piątek, 28 czerwca 2013

Kto tu rządzi?

Jeden z pastorów tak pisał, o okresie w którym nabawił się na poziomie lędźwiowym kręgosłupa protruzji krążka międzykręgowego, czyli tzw. wypadnięcia dysku, gdzie lekarz nakazał mu przez sześć tygodni leżeć w bezruchu w łóżku: „Byłem bezradny. A także bardzo przerażony. Co to wszystko ma znaczyć? Jak mam opiekować się swoją rodziną? Co z kościołem? Byłem w nim jedynym pastorem i nie mogłem nic dla niego zrobić. Z czystej rozpaczy zacząłem się więc modlić. Otwierałem księgę adresową parafii i codziennie modliłem się za każdego członka wspólnoty. Zabierało mi prawie dwie godziny, ponieważ jednak nie mogłem robić nic innego, po prostu się modliłem. Nie pobożność mi to nakazywała, lecz nuda i frustracja. Wraz z upływem tygodni czas modlitwy stawał się jednak coraz bardziej słodki. Pewnego dnia, prawie pod koniec mojej rekonwalescencji, powiedziałem Panu: ‘Wiesz, było wspaniale, gdy byliśmy razem. Szkoda, że nie będę miał czasu, żeby to robić, kiedy wyzdrowieję’. Odpowiedź Boga była szybka i bezceremonialna. Powiedział: „Ben, dokładnie tyle samo czasu masz, gdy jesteś zdrowy, jak wtedy, gdy jesteś chory. W każdym wypadku masz dwadzieścia cztery godziny na dobę. Kłopot w tym, że kiedy jesteś zdrowy, myślisz, że ty rządzisz. A gdy jesteś chory, to wiesz, że nie.”

Przeczytałem, już nie pamiętam gdzie. Bardzo prawdziwe, przynajmniej dla mnie. 

piątek, 21 czerwca 2013

Miłość zwycięża

Podstawowym przesłaniem Starego Testamentu jest objawienie mocy grzechu. Dlatego człowiek, który dotknął trędowatego, stawał się nieczysty. Grzech zniewala. Uciekaj od niego! Głównym nauczaniem Nowego Testamentu z kolei jest moc Bożej miłości. Kiedy więc Jezus dotknął trędowatego, ten stał się czysty. Miłość zakrywa mnóstwo grzechów. Oba przesłania są prawdą, ale jedno z nich jest silniejsze. Miłość zwycięża. 

Bill Johnson

środa, 19 czerwca 2013

Biblia w przekładzie ks. K.Romaniuka

Od marca tego roku nakładem wydawnictwa M
ukazało się ciekawe
wydanie Biblii, w przekładzie 

ks. bp Kazimierza Romaniuka okraszone
biblijnymi ilustracjami Gustava Dore,
francuskiego malarza, który zasłynął
pięknymi obrazami ilustrującymi historie biblijne.
Wydawcy pomyśleli również
o starszy czytelnikach, 

dodając do egzemplarze Biblii
soczewkę powiększającą

ułatwiającą czytanie tekstu. 
http://www.mwydawnictwo.pl/
Polecam.

środa, 12 czerwca 2013

inna tożsamość

Kiedy słabo rozumiałem istotę Ewangelii moja opinia o sobie wahała się pomiędzy dwiema skrajnościami. Kiedy miałem tzw. dobry czas, służyłem, byłem aktywny, podejmowałem nowe inicjatywy, wówczas czułem się pewny siebie, ale brakowało mi pokory. Choć nie byłem tego świadomy, żyłem w postawie dumy, która - niekoniecznie werbalnie - oceniała i nie miała zrozumienia dla czyichś słabości. Natomiast, kiedy powinęła mi się noga i zrobiłem jakieś głupstwa w swoim życiu (a zrobiłem ich trochę), zawiodłem siebie, ludzi i Boga, wówczas nabierałem pokory, ale jednocześnie wpadałem w stan poczucia winy i uwierałem się z przytłaczającym mnie potępieniem – jednak nie jesteś taki, jaki powinieneś być.  Koncentrowałem się na sobie, na swoim grzechu, zamiast na Panu, na Jego przebaczeniu. Nie tak od razu po moim nawróceniu uświadomiłem sobie, że dzięki Chrystusowi mogę zbudować zupełnie inną tożsamość, nie skoncentrowaną na sobie, ale na Nim. W Nim bowiem mogę być pewien, że zostałem zaakceptowany taki jaki jestem. Ewangelia otwarła moje „otwarte oczy” uświadamiając mi, że jestem tak bardzo zepsuty, że Chrystus musiał za mnie umrzeć na krzyżu, a zarazem darzy mnie tak wielką miłością, że zrobił to z radością. To sprawia, że dziś żyję w zupełnie innej tożsamości niż kiedyś. Mogę żyć w wolności, do której wyswobodził mnie Chrystus; która sprowadza się mniej więcej do tego, że żyję w wolności od wywyższania się nad innych, oceniania czy sądzenia z jednoczesną wolnością od użalania się nad samym sobą. Nie uważam się za lepszego od kogokolwiek ani nie muszę nikomu nic udowadniać – bowiem nic nie mam, czego bym nie otrzymał. To czyni moje życie szczęśliwym, skupionym na Jezusie, a nie na swojej osobie. To sprawia, że mogę spojrzeć na innych ludzi oczami miłości, tak jak na mnie spogląda Bóg. To sprawia, że mogę żyć wdzięcznością za miłość, za przebaczenia, za łaskę, za ludzi, których Bóg przede mną stawia. Bóg jest dobry! 

czwartek, 6 czerwca 2013

Konferencja ekumeniczna z DNA

Ukazało się już nagranie konferencji ze spotkania ekumenicznego podczas festiwalu DNA - Dostrzec Naszego Architekta - w Chrzanowie. Póki co konferencja ks. Romana Sławeńskiego i moja, zostały umieszczona na wrzucie. Zapraszam! 
1. ks. Roman Sławeński - O działaniu Ducha Świętego
2. Radosław Siewniak - Boże marzenia
3. Choice Worship - Jak spragniona ziemia



Każde działanie na rzecz ekumenizmu musi być rozumiane jako dzieło Ducha Świętego, bo to On tworzy jedność Ciała Chrystusa. Więc należy podążać za prowadzeniem Ducha i przestać krytykować innych chrześcijan. Warto patrzeć na to, co jest Bożym działaniem w innych kościołach lub innych grupach chrześcijańskich. Nie patrzeć tylko na to, co jest w nich złe. Jeśli skupiasz się na tym, czego w kimś nie lubisz, to nigdy nie zbudujesz z nim relacji.

ks. Peter Hocken

poniedziałek, 3 czerwca 2013

etapy drogi

"Jeśli nie możesz latać,
to biegnij.
Jeśli nie możesz biec,
to idź.
Jeśli nie możesz iść,
to się czołgaj,
ale bez względu na wszystko
nie przestawaj posuwać się naprzód" -
powiedział kiedyś
Martin Luther King.
W życiu z Bogiem przechodzimy przez różne etapy drogi.
Posuwamy się naprzód nierównomiernie,
doświadczając chwil zwycięstw i triumfów,
ale też chwil porażek i upadków.
Niezależnie jednak czy biegnę czy się czołgam
- chcę posuwać się naprzód, być w ruchu oczekując chwili,
o której największy z misjonarzy pisał:
"My również całą istotą wzdychamy,
oczekując przybrania za synów - odkupienia naszego ciała".

niedziela, 2 czerwca 2013

Zawrat i Świnica

W Tatrach, choć już czerwcowo, to jednak śnieżnie. Kiedy na dole padał deszcz, na górze sypnęło śniegiem. Dokładnie tak, jak zapisał psalmista: "Z Twoich komnat nawadniasz góry, aby owocem Twych dzieł nasycić ziemię". O poranku natomiast chmury pięknie tańczyły dla swego Stwórcy... Dla takiego tańca warto wybrać się w góry w "nie pogodę".