czwartek, 5 czerwca 2014

Patrzyć z dołu

Jezus (...) spojrzał w górę i rzekł do niego: "Zacheuszu, zejdź prędko, albowiem dziś muszę się zatrzymać w twoim domu". Zszedł więc z pośpiechem i przyjął Go rozradowany. A wszyscy, widząc to, szemrali: "Do grzesznika poszedł w gościnę". (Łuk. 19.5-7)
Jezusa patrzy inaczej niż my patrzymy. On na grzesznika patrzy z dołu. My zazwyczaj patrzymy "z góry", tak jak zrobili to obserwatorzy zdarzenia. Takie patrzenie nikogo nie podnosi, lecz odrzuca, potępia, pogrąża. Nasza pokusa bycia "nad" zwycięża. Ewangelia wskazuje inne miejsce - zejście w dół, uniżenie, ogołocenie, kenozę. Spotkanie Jezusa z Zacheuszem ukazuje dwa modele patrzenia na ten świat. Model "a wszyscy szemrali", w którym podglądamy, komentujemy, przeklinamy, zazdrościmy, oceniamy, wyrokujemy, skazujemy na potępienie. W taki sposób usychamy i umieramy w naszej wszechwiedzy. Zamiast pokarmem stajemy się kamieniem rzuconym w innych, zamiast ratunkiem - przeszkodą, zamiast nosicielami zbawienia - nosicielami potępienia. Jezus proponuje inny model patrzenia na to, co wokół nas. Patrzenie z dołu, z miejsca uniżenia. To prowadzi do spotkania grzesznika ze Zbawicielem. To prowadzi do największego cudu - cudu zbawienia.

3 komentarze:

  1. Super, że znowu piszesz na blogu! Piękny, mądry tekst... Pozdrawiam, M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że znowu jesteś tutaj.Trudno jest patrzeć z dołu,łatwiej nam jest oceniać innych właśnie z góry.Chce się tego uczyć .Pozdrawiam,K.

    OdpowiedzUsuń