, gdy Bóg dzisiaj, jutro, pojutrze
zadziała przekraczając Twoje/moje wyobrażenia
tego "co można a czego nie można"?

wow

Akrostych słowa "Wow"

Walking
On
Water

Wszystkim jak najwięcej "Wow!" :)

wtorek, 8 stycznia 2013

czy pójdziesz za Mną?

 

Czyż może niewiasta zapomnieć o swym niemowlęciu,
ta, która kocha syna swego łona?
A nawet gdyby zapomniała, 
Ja nie zapomnę o tobie.
Oto wyryłem cie na obu dłoniach... 

Bóg

Księga Izajasza 49,15n/

niedziela, 6 stycznia 2013

Święto Trzech Króli

Dzisiaj mamy Święto Trzech Króli, choć to nazwa trochę mylna. Wszak w greckim źródle Ewangelii wg św. Mateusza czytamy o magos, czyli o magach. Podkreślam to, bo wydaje mi się, że to dość znaczący fakt.

Na rynku w Chrzanowie z okazji Święta Trzech Króli odbyła się dzisiaj ciekawa inscenizacja: „Wjazd trzech Mędrców do Betlejem”.
Oglądając "wjazd trzech mędrców do Chrzanowa" i pochylając się nad historią trzech(?) Magów, wyciągam parę lekcji dla siebie.

Jedna z nich to…
Boże drogi nie są naszymi drogami ani myśli Jego naszymi myślami – zanotował prorok. Dodam, Boże drogi są nieraz dla ludzi (dla nas) skandalicznymi drogami. Przypatrzmy się bowiem uważnie. Bóg wybrał sobie, aby tymi, którzy przywitają narodzonego Bożego Syna byli pogańscy magowie. To naprawdę skandaliczna zbitka dla ówczesnych czcicieli Boga. Nie do pomyślenia!!! Wcześniej zaś, tymi, którzy przywitali Jezusa, byli ludzie drugiej kategorii (albo i gorszej) – pastuchowie. To byli świadkowie narodzin Zbawcy Świata. Oni, jako pierwsi przywitali Króla, korzystając z Bożego zaproszenia. To wspaniała nowina, choć skandaliczna zapewne i dzisiaj. Do tamtego czasu uważano bowiem w religijnym Izraelu, że Bóg jest dla świętych, sprawiedliwych i dobrych; dla kapłanów, uczonych w Piśmie, faryzeuszy, religijnych ludzi, spędzających godziny w świątyni. Naturalnie zaś, Bóg w żadnym wypadku nie był dla magów, pastuchów, grzeszników, celników, cudzołożnic, chorych, słabych, odtrąconych i ubogich. Bóg wywrócił to wszystko do góry nogami. Święci, sprawiedliwi i mądrzy go nie poznali, a magowie, choć magowie, oni Go rozpoznali. Dziwna rzecz, tak samo, jak przedziwny jest nasz Bóg. Musimy o tym pamiętać. On zaprasza do siebie tych, o których my, być może, byśmy nie pomyśleli; tych, których my, być może, już skreśliliśmy.

Kiedyś z tej łaski skorzystaliśmy, uświadamiając sobie, że tacy właśnie słabi i grzeszni jesteśmy. Ale czy dziś, pamiętamy i czy Bożym sercem patrzymy na tych, którzy zagubieni…pamiętając, że kiedyś byliśmy tacy sami, a może nieraz tacy i teraz jesteśmy.  

środa, 2 stycznia 2013

"...wyzwolić nas z egoizmu"

Bóg pragnie wyzwolić nas z egoizmu i sprawić, abyśmy ujrzeli plan i wizję, która kształtuje wszystko, co uczynił od momentu stworzenia. W naszych wyobrażeniach religijnych często koncentrujemy się na tym, co Bóg czyni dla nas. Gdy ludzie doświadczają nawrócenia ku Jezusowi Chrystusowi, w sposób naturalny pojawia się świadomość Jego majestatu, ale nasze pojmowanie spaw Bożych jest często ograniczone przez skoncentrowanie na sobie. To skoncentrowanie niekoniecznie musi wynikać z egoizmu w zawężonym osobistym znaczeniu, ale może po prostu przejawiać się skupieniem uwagi na udzielonych łaskach bardziej niż na sercu Ojca.

Ks. Peter Hocken