sobota, 31 sierpnia 2013

bezkompromisowi chrześcijanie

Jako chrześcijanie możemy być bezkompromisowi w egzekwowaniu poprawności teologicznej (wg naszej interpretacji oczywiście), czy w wyznawanych przez nas zasadach i regułach postępowania. Przez to możemy stać się niedostępni dla ludzi. Jedynym zaś znakiem rozpoznawczym chrześcijan, o jakim mówił Chrystus jest znak „abyśmy się wzajemnie miłowali”, tak jak zostaliśmy umiłowani. Jako chrześcijanie możemy więc podjąć się bezkompromisowości w okazywaniu miłości, życzliwości i ciepła. Nie zapominając o powyższym, nadto kochać. Nosić krzyż nie w ręku, ale w sercu! Radykalna, służebna, poświęcająca się miłość, zmieni najpierw nas, a za nami otaczający nas świat.
Nie wiedzieć czemu, miłość kojarzy się jednak ze słabością. Dlaczego tak jest? Nie wiem. Podejmując jednak temat uczniostwa i naśladownictwa – Jezus zaprasza pójść tą właśnie drogą. 

czwartek, 29 sierpnia 2013

Boże różnice

Kocham czytać takie rzeczy w Biblii, które pokazują, co różni Jego myśli od moich. Kocham to. Ponieważ za każdym razem kiedy dostrzegam taką różnicę, zdaję sobie sprawę, że z naszej dwójki, to ja jestem tym, który będzie musiał się zmienić.

Bill Johnson

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Z kim zadawał się Jezus?

Pochylając się nad życiem Jezusa może dziwić, że ludzie z którymi przebywał, to celnicy, prostytutki, poborcy podatków - ludzie raczej wzgardzeni przez pozostałą część społeczeństwa. Ich, Syn Boży, podnosił z ziemi. Nimi szczególnie się interesował.
Z nimi przebywał. Natomiast Jezus obchodził się ostro z ludźmi religijnymi, duchową elitą tamtejszego Izraela. Wystarczy spojrzeć na 23 rozdział Ewangelii wg św. Mateusza. Cały rozdział poświęcony skrupulatnemu sądowi na faryzeuszami i uczonymi w Piśmie. Nie znajdziemy takiego rozdziału dotyczącego celników czy innych źle się mających. Dlaczego? To ironia czasów, kiedy Jezus chodził po palestyńskich ścieżkach: "sprawiedliwi" byli bardziej zepsuci swoją sprawiedliwością niż grzesznicy swoim grzechem.

Historia uczy, że niczego nie uczy. Stąd, szczególnie, trzeba nam/mi na osobności, pokornie przerobić powyższą lekcję. 

niedziela, 18 sierpnia 2013

Zakon a miłość

W czasie Zakonu kontakt zdrowej osoby z poganinem, chorym, z czyimiś zwłokami czy nawet z pewnego rodzaju zwierzętami czyniły człowieka nieczystym. Jezus odwrócił ten proces. Teraz czysty zaraża swoją "czystością" nieczystego. Tak działa miłość. Dlatego Jezus w kontakcie z kobietą chorą na krwotok nie stał się nieczysty, ale uzdrowił chorą. Stąd Jezus w kontakcie ze zwłokami dwunastoletniej dziewczynki nie skaził się nieczystością, ale sprawił, że zmarłe dziewczynka ożyła. To, co w judaizmie uchodziło za podstawowe źródło nieczystości w kontakcie z Jezusem stawało się czyste.

Jaka wypływa z tego lekcja dla nas?

Jeżeli Chrystus mieszka w nas, to analogicznie, tak jak był On był źródłem wypływającej miłości przemieniającej, oczyszczającej, uzdrawiającej i wskrzeszającej, tak mieszkając w nas chce czynić podobnie. I to jest nasze powołanie. Przekazywać Jego miłość światu, która czego się nie dotknie, to zamienia w Życie.

My zaś czasami cofamy się do Zakonu, usiłując za wszelką cenę - uznając to za sedno - samemu się nie skazić tym, co nieczyste, odseparowując się w ten sposób nierzadko od ludzi. Istotą zaś jest - naśladując Jezusa - pozwalać Mu wyrażać się przez nasze życie, by oczyszczać to, co nieczyste, wskrzeszać, to, co umarłe. 

piątek, 16 sierpnia 2013

Fogarasze

Wróciłem w środę z rumuńskiego Fogaraszu. Co do był za czas! Rumunia - wspaniały kraj, cudowne góry i piękni ludzie. Im dalej na wschód tym bardziej pachnie wrażliwością i ciepłem człowieka do człowieka.